Makijaże nadesłane na konkurs Pixie

Jedną z możliwości zwiększenia swoich szans w konkursie Pixie było przesłanie mi mailem zdjęć makijażu z użyciem dowolnego mineralnego kosmetyku. Otrzymałam kilkadziesiąt zdjęć, z których część możecie poniżej zobaczyć.

Całe szczęście, że nie wpadłam na pomysł, by organizować konkurs, w którym ja osobiście musiałabym zadecydować o tym, kto otrzyma nagrody. Patrząc na zdjęcia wiem, że nie byłabym w stanie tego dokonać. Dziewczyny na zdjęciach są tak piękne, tak pełne wdzięku i tak fajnie podkreślają swoją urodę, że nie wyobrażam sobie, abym miała spośród nadesłanych prac wybrać te, które podobają mi się najbardziej.

Wiem, że przyznałabym jednak dwa równorzędne miejsca, gdyż te zdjęcia urzekły mnie najbardziej. Myślę, że komentarz jest zbędny i wszystko widać na załączonych obrazkach.

Lanka:

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu :
Podkład: Lucy Minerals Creamy Olive
bronzer: Waikiki Lily Lol
róż: Blossom Blush Lily Lolo
tusz do rzęs: No7

A_noska:

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu :

Primer: puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody

Podkład : Lucy Minerals – Lucy Light w odcieniu Bisque

Wykończenie : puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody

Jak widać na powyższych zdjęciach wybrałam te makijaże, które niesamowicie pokazują siłę minerałów. Na pierwszym – ich doskonałe krycie i jednocześnie naturalność, natomiast na drugim – jak przepięknie naturalny i dziewczęcy efekt można uzyskać minimalnym zestawem.

Otrzymałam też wiele innych zdjęć – nie umiałabym wybrać, które podobają mi się najbardziej, dlatego też pozostawiam je bez komentarza i zapraszam do oglądania tych pięknych dziewczyn.

Pilar

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu (niestety nie otrzymałam szczegółowych informacji o odcieniach, więc gorąco proszę o uzupełnienie, bo makijaż naprawdę przepiękny i sama chętnie bym się dowiedziała, co zostało użyte 😉 Korektor EDM Mint, podkład Blusche, puder Blusche, róż EDM, Bronzer i rozświetlacz Blusche, cienie Meow i niemineralnie-Sleek. 🙂

eenax

twarz: primer Prime Me Powder Pixie, podkład Breena 1 Pixie, korektor pod oczy Under Eye Concealer 2 Frisky Abyssinian Meow Cosmetics, róż Email Me Everyday Minerals
oczy: primer I-prime Meow Cosmetics, żółty matowy- Pelluci Paint FX, zewnętrzny kącik i załamanie powieki pomarańczowy Spread Your Wings Aromaleigh, na linii rzęs brąz z opalizującymi drobinkami – Chameleon Sweetscents, rzęsy tusz niemineralny Max Factor Masterpice
usta:błyszczyk niemineralny Juicy Tubes 45 Candy Lancome

Carolinascotties

Też niestety nie posiadam dokładnych odcieni użytych kosmetyków, ale miejmy nadzieję, że Karola nam je dopisze, bo podejrzewam, że nie tylko ja pękam z zazdrości patrząc na te zdjęcia 😉 Podkład Lumiere, cienie do powiek Meow i rozświetlacz Lumiere.

Yasinisi

primer: monistat
podkład: Pixie Cover de Luxe Cameo2
finisher: Pixie Kiss of Sun
róż: EDM Time Share
rozświetlacz: EDM Natural
oczy: baza ArtDeco + MEOW Dr. ZhiCATo+ Bronze Lucy Minerals+ EDM Exhale

AnkaFranka

podkład EDM Fairly Light Neutral intensive
róż EGM berries&cream
oczy EDM fresh, pod oczami EDM morning
puder wykończeniowy własnej receptury (a dokładnie receptury JMW 🙂 )
brwi EDM silver grey

na ustach: albo rozświetlacz EDM pearl beige albo złoto-srebrne Meteoryty Guerlain 🙂

Kmb1

-podkład AWGM f5
-korektor edm multi-intensive
-baza kobo
-cienie edm:late checkout,Jane Eyre,Scented Candles
-kredka mysecret grafitowa
-tusz do rzęs 123 mascara rimmel
-błyszczyk essence xxxl nudes 01
-korektor do brwi brązowy delia
Ciri

Zdjęcia z Lucy (pierwsze dwa): Lucy Minerals formuła Orginal Creamy Bisque, Puder Lumiere Veena Silk Veil odcień Sand, Punktowo i pod oczy korektor Sunlight EDM. róż All Smiles EDM. Oczy :Kredka nie mineralna.

