Moja okrojona kolekcja pędzli typu Kabuki

Dopadł mnie kompletny brak czasu, postaram się jednak w ciągu najbliższych dni uzupełnić te posty. Póki co – dziękuję za wszystkie komentarze i maile (odpiszę lada dzień) i rezerwuję sobie tu miejsce na posta :

Moja kolekcja pędzli typu kabuki, czyli to, co znajduje się dzisiaj w moich zbiorach (po wyprzedaży Allegrowej i porozdawaniu 🙂 )

Makijaże nadesłane na konkurs Pixie

Jedną z możliwości zwiększenia swoich szans w konkursie Pixie było przesłanie mi mailem zdjęć makijażu z użyciem dowolnego mineralnego kosmetyku. Otrzymałam kilkadziesiąt zdjęć, z których część możecie poniżej zobaczyć.

Całe szczęście, że nie wpadłam na pomysł, by organizować konkurs, w którym ja osobiście musiałabym zadecydować o tym, kto otrzyma nagrody. Patrząc na zdjęcia wiem, że nie byłabym w stanie tego dokonać. Dziewczyny na zdjęciach są tak piękne, tak pełne wdzięku i tak fajnie podkreślają swoją urodę, że nie wyobrażam sobie, abym miała spośród nadesłanych prac wybrać te, które podobają mi się najbardziej.

Wiem, że przyznałabym jednak dwa równorzędne miejsca, gdyż te zdjęcia urzekły mnie najbardziej. Myślę, że komentarz jest zbędny i wszystko widać na załączonych obrazkach.

Lanka:

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu :
Podkład: Lucy Minerals Creamy Olive
bronzer: Waikiki Lily Lol
róż: Blossom Blush Lily Lolo
tusz do rzęs: No7

A_noska:

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu :

Primer: puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody

Podkład : Lucy Minerals – Lucy Light w odcieniu Bisque

Wykończenie : puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody

Jak widać na powyższych zdjęciach wybrałam te makijaże, które niesamowicie pokazują siłę minerałów. Na pierwszym – ich doskonałe krycie i jednocześnie naturalność, natomiast na drugim – jak przepięknie naturalny i dziewczęcy efekt można uzyskać minimalnym zestawem.

Otrzymałam też wiele innych zdjęć – nie umiałabym wybrać, które podobają mi się najbardziej, dlatego też pozostawiam je bez komentarza i zapraszam do oglądania tych pięknych dziewczyn.

Pilar

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu (niestety nie otrzymałam szczegółowych informacji o odcieniach, więc gorąco proszę o uzupełnienie, bo makijaż naprawdę przepiękny i sama chętnie bym się dowiedziała, co zostało użyte 😉 Korektor EDM Mint, podkład Blusche, puder Blusche, róż EDM, Bronzer i rozświetlacz Blusche, cienie Meow i niemineralnie-Sleek. 🙂

eenax

twarz: primer Prime Me Powder Pixie, podkład Breena 1 Pixie, korektor pod oczy Under Eye Concealer 2 Frisky Abyssinian Meow Cosmetics, róż Email Me Everyday Minerals
oczy: primer I-prime Meow Cosmetics, żółty matowy- Pelluci Paint FX, zewnętrzny kącik i załamanie powieki pomarańczowy Spread Your Wings Aromaleigh, na linii rzęs brąz z opalizującymi drobinkami – Chameleon Sweetscents, rzęsy tusz niemineralny Max Factor Masterpice
usta:błyszczyk niemineralny Juicy Tubes 45 Candy Lancome

Carolinascotties

Też niestety nie posiadam dokładnych odcieni użytych kosmetyków, ale miejmy nadzieję, że Karola nam je dopisze, bo podejrzewam, że nie tylko ja pękam z zazdrości patrząc na te zdjęcia 😉 Podkład Lumiere, cienie do powiek Meow i rozświetlacz Lumiere.

Yasinisi

primer: monistat
podkład: Pixie Cover de Luxe Cameo2
finisher: Pixie Kiss of Sun
róż: EDM Time Share
rozświetlacz: EDM Natural
oczy: baza ArtDeco + MEOW Dr. ZhiCATo+ Bronze Lucy Minerals+ EDM Exhale

AnkaFranka

podkład EDM Fairly Light Neutral intensive
róż EGM berries&cream
oczy EDM fresh, pod oczami EDM morning
puder wykończeniowy własnej receptury (a dokładnie receptury JMW 🙂 )
brwi EDM silver grey

na ustach: albo rozświetlacz EDM pearl beige albo złoto-srebrne Meteoryty Guerlain 🙂

Kmb1

-podkład AWGM f5
-korektor edm multi-intensive
-baza kobo
-cienie edm:late checkout,Jane Eyre,Scented Candles
-kredka mysecret grafitowa
-tusz do rzęs 123 mascara rimmel
-błyszczyk essence xxxl nudes 01
-korektor do brwi brązowy delia
Ciri

Zdjęcia z Lucy (pierwsze dwa): Lucy Minerals formuła Orginal Creamy Bisque, Puder Lumiere Veena Silk Veil odcień Sand, Punktowo i pod oczy korektor Sunlight EDM. róż All Smiles EDM. Oczy :Kredka nie mineralna.

