Permanent Taupe Maybelline, czyli czar prysł

Jakiś czas temu pisałam o moim ulubionym ostatnimi czasy cieniu w kremie Maybelline, znanym chyba każdej czytelniczce blogów, czyli On and on the bronze. Pisałam również o tym, że w moje ręce wpadł ten odcień tylko i wyłącznie dlatego,  że w drogerii chwyciłam nie ten odcień, który chciałam. Od dłuższego czasu natomiast polowałam na Permanent Taupe, bo większość tego, co można znaleźć pod nazwą „taupe” od razu przykuwa mój wzrok i budzi chęć posiadania. Niestety, w mojej drogerii od dłuższego czasu trafiałam półkę pełną tych cieni, z wyjątkiem tego jednego jedynego.

Dlatego też, kiedy podczas przypadkowej wizyty w Rossmanie mignął mi w przelocie, od razu wylądował w koszyku, a ja szczęśliwa udałam się do domu, żeby natychmiast go wypróbować (oczywiście przedtem powędrowałam do kasy, żeby za niego zapłacić :) )

Ciąg dalszy TUTAJ 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s