Zdjęcia z Lumiere (dwa kolejne): Lumiere Light Medium Golden VV, Puder Lumiere Veena Silk Veil odcień Sand, Punktowo i pod oczy korektor Sunlight EDM, róż Poppy Lumiere. Oczy : kredka nie mineralna, Wet Sand EDM

Kosmetyczna Ja:

Podkład: Lucy Minerals odcień Light
Korektor na rumieńce MINT z EDM a pod oczami beżowy Pixie
Brwi: Deep Brow Powder Silk Naturals
Oczy: Baza pod cienie i-prime z meow, cienie: Queen [jasny] i Tuxedo [ciemny] oba ze Sweetscents
Róż:Angelique ze Sweetscents
Rzęsy Avon, super shock

Kathe



„Makijaż  inspirowany filmem Black Swan, ale w lżejszej wersji, raczej księżniczki łabędzi 🙂 Użyty kosmetyk mineralny (jedyny jaki w sumie mam): podkład Lily Lolo odcień Porcelain”



Ola93

We wszystkich makijażach oka została wykorzystana paleta Sleek Sunset. Co prawda ja uznaję te cienie raczej za kosmetyk pseudomineralny – i myślę, że nie tylko ja (ze względu na jego skład), ale z racji tego, że paletka ta reklamowana jest pod hasłem mineralnych cieni, to zgłoszenie oczywiście uznałam 😉

Jako ciekawostkę podaję skład „mineralnej” paletki: Mica, Talc, Paraffinum liquidum, Magnesium Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Dimethicone, Propylparaben, Methylparaben. May contain: Cl 77891, Cl 77007, Cl 77492, Cl 77289, Cl 45410:2, Cl 15850:1, Cl 42090:2, Cl 77499, Cl 77742, Cl 15985:1.

(co nie zmienia oczywiście faktu, że są to świetne paletki biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości i sama z chęcią ich używam 😀 )

Eti_

Primer Touch of Beige – Pixie.

Podkład CDL Pixie – Sinnie 2 pomieszany z Tinkerbell 3.

Róż -Glow Lucy Minerals, Bollywood EDM.

Puder matujący: Kiss of Sun -Pixie

Oczy: Cloud 9 BFTE, Chenille BFTE, Propinquity SN, Precious BFTE, Drama CS, Smokey EDM, kredka Inglot, Tusz Bell. Usta: pielęgnujący balsam do ust Naturalne Piękno.

ksiezniczkaa87

– puder Jadwiga do cery tłustej i trądzikowej (jako primer)
– korektor Intensive fair EDM
– podkład Fairly Light Neutral EDM intensive (na wypryski)
– korektor Pixie Cosmetics beżowy (pod oczy)
– puder Kiss of Sun (jako wykończenie)
– odrobina różu Best Friends EDM
– cienie Romance Novel i Rock Anthem EDM
– kredka LongLasting Black fever Essence, tusz do rzęs Push Up Bell,  korektor do brwi Delia, błyszczyk Namiętnik Paese
(tu nawet dostałam zdjęcie kosmetyków użytych do wykonania makijażu 😉 )

Renia92i

-Podkład EDM formuła Intensive Multi-Tasking Neutral
-Puder Jadwiga do cery tłustej i trądzikowej
-Róż EDM Truly Tiger
-Korektor pod oczy Pixie różowy
-Tusz Astor Big & Beautiful
-Cienie Max Factor, Bell
-Szminka My Secret Smoky Rock
-Eyeliner avon
-Gosh wodoodporna kredka do oczu czarna

Czarnulka708

podkład: próbka Lily Lolo Popcorn

eye liner: ELF black

tusz: L’oreal Volume Million Lashes

korektor: L’oreal Touche Magique

róż: Bourjois, 34 Rose D’or

Dezemka

Podkład mineralny Lumiere Light Beige Cashmere
Róż ELF Contouring Blush & Bronzing Powder
Complexion Perfection ELF
Cień Manhatann
Tusz Loreal Volume Milion Lashes
Eyeliner w żelu ELF