Zdjęcia z Lumiere (dwa kolejne): Lumiere Light Medium Golden VV, Puder Lumiere Veena Silk Veil odcień Sand, Punktowo i pod oczy korektor Sunlight EDM, róż Poppy Lumiere. Oczy : kredka nie mineralna, Wet Sand EDM

Kosmetyczna Ja:

Podkład: Lucy Minerals odcień Light
Korektor na rumieńce MINT z EDM a pod oczami beżowy Pixie
Brwi: Deep Brow Powder Silk Naturals
Oczy: Baza pod cienie i-prime z meow, cienie: Queen [jasny] i Tuxedo [ciemny] oba ze Sweetscents
Róż:Angelique ze Sweetscents
Rzęsy Avon, super shock

Kathe



„Makijaż  inspirowany filmem Black Swan, ale w lżejszej wersji, raczej księżniczki łabędzi 🙂 Użyty kosmetyk mineralny (jedyny jaki w sumie mam): podkład Lily Lolo odcień Porcelain”



Ola93

We wszystkich makijażach oka została wykorzystana paleta Sleek Sunset. Co prawda ja uznaję te cienie raczej za kosmetyk pseudomineralny – i myślę, że nie tylko ja (ze względu na jego skład), ale z racji tego, że paletka ta reklamowana jest pod hasłem mineralnych cieni, to zgłoszenie oczywiście uznałam 😉

Jako ciekawostkę podaję skład „mineralnej” paletki: Mica, Talc, Paraffinum liquidum, Magnesium Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Dimethicone, Propylparaben, Methylparaben. May contain: Cl 77891, Cl 77007, Cl 77492, Cl 77289, Cl 45410:2, Cl 15850:1, Cl 42090:2, Cl 77499, Cl 77742, Cl 15985:1.

(co nie zmienia oczywiście faktu, że są to świetne paletki biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości i sama z chęcią ich używam 😀 )

Eti_

Primer Touch of Beige – Pixie.

Podkład CDL Pixie – Sinnie 2 pomieszany z Tinkerbell 3.

Róż -Glow Lucy Minerals, Bollywood EDM.

Puder matujący: Kiss of Sun -Pixie

Oczy: Cloud 9 BFTE, Chenille BFTE, Propinquity SN, Precious BFTE, Drama CS, Smokey EDM, kredka Inglot, Tusz Bell. Usta: pielęgnujący balsam do ust Naturalne Piękno.

ksiezniczkaa87

– puder Jadwiga do cery tłustej i trądzikowej (jako primer)
– korektor Intensive fair EDM
– podkład Fairly Light Neutral EDM intensive (na wypryski)
– korektor Pixie Cosmetics beżowy (pod oczy)
– puder Kiss of Sun (jako wykończenie)
– odrobina różu Best Friends EDM
– cienie Romance Novel i Rock Anthem EDM
– kredka LongLasting Black fever Essence, tusz do rzęs Push Up Bell,  korektor do brwi Delia, błyszczyk Namiętnik Paese
(tu nawet dostałam zdjęcie kosmetyków użytych do wykonania makijażu 😉 )

Renia92i

-Podkład EDM formuła Intensive Multi-Tasking Neutral
-Puder Jadwiga do cery tłustej i trądzikowej
-Róż EDM Truly Tiger
-Korektor pod oczy Pixie różowy
-Tusz Astor Big & Beautiful
-Cienie Max Factor, Bell
-Szminka My Secret Smoky Rock
-Eyeliner avon
-Gosh wodoodporna kredka do oczu czarna

Czarnulka708

podkład: próbka Lily Lolo Popcorn

eye liner: ELF black

tusz: L’oreal Volume Million Lashes

korektor: L’oreal Touche Magique

róż: Bourjois, 34 Rose D’or

Dezemka

Podkład mineralny Lumiere Light Beige Cashmere
Róż ELF Contouring Blush & Bronzing Powder
Complexion Perfection ELF
Cień Manhatann
Tusz Loreal Volume Milion Lashes
Eyeliner w żelu ELF


Idalia

„Makijaż z gatunku artystycznych. Został wykorzystany cień mineralny : Everyday Minerals Heart 2 Shop ( brudnawy fioleto- róż w załamaniu powieki)”. Listy pozostałych kosmetyków niestety nie znam 😉


Konkurs – ogłoszenie wyników konkursu

Zgodnie z zapowiedzią – ogłoszenie wyników konkursu. Bez zbędnego wstępu, bez mojego rozpisywania się (to będzie na koniec :P)

Do wytypowania zwycięskich numerów użyłam tego generatora

Podzieliłam zgłoszenia na 3 listy – lista główna (użyta do losowania nagród dodatkowych), lista korektorowa (znalazły się na niej osoby, które zadeklarowały wybór korektora jako nagrody w przypadku wygranej) oraz lista pędzlowa (dla osób, które wolały jednak zestaw pędzli).

Po 3 losowaniach Research Randomizer wyłonił następujących zwycięzców :

Pędzle – pozycja na liście "pędzlowej" 145,  czyli fluxus9

Korektor – pozycja na liście "korektorowej" 37, czyli eenax

Nagrody dodatkowe, czyli 19 zestawów składających się z próbki nowego korektora jasnobeżowego oraz pełnowymiarowego korektora zielonego wędrują do :

barbillla, czarnulka708, ciri, neomedia, carolinascotties, kmb1, lanka, Ewa  Ł, Maggi, mart(w)a, kasiaj85, Parfaitea, dezemka, TheDzesi12, TheDoliouse, Idalia, Aneta (ksiazki-moja-milosc), fluxus9, Hexxana.

Fluxus9– zazdroszczę szczęścia w losowaniu 😀 Dwukrotnie trafić los przy jednym zgłoszeniu..Brawo 🙂 I w totka zacznij grać 😉

Wszystkim zwycięzcom w konkursie serdecznie gratuluję i proszę o kontakt w celu ustalenia szczegółów wysyłki 🙂

A pozostałym życzę powodzenia w następnych moich konkursach 🙂

( nie przyjmuję żadnych skarg z tytułu "niezałapania" się na listę. Konkurs trwał 16 dni. Moim zdaniem to wystarczająco dużo czasu, by poprawnie wysłać zgłoszenie, a w razie wątpliwości i niejasności – skontaktować się ze mną. Kto tego nie zrobił – proszę mieć pretensje do siebie tylko i wyłącznie )

W sprawie konkursu

Uff… zaktualizowałam w końcu arkusz zgłoszeniowy. Sprawdzone zostały ankiety pod kątem poprawności ich wypełnienia, prawdziwości podanych tam danych; sprawdziłam także listę obserwatorów mojego bloga, listę adresów mailowych osób, które zapisały się do subskrypcji mailowej; posprawdzałam także, czy została zgłoszona gdzieś sugestia odnośnie przyszłych moich postów.

