Vichy ESSENTIELLES mleczko do ciała bez parabenów

Z balsamami do ciała mam identycznie jak z masłami i odżywkami do włosów. Kupuję na kilogramy wręcz, dziesiątki pudeł w szafkach, a ja i tak używam wiecznie tego samego 🙂 Będąc w sklepie czy w aptece rzadko udaje mi się oprzeć jakiemuś produktowi do ciała, więc wychodzą zazwyczaj z kolejnym masłem do ciała, mleczkiem czy innym kosmetykiem, stając się tym samym szczęśliwą (?) posiadaczką milionowego pudła w mojej łazience 😉

Dzisiaj czas na recenzję mleczka, po którym nie spodziewałam się za wiele, gdyż  marka Vichy do tej pory nie ujęła mnie żadnym ze swoich produktów na tyle, by powtórzyć jego zakup, no może z wyjątkiem paskudnego ale uwielbianego kiedyś przeze mnie idealnemu tapetotwórcy czyli Dermablendem 😉 )

Mowa o :

Vichy ESSENTIELLES

odżywcze mleczko do ciała do skóry suchej bez parabenów.

Czemu jednak nabyłam ów kosmetyk? Bo mnie opakowanie przyciągnęło 😛 Co prawda nie ucieszyłam się na wieść, że w składzie widzę paraffinum liquidum i nie przestaje mnie zastanawiać, dlaczego przynajmniej apteczne marki nie odchodzą od tego składnika (choć podejrzewam, że chodzi o koszty, bo olej mineralny jest tani i przyjął się dość dobrze na rynku). Oficjalnie jednak krzywdy mi większej nie robi, więc nie unikam go jak ognia, ale jednak spokojnie mogłabym się obejść bez niego w składzie.

Co mówi o nim sam producent?

Typ skóry :Sucha skóra
Działanie : Nawilża, odżywia. chroni. Łączy w sobie miękkość oleju palmowego z bogactwem masła Shea, aby zapewnić skórze komfort.
Rezultat :Skóra nawilżona, odżywiona, w pełni zregenerowana.
– skóra bardziej delikatna: wg 98%*
– skóra lepiej nawilżona: wg 96%*
* Test samooceny w grupie 47 kobiet o skórze wrażliwej po 4 tygodniach stosowania produktu.

By odpowiedzieć na podstawowe potrzeby skóry Laboratoria Vichy wykorzystały w recepturze mleczka do ciała ekstrakt z kwiatów Róży zawierający polifenoleo właściwościach kojących i łagodzących. Mleczko do ciała stosowane każdego dnia skutecznie odżywia, chroni oraz nadaje skórze promienny wygląd.

Hipoalergiczny- nie zawiera parabenu- testowany na skórze wrażliwej.

Zawiera wodę termalną z Vichy.

Wcześniej testowałam żel pod prysznic z tej serii i mimo iż nie ponowiłam zakupu, to jednak wspominam go dość miło (mył ;), przyjemnie pachniał, średnio wydajny, ale za to kiepski stosunek ceny do jakości). Byłam pewna, że balsam będzie miał zbliżoną/taką samą nutę zapachową. Jakie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że po delikatnym różanym zapachu zostały jedynie jakieś popłuczyny, które może nie odpychają, ale za to odbierają połowę przyjemności ze stosowania tego mleczka. Niby róża, ale jakaś taka, nie wiem – przebrzmiała? Mocno stłumiona czymś innym?  Jakieś zielsko tam wyczuwam zdecydowanie, a tego nie lubię…

Jeżeli chodzi o sam balsam, to dla mojej średnio potrzebującej skóry jest idealny. Szybko się wchłania, zapach nie utrzymuje się długo (na szczęście), nie klei się, nie maże, łatwo się rozsmarowuje, pozostawia skórę w dobrej kondycji. Naprawdę czuć, że nawilża i nie jest tylko „mazidłem dla samego mazania się” 🙂

Skład: Aqua/water, Glycerin, paraffinum Liquidum/ Mineral Oil, Butyrospermum Parkii Butter/ SHEA Butter, Elaeis Guineensis Oil/ Palm, Oil, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Stearyl Alcohol, potassium Cetyl Phosphate, Rosa Gallica Extract/ Rosa Gallica Flower Extract, Carbomer, Sorbic Acid, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Parfum/ Fragrance.

Plusy:

– brak parabenów

– spełnione obietnice producenta, czyli wzrost nawilżenia skóry oraz poprawa jej miękkości i ogólnego stanu

– cena (zwłaszcza w promocji, gdzie za 25 zł możemy nabyć 400 ml balsamu)

– brak kleistości, łatwo się wchłania, aplikacja nie sprawia problemów

– produkt testowany na wrażliwej skórze (hipoalergiczny) (choć tego akurat nie rozumiem, bo ja akurat widzę w składzie kilka składników, które niekoniecznie są tolerowane przez wrażliwe skóry)

– Vichy nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach ( dla mnie to brak konsekwencji, bo przecież Vichy to własność koncernu L’oreal, który takie testy wykonuje )

(informacja ta pochodzi ze strony WikiAnswers, ale wydaje się być niepotwierdzona i chyba jednak Vichy przeprowadza testy na zwierzętach)

Minusy:

– olej mineralny w składzie

– zapach

– testowanie produktów na zwierzętach przez koncern L’oreala

Cena : poniżej 30 zł/200 ml (w aptekach stacjonarnych od 23 do 29, w aptekach internetowych i na Allegro znacznie taniej)

Czy kupię ponownie?

Raczej nie. Gdyby nie zapach – zdecydowanie gościłby częściej w mojej łazience. W takim wydaniu mówię mu nie, bo wolę jednak mieć coś co i przyjemnie pachnie i nieźle nawilża (jak np. masła The Body Shop, ale MASŁA, nie balsamy, bo z tymi nie mam miłych doświadczeń – nie robią kompletnie nic poza „pachnięciem” 😀 )

Choć z drugiej strony patrząc na recenzje tego mleczka na KWC, to jednak są osoby, którym ten zapach odpowiada i wyczuwają w nim prawdziwe płatki róż 😉 Więc może to z moim powonieniem coś nie tak 😉

Ocena: 7/10 (gdyby zapach był inny, dałabym nawet 8,5 😉 )