Idalia

„Makijaż z gatunku artystycznych. Został wykorzystany cień mineralny : Everyday Minerals Heart 2 Shop ( brudnawy fioleto- róż w załamaniu powieki)”. Listy pozostałych kosmetyków niestety nie znam 😉


Reklamy

Miał być zbiorowy test;)

Dzisiejszy makijaż to zlepek różnych testów 🙂 Na twarzy podkład Pixie, którego dawno nie nosiłam, gdyż byłam pewna, że to mój letni odcień, na policzkach i kościach – bronzery/rozświetlacz Blusche, które korciło mnie, żeby wypróbować w teście całodziennym ( a i tak w końcu tego nie zrobiłam, gdyż zmieniła mi się koncepcja i się poszłam zmyć, a potem od nowa umalować :D), na oczach cienie Urban Decay bez bazy (chciałam sprawdzić, ile wytrzymają, ale w końcu się przeraziłam wizji zwałkowanych cieni na powiekach pod koniec dnia i zostawiłam takie eksperymenty na dzień, gdy nie będę musiała wyjść do ludzi:))

Zdjęcia w świetle dziennym, bez użycia lampy, pochmurny dzień (ostatnie zdjęcie robione w świetle sztucznym – wczesnym rankiem, z użyciem lampy)

Do wykonania makijażu użyłam :

Podkład : Pixie Cosmetics Tinkerbell 3(formuła Cover de Luxe)

Bronzer: Spice Bronzer Blusche (na kościach policzkowych), Tahiti Bronzer Blusche (trochę niżej, jako róż nałożony grubszą warstwą i naniesiony szerokim pędzlem na całą twarz), Summer Bronzer (do konturowania)

Oczy : Cienie Urban Decay z paletki Urban Ammo Eye Palette (Smog, Mildew, Maui Wowie, Sin), Chocolatte Gel Liner MAD

Tusz : Max Factor Masterpiece

Brwi : Silk Naturals Medium Ash Brow Powder

Usta : Artdeco Gourmet Gloss Champagne Fizz (niezmiennie)

 

Blusche, tak dla odmiany

W ramach porządkowania swoich zbiorów powyciągałam sporo rzeczy, które leżą u mnie od ponad pół roku, a jeszcze ich nawet nie testowałam. Sporo mam takich i postanowiłam w końcu coś z tym zrobić. Okazało się, że nie do końca była to mądra decyzja, bo na moją listę zakupową wskoczyły trzy kolejne pozycje 😉 A testowałam tylko 3 próbki z Blusche i 3 z Silk Naturals … Nie wiem, czy mam odwagę robić kolejne testy 😉

Na pierwszy ogień – bronzery z Blusche.

(zdjęcia nie są moją własnością, pochodzą ze strony http://www.blusche.biz, klinięcie na obrazek przekierowuje na stronę Blusche)

Szczerze mówiąc, sugerując się zdjęciami ze strony Blusche, raczej bym się nie zdecydowała na te odcienie. Próbki Monika sama mi dołożyła do jakiegoś zamówienia w odpowiedzi na moje pytanie, kiedy można się spodziewać nowych odcieni bronzerów Blusche 😉 I właściwie to jestem sama na siebie zła, że dopiero teraz po nie sięgnęłam. To naprawdę bardzo fajne bronzery. Odcienie bardzo naturalne, świetnie się rozprowadzające, nie tworzące ani plam, ani smug, wyglądające bardzo, bardzo ok.

Co prawda Spice jest dla mnie bardziej rozświetlaczem niż bronzerem, ale wszystkie trzy testowane przeze mnie próbki z pewnością są warte bliższego przyjrzenia się im.

(na ostatnim zdjęciu widać swatche kremowych róży Silk Naturals – o nich w następnym poście)

 

Spice Bronzer – bardzo jasny odcień bronzera, ciepły odcień złotego beżu z delikatnym blaskiem. Bardzo sympatyczny, zwłaszcza jako wierzchnia warstwa do Tahiti. Świetnie go rozświetla i nadaje pięknego złotego połysku. Ja dzisiaj cały dzien mam go na kościach policzkowych i nie mogę się nadziwić, jak ładnie wygląda (a za złotawymi tonami średnio przepadam). Niestety, mimo kilku prób nie udało mi się uchwycić tego na zdjęciach twarzy, więc może innym razem 😉 Choć glow jest tak subtelny, że pewnie dla sporej części osób nie będzie w ogóle widoczny (tak jak przy zdjęciach różu Amber)