Do chwili obecnej otrzymałam…. 231 zgłoszeń !!! To naprawdę niesamowite, jak wiele osób wzięło udział w zabawie. Przyznam się szczerze, że organizując konkurs byłam pewna, że nagród wystarczy dla wszystkich biorących udział:D Jako iż mój blog jest blogiem mineralnym w znacznej mierze, więc z oczywistego powodu nie dociera do zbyt szerokiej grupy czytelników. Dlatego też myślałam, że te 20 kilka nagród w konkursie wystarczy, by obdarować wszystkich, którzy się zgłoszą…. 😀

Bardzo dziękuję wszystkim za zgłoszenia, za sugestie i maile, jakie otrzymałam. Dziękuję także za wypełnienie ankiet i odpowiedzi na zawarte tam pytania – to naprawdę bardzo pomocne… Dostałam też od Was sporo zdjęć z makijażami mineralnymi. Oczywiście wszystkie zdjęcia obejrzałam, wszystkie miło się oglądało i z pewnością niedługo będziecie mogły zobaczyć się na moim blogu.

A teraz z mniej przyjemnych spraw – niestety, tak jak się obawiałam czytając wpisy innych blogowiczek organizujących konkursy, tak jak i u mnie pojawiło się kilka osób próbujących oszukiwać 😦 Nie rozumiem, bo naprawdę konkurs trudny nie był, wystarczyło spełnić kilka prostych warunków 😦 Nawet nie będę komentować takiego postępowania, bo zostawianie pustej ankiety i podawanie na końcu adresu mailowego i wybranej przez siebie nagrody jest dla mnie czymś zupełnie wykraczającym poza moje pojmowanie… A takich zgłoszeń było kilka…

Dziękuję za to tym wszystkim, którzy wypełnili prawidłowo zarówno ankiety, jak i pozostałe warunki.

Proszę wszystkich o sprawdzenie w arkuszu, czy wszystko się zgadza i czy przy Waszym zgłoszeniu widnieje odpowiednia ilość głosów. Jeżeli jest tam 0 (zero), to znaczy, że jakiś warunek nie został spełniony (brak ankiety, brak notatki z sugestią, brak takiego obserwującego na mojej liście/brak adresu na liście subskrypcji). Jeżeli nie, to proszę o uzupełnienie do godziny 24- tej. Wtedy też zamykam konkurs i możliwość poprawiania swoich zgłoszeń.

Poprawione zgłoszenia a także zapytania przyjmuję tylko mailem wysłanym na adres cathy@mineralnekosmetyki.pl ! Proszę nie wpisywać w komentarzach pytań typu "dlaczego mam zero punktów?". Na pewno nie bez powodu 😉 , choć oczywiście przeoczyć też coś mogłam przy takiej ilości zgłoszeń. Dlatego też, jeżeli widzisz, że w tabelce masz obok swojego zgłoszenia wpisane 0 (zero), a wiesz, że wszystkie warunki spełniłaś prawidłowo, to napisz mi maila podając :

– czy wypełniłaś ankietę wpisując adres mailowy ORAZ prawidłową nazwę, pod jaką obserwujesz bloga (3 osoby w ankiecie podały zupełnie inną nazwę obserwatora i gdyby nie to, że od dłuższego czasu widzę je na swoim blogu, to nie udałoby mi się Was zidentyfikować :P)

– gdzie umieściłaś sugestię odnośnie przyszłych postów na moim blogu

– czy spełniłaś warunki dodatkowe (zdjęcia lub notatka o konkursie) podając szczegóły.

Zamknięcie konkursu, ostateczne sprawdzenie zgłoszeń i losowanie nagród – dzisiaj o godzinie 00:00

Ogłoszenie wyników losowania – jutro w południe.

Wszystkich niezdecydowanych zapraszam jeszcze do udziału. Jeszcze zostało kilka godzin 😉

Dopisano o 00:01 – konkurs ZAMKNIĘTY. Siadam do przeglądania, sprawdzania 🙂 Muszę podzielić jeszcze zgłoszenia na "pędzlowe" i "korektorowe", a także pododawać dodatkowe miejsca w tabeli osobom, które mają więcej niż jeden głos. A potem losowanie 😉

Zdecydowałam się też nie zabierać możliwości udziału osobom, które nie podały poprawnego adresu mailowego bądź nicka, pod jakim obserwują bloga. To pierwszy mój konkurs i postanowiłam tym razem być nieco bardziej wyrozumiała 🙂 Ale tym, którzy nie spełnili podstawowego warunku ankieta/sugestia niestety zgłoszeń uznać nie mogę..

Pixie Cosmetics po testach

Konkurs konkursem, ale nowe posty oczywiście pojawiać się będą. Jestem obecnie po kilku dniach testów zarówo pędzli jak i nowego korektora Pixie (oczywiście nie egzemplarzy przewidzianych na nagrody :D), więc mogę już kilka słów o nich powiedzieć.

Korektor w odcieniu 05 – beżowy jasny.

Przyznam szczerze, iż nie jestem najlepszą testerką korektorów. Nawet nie dlatego, że ich nie lubię. Nie, nie mam nic przeciwko korektorom generalnie. Tylko… jakoś nie widzę sensu ich używać 🙂 Przebarwienia, plamy, blizny i inne niepożądane historie na twarzy udaje mi się w miarę zamaskować podkładem, więc jakoś nie mam serca do używania jeszcze do tego korektorów.

Również pod oczami, choć być może przydałoby się czasem coś tam pacnąć, żeby wyrównać koloryt, to jakoś jednak nie lubię.

Dziwnym jednak sposobem korektory często lądują w moich łapach. I choć swatche robię z przyjemnością, o samym działaniu ciężko mi się wypowiadać. Jednakże spróbuję na tyle obiektywnie, na ile się da w tym przypadku, omówić choć krótko korektor Pixie w odcieniu 05.

O ślicznym pudełeczku już pisałam. Tu obiektywna nie będę, bo ja po prostu bardzo, ale to bardzo lubię takie fikuśne opakowania. Owszem, cenię klasykę i ona zawsze znajdzie uznanie w moich oczach, ale nie będę ukrywać, że opakowania wyróżniające się, przykuwające uwagę również wzbudzają moje zainteresowanie. A gdy jeszcze są w moich ulubionych kolorach, estetycznie zaprojektowane i jednocześnie praktyczne, to ja jestem jak najbardziej na "TAK".

Na uwagę zasługuje również mała sakiewka, kolorystycznie dopasowana do stylu Pixie. Niby drobiazg, ale przydatny. Możemy przechowywać nasz korektor w miękkim etui bez obaw, że porysuje nam się w kosmetyczce albo w torebce (a szkoda by było ;))

W małym, płaskim pudełeczku zamknięty jest nie tylko korektor, ale również podręczne lustereczko, w którym bez problemu skontrolujemy szybko wygląd naszej skóry celem naniesienia ewentualnych poprawek. Niewielki rozmiar oraz fakt, że pudełko jest dość płaskie sprawiają, że zmieści się dosłownie wszędzie. Do tego otwieranie nie sprawia większych problemów i nawet osoby noszące tipsy czy dłuższe paznokcie nie powinny obawiać się ich połamania. Otwiera się lekko, a jednocześnie na tyle solidne jest to zamknięcie, iż mamy pewność, że się samo nie otworzy przypadkowo.

Co do samego produktu… Z pewną dozą nieśmiałości wzięłam się za jego testowanie, gdyż odcień jest dla mnie zdecydowanie zbyt jasny, ale chcąc sprawdzić, jak się spisuje pod oczami, nałożyłam palcem (jednak nie polecam dotykania palcami powierzchni korektora – ja to robię w ten sposób, że najpierw nabieram korektor na pędzelek, później przenoszę to na wierzch dłoni, a stamtąd zbieram właśnie palcem) delikatnie wklepując, bez rozcierania. Nie przyciskam, nie ugniatam, tylko delikatnie,opuszkami palców wklepuję, aż korektor równomiernie pokryje pożądaną powierzchnię i stopi się ze skórą. I choć początkowo wyglądałam prawie jak Nicole Kidman podczas jej słynnej wpadki makijażowej, to po chwili korektor całkiem sympatycznie się wtopił i choć nadal pozostał jaśniejszy od reszty mojej twarzy, to różnica była na tyle do zaakceptowania, iż zdecydowałam się nawet wyjść tak z domu 🙂 Jaśniejszy odcień korektora nieco rozświetlił spojrzenie i lekko odświeżył wygląd całego makijażu.

Wystarczy naprawdę odrobina, by wklepać pod oczy i rozświetlić spojrzenie. Myślę, że przy takim zastosowaniu wydajność tego kosmetyku będzie ogromna.

Jeżeli chodzi o właściwości kryjące korektora, to tu się nie wypowiem, gdyż naprawdę trudno jest mi to ocenić. Na pewno ujednolicił skórę pod oczami, na pewno wyglądała jakoś tak, nie wiem? Świeżej? A czy kryje? Poczekam aż pojawią mi sie jakieś niespodzianki na twarzy i wtedy spróbuję ponowić testy (oby nieprędko jednak :D)

Co prawda moja opinia jeżeli chodzi o korektory właściwie do niczego się raczej nikomu nie przyda, gdyż przez ponad 15 lat poszukiwań nie odkryłam korektora, którego bym chciała używać. Testowałam dziesiątki najrozmaitszych – z górnej półki, ze średniej jak i z tej całkiem niskiem. Żaden, dosłownie żaden (no, może poza Magic HR i Biothermowym Forget It, które gdzieś tam na granicy przyzwoitości się mieściły), nie chciał współpracować z moją skórą. Krycie niewystarczające, albo zbyt mocne przez co widoczne, albo zbyt tłuste, albo zbyt suche, wodniste, za gęste, zbierające się w zmarszczkach, wyparowujące ze skóry.. Pixie również na mojej skórze zbyt dobrze nie leży na dłuższą metę. Po jakimś czasie (testowany tylko pod okiem) gromadzi się w drobnych zmarszczkach, a przez to, że dla mnie jest zbyt tłusty, skóra w tym miejscu zaczyna się niezbyt estetycznie błyszczeć… Ale to pewnie kwestia mojej skóry – skoro przez tyle lat i tyle najrozmaitszych testów nic nie znalazłam, to są dwa wyjścia – albo z moją skórą coś jest nie tak, albo ja wyjątkowe antytalencie jestem w temacie korektora i po prostu nie potrafię ich używać 😉

Zbliżenia na odcień korektora w porównaniu do dwóch jasnych korektorów z EDM ( Multi-tasking oraz Intensive Fair) oraz dwóch innych odcieni korektora Pixie.

 

Pędzle Pixie Cosmetics – Flat Top oraz Kabuki

Wydawało mi się, że moje pędzle EDM-owe typu kabuki są w idealnym stanie i że wyglądają i zachowują się dokładnie tak, jak w momencie zakupu. Jak bardzo się myliłam, okazało się dopiero, gdy przystąpiłam do testów nowych pędzli Pixie. Co prawda Flat Topa przetestowałam bardzo pobieżnie, gdyż po prostu do nakładania podkładu zdecydowanie wolę pędzle typu Kabuki, ale testy pozwoliły ocenić mi, czy jak wypadają te pędzle na tle EDM-owych (i poprzednich pędzli Pixie)

Flat Top – nie będę tu przytaczać po raz kolejny zastosowania tego pędzla i różnic między nim a kabuki, dla osób dopiero zaczynających przygodę z minerałami wspomnę tylko, że Flat Topem uzyskujemy mocniejsze krycie przy nakładaniu podkładu, a to, który jest lepszy zależy tylko i wyłącznie od naszych preferencji (ja kiedyś nie wyobrażałam sobie nakładania podkładu innym pędzlem niż FT, obecnie zaś, od wielu, wielu miesięcy, używam tylko pędzli typu kabuki).