 

Tahiti Bronzer – nieco ciemniejszy niż Spice i pozbawiony drobinek, matowy odcień bronzera. Całkiem nieźle spisuje się przy mojej zimowej (czyli stosunkowo jasnej, ale nie bladej) karnacji do bardzo delikatnego konturowania. Jest praktycznie niewidoczny, a jednak robi swoje. Na lato z pewnością będzie za jasny, ale obecnie bardzo mi się podoba 🙂

 

 

Summer Bronzer – bałam się go w ogóle dotknąć,  bo byłam pewna, że sobie zrobię krzywdę, ale wbrew pozorom bardzo łatwo go oswoić. Średni odcień ciepłego brązu, matowy i naprawdę ładny. Użyty do konturowania wraz z Tahiti stworzył całkiem ciekawy efekt.

 

 

 

Skład : Mica, Titanium Dioxide, Silk Powder, Magnesium Stearate, Iron Oxides

Cena

1/4 łyżeczki w woreczku-  0,75$  (dolar kanadyjski)
10 gramowy okrągły słoiczek z 2,5 g bronzera – 7$
Opakowanie uzupełniające (torebka z 3 g bronzera) – 7$
20g kwadratowe pudełko z lusterkiem i gąbką zawierające 3 g bronzera – 9$

Sama jestem tym zaskoczona, bo w woreczkach bronzery te prezentowały się mało efektownie i jakoś nie miałam ochoty na ich testy. Ale bardzo sympatycznie mnie zaskoczyły i z pewnością rozważę zakup.

Amber Blush w akcji …

Znalazłam dziś rano w skrzynce pytanie, czy mogłabym pokazać dokładniej, jak wygląda Amber Blush z Blusche w makijażu. Jako iż nie byłam jeszcze umalowana, to pomyślałam sobie, że może użycie go dzisiaj wcale nie jest złym pomysłem. Niestety, pogoda rano średnio dopisała, pochmurno i szaro, stąd też tylko 2 zdjęcia i to nienajlepszej jakości. Makijaż mało dopracowany, ale miałam naprawdę kilka minut tylko, żeby go zrobić i jeszcze pstryknąć zdjęcia 😉

(no i wybaczcie soczewki 🙂 Raczej nie używam kolorowych soczewek do zdjęć tu pokazywanych, ale tym razem musiałam wyjść zaraz po zrobieniu makijażu)

 

Kosmetyki użyte do wykonania makijażu :

 

 

Primer i wykończenie : Coastal Scents Diva Defense Primer

Podkład : Coastal Scents Honey Beige Medium Foundation

Róż : Blusche Amber Blush

Rozświetlacz : Aromaleigh Illuminator Finishing Powder

Oczy: Everyday Minerals Queen Anne's Lace (pod łukiem brwiowym), Everyday Minerals Cardamon (na całej powiece), Silk Naturals Taupetastic (załamanie powieki), Lucy Minerals Espresso Liner (zewnętrzny kącik, dolna powieka, kreska na powiece)

Brwi : Medium Ash Silk Naturals

Baza pod cienie : E.L.F. Mineral Eyeshadow Primer

Rzęsy : Maybelline The Colossal Volum' Express Mascara, Max Factor Xprerience Volumising Mascara

Usta : Artdeco Gourmet Gloss Champagne Fizz

 

Silk Naturals, Blushe, Coastal Scents – niedobitki ;)

Ja wiem, że tytuł taki mało sympatyczny, ale uświadomiłam sobie, że mam w swoich zbiorach jakieś resztki z Silk Naturals, których jeszcze nie opisałam tutaj. A że czas się z nimi pożegnać i zdecydować, czy chcę pełen wymiar, czy wyrzucić te resztki, to postanowiłam obfocić i podjąć męską decyzję 🙂

Efektem tych rozmyślań są 3 puste słoiczki zamiast 3 wypełnionych resztkami jakiś proszków. To coś, co właściwie wstyd nawet fotografować było, spłynęło w umywalce, a ja poczyniłam zamówienie drobne decydując się na zakup tylko jednego pełnowymiarowego odcienia z tych prezentowanych tutaj 😀