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy ocenie pędzla Flat Top Pixie to oczywiście jego szata graficzna. Nie sposób nie dostrzec, że zdecydowanie wyróżnia się on na tle innych, podobnych do niego pędzli. Utrzymany w fioletowo- śliwkowej tonacji idealnie pasuje do pozostałych produktów Pixie i sprawia, że razem tworzą bardzo ciekawie wyglądający kompet. Pędzel dobrze leży w dłoni, długość rączki nawet dla krótkowidzów malujących się z nosem przy lusterku (jak ja) jest idealna – nie za długa, a jednocześnie niezbyt krótka (co też potrafi być niewygodne). Włosie oczywiście bardzo gęste, zwarte, niesamowicie miękkie. Podkład rozprowadza się bez problemu, ale to oczywiście żaden nadzwyczajny wyczyn. W końcu powinno to być wpisane w dobrej jakości pędzel, prawda? A FT z pewnością taki jest, choć jeżeli mam być szczera, to ja sięgać po niego będę sporadycznie, gdyż po prostu nie lubię już takich pędzli. Ale może kiedyś mi się znowu zmieni i dla odmiany tylko FT będę używała? Kto wie… 😉

Kabuki – oczywiście szata graficzna identyczna jak w przypadku poprzedniego pędzla, wykonanie tak samo porządne (bambusowa rączka, aluminiowa nasadka pochodząca z recyclingu, niesamowicie przyjemne w dotyku włosie syntetyczne). I ten jest moim zdecydowanym faworytem. Bajecznie gładka i miękka aplikacja podkładu, a do tego praktycznie całkiem wyeliminowane nieprzyjemne kłucie związane z przesuwaniem włosia po skórze. Myślę, że nawet osoby z bardzo wrażliwą skórą nie powinny odczuwać dyskomfortu przy używaniu tego pędzla. Ja wykorzystuję tego typu pędzle tylko i wyłącznie do podkładu, ale z założenia, można nim również nałożyć puder, a nawet bronzer/róz/rozświetlacz. Ja do tego wolę jednak inne pędzle.

Pranie. Przy pierwszym praniu z moich pędzli wypadło kilka pojedyńczych włosków (ok. 5 przy każdym pędzlu). Przy drugim kabuki zgubił 2, FT – ani jednego. Przy trzecim – nie odnotowałam żadnego wypadania włosków. I mam nadzieję, że tak już zostanie 🙂 Po praniu pędzle zachowują swój kształt i sprężystość.

Oba pędzle otrzymujemy zapakowaną w folię, co pozwoli nam po wypraniu pędzla i dokładnym wysuszeniu go, przechowywać nawet w tej folii dla zachowania zwartego kształtu włosia  (jeszcze raz powtarzam, że pędzel musi być idealnie suchy, gdyż wilgoć na pędzli zamknięta w folię sprawi, że takiego pędzla lepiej nie używać bez ponownego wyprania)

Cena pędzli : ok. 36 zł

I na koniec – krótka zapowiedź : niebawem pojawią się na blogu recenzje i zdjęcia podkładów Lily Lolo. A w przyszłości coś, co mam nadzieję, ucieszy Was jeszcze bardziej… Ale o tym ciiii… W odpowiednim czasie 😉

Konkurs…

Pierwszy konkurs dla czytelników mojego bloga!

Nagrody ufundowała firma Pixie Cosmetics.

 

Szczegóły konkursu:

Aby wziąć udział w losowaniu nagród, należy :

  • wypełnić ankietę znajdującą się TUTAJ
  • podać w ankiecie login/adres mailowy pod jakim obserwujesz bloga (niestety, aby uniknąć nieuczciwości spotykanej na innych blogach zdecydowałam się połączyć ankietę z konkretnymi nickami / adresami mailowymi, a jest to jedyny sposób, jaki przychodzi mi do głowy)  – proszę o NIE wpisywanie adresów mailowych w komentarzach do tego posta. Nie trzeba być publicznym obserwatorem bloga (można to robić poprzez np. subskrypcję)
  • odpowiedzieć w – komentarzu /  mailu / na gg / formularz kontaktowy bloga / gdziekolwiek, gdzie będę mogła to przeczytać – na pytanie : o czym chciałbyś przeczytać na moim blogu (może to być pomysł na serię postów, pojedyńczego posta, zdjęcia, jakich brakuje) wraz z informacją,  która nagroda Cię bardziej interesuje: komplet pędzli czy korektor

Każda z osób, które spełni WSZYSTKIE powyższe warunki otrzyma jeden los, który weźmie udział w losowaniu nagrody głównej : zestawu pędzli LUB korektora.

Dodatkowo – wśród wszystkich biorących udział zostanie rozlosowane… UWAGA! :

19 zestawów składających się z : próbki NOWEGO beżowego korektora PLUS PEŁNOWYMIAROWY ZIELONY KOREKTOR PIXIE w poprzedniej szacie graficznej !!!!

Jak zwiększyć swoje szanse na wygraną?

  • Poinformuj o konkursie na swoim blogu ( zyskujesz 3 dodatkowe losy, a każdy z nich bierze udział w losowaniu)
  • Prześlij na mój adres mailowy cathy@mineralnekosmetyki.pl makijaż wykonany z użyciem dowolnego kosmetyku mineralnego wraz ze zgodą na publikację ( zyskujesz 5 dodatkowych losów) – rodzaj makijażu (dzienny, wieczorowy, artystyczny) dowolny. Można wykorzystać w nim zwykłe kosmetyki, ale przynajmniej jeden z użytych produktów musi być czysto mineralny 😉

I już, to wszystko 🙂 Mówiłam, że nie będzie to trudny konkurs 🙂

Zamknięcie konkursu i losowanie nagród – niedziela 6 marca

Nagrody zostaną przesłane pocztą (oczywiście osoba wygrywająca kosztów żadnych nie ponosi). Wszystkie produkty przeznaczone na nagrody są NOWE, zapakowane i NIGDY nie używane.

Życzę powodzenia i zapraszam do zabawy.