Do rzeczy…

(zdjęcie jest nieco zbyt ciepłe – odcień Baby Doll przekłamany, w rzeczywistości jest znacznie chłodniejszym różem)

Dziś bohaterami posta są:

  • Cherub Glow
  • Crinoline Glow

(niestety, Halo i inne z tej serii gdzieś wcięło. Wielce prawdopodobnym jest, że zostało ich tak mało, że po prostu machnęłam do kosza, bo raczej nie zużyłam, a oddawać takich odrobinek też nie mam zwyczaju 🙂 Gdyby chodziło o ubrania, mogłabym zrzucić na pralkę, która należy do tych, co to zjadają różne rzeczy, zwłaszcza skarpetki… Ale próbek raczej do pralki nie wpakowałam. Chyba….  )

Crystal Glow można zobaczyć na jakimś starym zdjęciu, które robiłam dość dawno temu TUTAJ i TUTAJ 😉

Dla porównania, opisane wcześniej TUTAJ dwa inne rozświetlacze Silk Naturals :

  • Angel Glow
  • Pristine Glow

Jakoś też nie było wcześniej okazji pokazać dwóch zakupów z Blushe (jeszcze chyba sprzed wakacji)

  • Blusche BIlluminizer
  • Blusche  Amber Blush

a także coś, co nie mam pojęcia nawet, kiedy zamawiałam 🙂 czyli róż z Coastal Scents.

Blusche – Radiant Illuminizer

 


Z tym kosmetykiem to dość ciekawa sprawa. Przy którymś z zamówień dorzuciłam go do koszyka bez przekonania. Z ciekawości bardziej 😉 Tak w ciemno zupełnie. Gdy dostałam paczuszkę, szczerze mówiąc, byłam rozczarowana tym rozświetlaczem. Ot, zwykły beżowy, lekko błyszczący, praktycznie niewidoczny. Użyłam raz, odłożyłam w kąt. Po jakimś czasie wyciągnęłam znowu i jakoś wyjątkowo mi podpasował (latem, gdy byłam dość mocno opalona). Na wieczorne, letnie wyjścia był idealny. W przytłumionym świetle lśnił subtelną, jednolitą taflą… Wybaczałam mu nawet skandaliczną trwałość (a raczej jej brak) na mojej skórze. Wraz z nastaniem chłodniejszej pory roku jego urok minął bezpowrotnie.

Ale najciekawsze jest to, że dopiero kilka tygodni temu odkryłam, że opisałam ten rozświetlacz prawie na samym początku prowadzenia mojego bloga (1,5 roku temu!). I wcale nie byłam nim wtedy zachwycona. Oj nie 🙂

Czasem jednak warto dać drugą szansę jakiemuś kosmetykowi, bo jak się okazuje, potrafią nas całkiem miło zaskoczyć 😉 Ja z niecierpliwością czekam na lato, opaleniznę i ponowne odkrywanie uroków Radiant Illuminizera 😉

 

 

Cherub Glow Silk Naturals

Fatalne zdjęcie tego odcienia, ale w chwili obecnej nie dysponuję niestety lepszym.

A szkoda, bo Cherub Glow z Silk Naturals zdecydowanie zasługuje na lepsze zdjęcie. Odcień bardzo jasnego błyszczącego różu, który nadaje chłodną poświatę. Jeden z moich ulubionych rozświetlaczy. Stosuję samodzielnie, jako wykończenie różu (gdy chcę nadać mu odrobiny blasku). Na wieczór, w ciągu dnia (oczywiście w innych proporcjach).

Mimo iż to zdecydowanie chłodny odcień, to sprawdza się przy wielu karnacjach. Zdjęcia i swatche nawet w połowie nie oddają jego uroku. Co prawda ja odkryłam go dopiero jakiś rok temu (wcześniej miałam próbkę i nie zrobiła na mnie wrażenia, a pewnego dnia nagle, ni stąd ni zowąd "wow" 🙂 )

Angel Glow Silk Naturals

Zdjęcie pożyczyłam sobie z mojego poprzedniego posta opisującego ten odcień. I nadal podtrzymuję to, co o nim powiedziałam. Sympatyczny, naprawdę całkiem ładny rozświetlacz. No właśnie, "ładny". "Ładny" to za mało, prawda? Srebrzysty, idący w kierunku kości słoniowej. Wydaje się być chłodnym odcieniem, ale w zestawieniu z Cherubem nagle okazuje się, że poprzez kontrast dostrzegam w nim odrobinkę ciepła. A może mi się wydaje? Może się zasugerowałam zdjęciem na stronie Silk Naturals, które ukazuje go jako odrobinkę złotawego?