PS. pierwszy raz robię ankietę tego typu, więc gdyby coś nie do końca działało, albo nie grało, to proszę o informację i wyrozumiałość 🙂

dopisano : jak na razie wszystko świetnie działa, widzę Wasze odpowiedzi w ankietach – bez powiązania z nickami czy adresami mailowymi, bo to zbiorcze zestawienie, ale mam też w osobnej zakładce listę osób, które brały udział w ankiecie. Super, o to mi właśnie chodziło 😀

dopisano: dwie osoby wypełniły ankietę nie podając adresu mailowego ani nicka. Niestety, nie będę mogła wziąć ich pod uwagę, bo nie wiem, do kogo należą 😦

Po kliknięciu na powyższy obrazek na bieżąco można sprawdzić, czy zgłoszenie udziału w konkursie zostało poprawnie wypełnione i przyjęte 😉 Jeżeli nie widzisz swojego zgłoszenia na liście, ewentualnie jest informacja o braku spełnienia jakiegoś warunku, proszę o uzupełnienie 😉 Listę postaram się uzupełniać przynajmniej raz dziennie, ale jeżeli tego nie zrobię, to proszę nie zasypywać mnie mailami typu "co się dzieje, nie widzę siebie na liście" 😉 Wystarczy spojrzeć na datę ostatniej aktualizacji (widoczną na górze listy) i jeżeli zgłoszenie było nadesłane po tej dacie, to znaczy, że jeszcze na liście najprawdopodobniej się znajdzie 😉

Miał być zbiorowy test;)

Dzisiejszy makijaż to zlepek różnych testów 🙂 Na twarzy podkład Pixie, którego dawno nie nosiłam, gdyż byłam pewna, że to mój letni odcień, na policzkach i kościach – bronzery/rozświetlacz Blusche, które korciło mnie, żeby wypróbować w teście całodziennym ( a i tak w końcu tego nie zrobiłam, gdyż zmieniła mi się koncepcja i się poszłam zmyć, a potem od nowa umalować :D), na oczach cienie Urban Decay bez bazy (chciałam sprawdzić, ile wytrzymają, ale w końcu się przeraziłam wizji zwałkowanych cieni na powiekach pod koniec dnia i zostawiłam takie eksperymenty na dzień, gdy nie będę musiała wyjść do ludzi:))

Zdjęcia w świetle dziennym, bez użycia lampy, pochmurny dzień (ostatnie zdjęcie robione w świetle sztucznym – wczesnym rankiem, z użyciem lampy)

Do wykonania makijażu użyłam :

Podkład : Pixie Cosmetics Tinkerbell 3(formuła Cover de Luxe)

Bronzer: Spice Bronzer Blusche (na kościach policzkowych), Tahiti Bronzer Blusche (trochę niżej, jako róż nałożony grubszą warstwą i naniesiony szerokim pędzlem na całą twarz), Summer Bronzer (do konturowania)

Oczy : Cienie Urban Decay z paletki Urban Ammo Eye Palette (Smog, Mildew, Maui Wowie, Sin), Chocolatte Gel Liner MAD

Tusz : Max Factor Masterpiece

Brwi : Silk Naturals Medium Ash Brow Powder

Usta : Artdeco Gourmet Gloss Champagne Fizz (niezmiennie)

 

Podsumowanie stycznia- część II: kosmetyki kolorowe do twarzy

Ciąg dalszy najczęściej używanych przeze mnie kosmetyków w styczniu 2011 r. Tym razem kategoria :

1. Primer

Brak, sporadycznie, kilka razy użyty Monistat

2. Podkład:

  • MEOW  Purrfect Puss 3- Naughty Korat
  • Beauty from The Earth Bisque
  • Lucy Minerals Original Formula Creamy Bisque plus Creamy Olive (w I połowie stycznia, obecnie dawno moja skóra nie widziała ani solarium (tak, bywam tam,choć wiem, że to "passe" :D), więc i nuta pomarańczowych odcieni całkiem znikła 😉
  • Pixie Cosmetics Cover de Luxe Tinkerbell

3. Róż:

  • Everyday Minerals (stara wersja bez LL) Coffee Break,
  • Silk Naturals Nina

4. Rozświetlacz

  • Silk Naturals Cherub
  • Elemental Beauty Sorbet

5. Cienie do powiek:

Tu nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, co wpisać, gdyż od kilku tygodni używam praktycznie jednego odcienia codziennie (w różnych kombinacjach i zestawieniach)

  • Espresso Liner z Lucy Minerals. Mój zdecydowany faworyt. Idealnie nadaje się i do makijażu dziennego ( w połączeniu ze stonowanym beżem, do zastosowania w zewnętrznym kąciku), do wieczorowego (właściwie on sam wystarczy do zrobienia makijażu typu smokey w wersji czekoladowej), jako liner na dolną bądź górną powiekę. Wszechstronny, piękny i bardzo mocno napigmentowany odcień.
  • Silk Naturals Medium Ash w roli cienia do brwi
  • Everyday Minerals Fresh (korektor) do rozświetlania łuku brwiowego

6. Baza pod cienie:

  • powrót do Lumene (Lumene, Eye-Make up Base). Mimo wszystko. W mojej kosmetyczce znajduje się 6 baz pod cienie, ale jakoś do tej ciągle wracam.

7. Tusz do rzęs:

  • Max Factor Xperience – całkiem w porządku. Nie ma "wow", nie spełnia moich oczekiwań w 100% (czyli efekt bardzo pogrubionych, wywiniętych i nieposklejanych rzęs w idealnej czerni), ale na tyle go lubię,że sięgam po niego dość często. Głównie za łatwość aplikacji (trudno sobie nim posklejać rzęsy) plus ładne uniesienie ich do góry. Czerń średnio wyraźna, efekt pogrubienia wystarczający.
  • Rimmel Max Bold Curves Extreme Volume & Lift Mascara – wolę go niż MF. Bardzo ładnie rozczesuje rzęsy, nie skleja ich, nie osypuje się, efekt pogrubienia przy 2 warstwach jest większy niż przy Xperience. I do tego cena. Jeżeli mam wybierać między Xperience a Max Bold Curves – wybieram ten drugi.

Dopisano: jestem w ciężkim szoku. Mam właśnie okazję testować tusz Max Bold Curves zakupiony przez Allegro i zastanawiam się, co to ma być. Serio, to, co dostałam kompletnie nie przypomina tego, co kilka miesięcy temu zakupiłam na ebayu. Szczota obklejona gęstą mazią, która przy próbie nałożenia jej na rzęsy pięknie je posklejała, oblepiając niemiłosiernie i bez najmniejszych szans na rozczesanie. Zastanawiam się teraz, czy to, co trafiło do Polski tak właśnie wygląda, czy też ja dostałam jakiś felerny egzemplarz. W każdym bądź razie na powtórny zakup już więcej ochoty nie mam… A byłam pewna, że znalazłam tusz, do którego będę wracać za każdym razem, kiedy brak mi będzie pomysłu na nowy… Brr.. na samo wspomnienie tego czegoś na moich rzęsach dostaję dreszczy….

 

8. Korektor

Brak.

9. Puder wykańczający

Everyday Minerals Kaolin Soft Bronze (niezmiennie od ponad roku, chętnie bym zmieniła już na coś innego, bo pudeł dużych kilkanaście leży, ale po każdej próbie zmiany na coś innego pokornie wracam do Kaolinu z EDM- u. Dobrze, że mam zapasy :D)

10. Pomadki

LauRess Appealing

Silk Naturals Winter Rose

Silk Naturals Autumn Ember

Minerały w akcji czyli kolejna domowa sesja z Martą

Ostatnie dni obfitowały w makijażowe próby (głównie dlatego, że szukamy nowego odcienia podkładu dla Marty ;). A skoro makijaże, to i zdjęcia. A jak zdjęcia, to i nowy post.

Jutro go uzupełnię i podam pełną listę użytych kosmetyków, dzisiaj tylko krótka zapowiedź i kilka fotek :

Marta przed wykonaniem makijażu :

Marta pół godziny później 🙂

Marta to jedna z moich ulubionych „modelek”. Z racji pobytu w Polsce akurat bez najmniejszych oporów dała się namówić na kolejne sesje makijażowo-fotograficzne. Już jakiś czas temu udało mi się ją zarazić moją minerałową pasją, więc gdy okazało się, że używany przez nią do tej pory podkład się kończy a do tego jest ciut za ciemny, to rozpoczęłyśmy fazę codziennych testów i poszukiwań.

Do tej sesji (oczywiście „sesja” to tylko domowe wygłupy – co będzie widać później, gdy dodam zdjęcia dodatkowe) wykorzystałam kosmetyki :

– krem Mineral Flowers Day Cream do cery mieszanej i normalnej

– podkład LaurEss Radiant Gold Minimalist (3 cienkie warstwy nałożone na sucho i spryskane hydrolatem po każdej warstwie)

– jako korektor – podkład Lucy Minerals Creamy Olive, pod oczami żółty korektor Pixie plus odrobina różowego (również Pixie)

– baza pod cienie MEOW iprime

– cienie : Everyday Minerals Snowflake, Sleigh Ride, Monsoon, Silk Naturals Vanilla

– liner Mad Minerals Liner Chocolate Mousse

– brwi Medium Ash Silk Naturals

– tusz Max Factor Masterpiece

– pomadka Silk Naturals Birthday Suit (? napisy się starły 🙂 ) plus błyszczyk Silk Naturals Lola

Dodam tylko, że zdjęcia Marcie wcale nie jest łatwo robić, gdyż nasze sesje najczęściej wyglądają tak :

czyli – zamknięte oczy, zmarszczone powieki, zmarszczki mimiczne i absolutny brak kontroli nad ustawieniami do zdjęć 🙂

Ale za to bawimy się przy tym całkiem nieźle, a przecież głównie o to chodzi 😉

Kilka dodatkowych fotek na dowód tego, że nawet mając ponad 100 zdjęć na karcie, ciężko jest wybrać takie, gdzie widać makijaż 😀

Niech no się już skończy!

Eh, ten rok zdecydowanie do najbardziej udanych nie należy…

Ciągle wiatr w oczy i same przeszkody z każdej strony. Nic nie idzie tak, jakbym sobie tego życzyła. Teraz dopadło mnie ostre zapalenie spojówek i przymusowy odwyk od komputera przez długi czas. I tym samym brak możliwości naskrobania nowych postów.

Zdjęć też nie miałam jak porobić żadnych. Więc dzisiaj tak kompletnie z innej bajki 🙂
Mój minerałowy apetyt został chyba solidnie nasycony, bo już dawno nie spotkałam nic, co by mnie kusiło w tym temacie. Naprawdę. Żaden kosmetyk mineralny nie wzbudza obecnie mojego zainteresowania (całe szczęście, że zapasów mam sporo do opisania, bo blog by umarł śmiercią naturalną 😉 )

Za to jest kilka rzeczy, którym wiem, że się nie oprę i prędzej czy później znajdą się w moim posiadaniu.

Oto rzeczy, które są obecnie na mojej liście zakupowej :

(wszystkie zdjęcia zaczerpnięte ze stron producentów z pozostawieniem odnośników do miejsc, skąd zostały pobrane.)

I tak na wszelki wypadek dopiszę, że wszystkie opinie są moje, nie jestem sponsorowana przez żadną markę/firmę/osoby prywatne w celu wygłaszania komentarzy ani promowania konkretnych produktów – czyli dokładnie tak, jak zawsze )

 

1. Dermarollery ze sklepu Kosmetyki Naturalis :

 

DERMAROLLER DTS - 540 cienkich igiełek - WYSTARCZY 7 MINUT  Cena: 185.00 złDERMAROLLER DTS WĄSKA GŁOWICA - PIELĘGNACJA OKOLIC OCZU

 

Właściwie to najchętniej nabyłabym wszystkie trzy (tak ładnie wyglądają), ale póki co ograniczę się chyba tylko do rolki z wibrującą głowicą. Podobno jej stosowanie jest znacznie bardziej komfortowe, gdyż ból jest nieporównywalnie mniejszy i praktycznie całkiem wyeliminowany. Do tego można za połowę ceny dokupić głowice o różnej długości igieł i mieć komplet do różnorakich zastosowań.