 

Porównanie:

 

 

(no nie wiem, nie wiem, ale dostrzegam tam te złote tony jednak… (zwłaszcza na drugim zdjęciu) A do tej pory byłam w 100% pewna, że Angel to czysto srebrzysty odcień, bez ciągot w złotawym kierunku). Może jednak mam omamy wzrokowe jakieś 😉

 

 

 

Crinoline Glow Silk Naturals

Niespecjalnie lubię ten odcień. Ciepła, pomarańczowa czerwień z mnóstwem błyskotek. Bardzo intensywny, bardzo wyraźny i na moich policzkach bardzo… tandetny. Niestety, tak jest. Efekt, jaki za każdym razem uzyskuję próbując okiełznać ten odcień, daleki jest nie tylko od oczekiwań moich, ale nawet od przyzwoitości. Wygląda bardzo.. hm.. nieciekawie ;)Dla mnie spokojnie mógłby zniknąć z kategorii "Glows" i na pewno bym nie rozpaczała z tego powodu i nie robiła zapasów 😉

 

 

Baby Doll Silk Naturals


Niesamowicie kobiecy odcień różu. Jasny, lekko połyskujący róż, który idealnie pasuje do nazwy. Nie znam nic lepszego, gdy chcemy osiągnąć efekt porcelanowej laleczki. A przy jasnej skórze prezentuje się wyjątkowo pięknie (na mnie nieco gorzej, a do tego potrzebuję odpowiedniego nastroju, by nosić różowy róż, co mi się ostatnio bardzo rzadko zdarza) ale doceniam go na skórze moich "modelek" 😉 ) Zadziwia mnie jego uniwersalność. Równie dobrze wygląda na jasnej skórze, jak i na nieco ciemniejszej; przy chłodnej karnacji, jak i przy cieplejszej, nawet na oliwkowej sprawdza się całkiem nieźle…

 

Sheer Natural Coastal Scents

 


Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Latem spisuje się nieźle – nie zostawia wyraźnego koloru na skórze, a jedynie nadaje mi satynowe wykończenie, skóra wygląda świeżo i zdrowo,  natomiast zimową porą na policzku widzę okropną pomarańczkę. W dodatku błyszczącą pomarańczę. Latem – TAK, zimą – NIE 😉

Chociaż przyznaję, że zdarza mi się go używać, ale nie solo, a na jakiś inny odcień, żeby  go nieco ożywić. I w tej roli spisuje się nawet całkiem nieźle (np. w połączeniu z matowym różem Amber z Blusche)

I zastanawia mnie wciąż opis na stronie Coastal Scents :

Use a light dusting all over face for a luminous glow over your foundation.

Hmmm.. Próbowałam (choć wiedziałam, że to się u mnie nie sprawdzi). Efekt – błyszcząca bombka choinkowa. Drobinki wszędzie. I po jakimś czasie efekt niezbyt świeżego makijażu.

Zostanę przy nim tylko latem.

 

 

Amber Blush Blusche

Tak jak Sheer Natural lubię tylko latem, tak Amber Blush świetnie sobie radzi zimową porą. Latem na mojej skórze praktycznie niewidoczny (właściwie zbliżony do podkładu, jakiego używam). Zimą natomiast doceniam jego delikatne ciepło, naturalność i bardzo ładny odcień wielbłądziego brązu. Idealny odcień na co dzień. A gdy chcę go nieco ożywić, dodaję ciut rozświetlacza (albo Sheer Natural z CS 😉 )

 

 

 

Swatche w świetle dziennym dość kiepsko pokazują różnice między odcieniami i w ogóle ich szczegóły, dlatego też zrobiłam wyjątkowo swatche w sztucznym świetle wieczornym (zdjęcia z lampą).

SWATCHE w świetle dziennym

 


SWATCHE w świetle wieczornym, sztuczny, zdjęcia robione z lampą

 


I dodatkowe zdjęcie prezentujące, jak na mojej skórze wygląda rozświetlacz Cherub Glow z różem Amber (choć teoretycznie łączyć ich nie powinnam, gdyż rozświetlacz chłodno- różowy, natomiast róż zdecydowanie z ciepłej bajki 😉 )