Zdecydowanie rozważam zakup 🙂

 

 

2. Pędzle Pixie Cosmetics w nowej szacie graficznej.

Co prawda dopiero co skończyłam wystawianie aukcji i pozbywanie się nadmiaru pędzli (sprzedałam 43 sztuki, a nadal mam ich całkiem sporo, więc to chyba najlepiej świadczy o tym, jak bardzo przeholowałam z zapasami 🙂 ), ale te nowe pędzle są tak urocze, że nie wiem, czy uda mi się im oprzeć.

Dodatkowo, oprócz estetycznej szaty graficznej, wg opisu posiadają gęstsze włosie, dzięki czemu aplikacja makijażu jest nie tylko jeszcze przyjemniejsza i bardziej precyzyjna, ale również powoduje, że zwiększa się krycie podkładu, jaki używamy.

3. Paleta cieni NYX z kolekcji NYX 10 Color Shadow Runway Collection , Caviar & Champagne

Mimo tego, że używam głównie mineralnych cieni, to palety cieni tradycyjnych wciąż w mojej kolekcji są i nie mam zamiaru się ich pozbywać (na szczęście z tradycyjnych cieni nie musiałam zrezygnować tak, jak z drogeryjnych podkładów czy różów). Mało tego, mam zamiar w końcu nieco nadrobić zakupy w tym temacie i wiem, że na pierwszy ogień pójdzie właśnie ta paletka.

Polecam zakup ze strony, do której prowadzi obrazek, gdyż cena tam jest znacznie przyjaźniejsza niż na Allegro (w chwili obecnej niecałe 24 zł, gdy na Allegro osiąga koło 50-ciu ten konkretny zestaw). a poza tym wysyłka jest dość szybka i tańsza niż z Cherry Culture (i nigdy, odpukać, mi jeszcze nie zaginęła, czego nie mogę powiedzieć o zakupach z CC)

Dlaczego właśnie te cienie? Bo cieszą się chyba największą popularnością ze wszystkich rodzajów z tej kolekcji. Podobno są idealne do dziennego makijażu, pięknie się rozprowadzają, dyskretnie rozświetlają oko i są generalnie całkiem dobrej jakości (a z NYX-em  jak wiadomo, różnie bywa – część kolorów jest bajeczna, natomiast część to kompletna pomyłka, czyli generalnie spora loteria).

Czy tak jest rzeczywiście? Mam zamiar już niebawem się przekonać 😉

 

4. Kolejna paletka na mojej liście "muszmieciów" to jedna z najbardziej poszukiwanych  obecnie paletek amerykańskiej marki z niższej półki (cena za cienie ok. 15 zł w przeliczeniu z $).

Mowa o Wet n Wild Color Icon Night Elf Palette

(na zdjęciu paleta w odcieniu Pride, gdyż Night Elf na stronie producenta już nie ma 😦 )

 

Paletka wygląda dość niepozornie, ale po swatchach wyraźnie widać, że kolory są nie tylko dość nietypowe jak na markę drogeryjną (czerwień w paletce plus cień duochrome), ale również mocno napigmentowane i całkiem dobrze się blendujące. Nie robiła na mnie jednak większego wrażenia, dopóki nie obejrzałam kilku makijaży z jej użyciem.

A zakochałam się w niej i szczerze zapragnęłam po obejrzeniu filmiku z makijażem nią zrobionym w wykonaniu Candie

Niestety, to limitowana edycja świąteczna i nie wiem, czy uda mi się ją gdzieś zdobyć 😦

5. Rebel Nails czyli coś, co kompletnie do szczęścia potrzebne mi nie jest, ale łazi za mną od jakiegoś czasu i podejrzewam, że się nie odczepi, dopóki nie kupię 😉 Rebel Nails to tańszy odpowiednik Minx Nails, które chyba są dostępne jedynie w salonach kosmetycznych i ich ceny nie są zbyt przyjazne. (Minx Nails to cienkie kawałki foli pokryte warstwą kleju od spodu, które przymocowuje się do paznokcia za pomocą ciepła. Nie niszczą paznokci, nie odpryskują podczas zmywania, kąpieli i innych codziennych zajęć), a trzymają się do 10 dni (na stopach dłużej). Oczywiście nie jest to propozycja skierowana do fanek samodzielnego zdobienia pazurków, ale dla takich lewych łap w tym temacie jak ja, zdecydowania kusząca.

Rebel Nails oferuje mnóstwo wzorów, choć mnie osobiście najbardziej kuszą te metaliczne – złote bądź srebrne 😉

(BTW – temat Minxowych paznokci był wielokrotnie poruszany na wielu forach i swego czasu budził wiele kontrowersji – że pójście na łatwiznę, że mało oryginalne, że lepiej samemu popracować przy paznokciach. Ok, pewnie, że tak (choć ja i tak do cyrkonii i innych udziwnień pt tipsy się nigdy nie przekonałam). Ale co mają zrobić osoby z kompletnym brakiem talentu w tej dziedzinie i w dodatku z brakiem czasu na latanie do kosmetyczki? (niech mi ktoś znajdzie taką, która przyjdzie do mnie o 23- ciej, kiedy mam w końcu chwilę, by usiąść i odsapnąć i zrobi mi manicure 😉

Jak wyglądają Rebel Nails (oczywiście tylko jeden z wybranych typów) można zobaczyć m.in.

TUTAJ

albo

TUTAJ

albo obejrzeć filmiki na YouTube:

TUTAJ

. A wszystko przez Viollet!, czyli mam winowajcę mojej kolejnej pozycji na liście zakupowej 🙂 Tak pięknie rozwodziła się na temat miodowych nut w Ginestet – Botrytis, że zapragnęłam go mieć. I to jeszcze zimową porą, coby go należycie docenić (bo jakoś takie zapachy z upalnym latem mi się średnio pozytywnie łączą)

Co prawda trochę mnie zniechęca prawdopodobne podobieństwo do Escady Collection, ale może ja się go jednak w tym zapachu nie doszukam? Z tą nadzieją pakuję Botrytisa na listę zakupową 😉

 

A Wy? Macie swoje listy zakupowe na następny miesiąc/rok?

A może próbowałyście już czegoś z mojej listy i macie swoje zdanie na ten temat?