Tak na szybko, czyli lakierowo….

Raz na jakiś czas na moim blogu pojawiają się recenzje kosmetyków, których w żaden sposób nie mogę podciągnąć pod kategorię mineralnych, ani nawet naturalnych, jednakże jako iż takowych również używam, to dzisiaj krótki wpis związany z tym, co ostatnio miałam na paznokciach.

Orly – 549 Sapphire Luck (September)

Mimo pierwszego niezbyt korzystnego wrażenia, lakier ten podbił moje serce i ostatnio jest najczęściej noszonym przeze mnie odcieniem. Co prawda wymaga ciemnej bazy, gdyż w innym przypadku jest po prostu mdły, mało widoczny i zdecydowanie nijako wyglądający. Na ciemnej bazie pokazuje jednak swoje prawdziwe oblicze – odcień dżinsowej niebieskości z fioletem, mniej lub bardziej widocznego, w zależności od kąta padania światła. Na zdjęciach poniżej – 2 warstwy Sapphire Luck na jednej warstwie granatu z Essence.

Aplikacja – bez problemu, zmywanie również, trwałość – 4 dni, potem zaczyna się ścierać na końcówkach.

Przepraszam za brak zbliżeń, ale jak widać, moje paznokcie nie nadają się do pokazywania ich pod lupą, więc oszczędzę Wam niezbyt miłego widoku moich skórek i nierówno spiłowanego kształtu:)

 

Orly 40728 – Pixy Stix (Sweet Collection Spring 2010)

Trudny do określenia odcień – w butelce sprawia wrażenie sympatycznego, niegroźnego mixu korala z różem, natomiast nałożony na paznokcie podąża wyraźnie bardziej w kierunku owego różu, balansując na granicy kiczu i pięknego letniego odcienia, zdecydowanie zwracającego na siebie uwagę 😉 Błyskawicznie schnie, bez żadnych drobinek, z pięknym połyskiem.

Na zdjęciu – trzy warstwy. Przy dwóch końcówki paznokci wciąż lekko prześwitywały. Trwałość – po 3 dniach pojawiły się delikatne odpryski na końcówkach.

Gdybym zakupiła go sugerując się tym, co widać w wynikach wyszukiwania grafiki Google, byłabym baaardzo rozczarowana. Na niektórych zdjęciach wygląda wręcz słodko, pastelowo, delikatnie i dziewczęco. A dziewczęcy on zdecydowanie nie jest 🙂

I coś ze zdecydowanie niższej półki, czyli

Mollon Roses & Blues nr 165

Multiwitaminowy lakier do paznokci. Właściwie zakupiony kompletnie przypadkiem. Przed zakupami w supermarkecie uświadomiłam sobie, że nie mam żadnej monety w portfelu, żeby wziąć wózek na zakupy. A rozmienić oczywiście w kiosku "nie mieli" 🙂 Chwyciłam więc na oślep pierwszy lepszy lakier do paznokci ze stoiska z kosmetykami Golden Rose i tym sposobem dostałam potrzebne mi 2 zł na wózek, bo przy wydawaniu reszty zawsze się jednak drobne w kasie nagle znajdują  🙂

Nie był to przemyślany zakup, ale że czerwieni nigdy u mnie dość (to znaczy – kolekcjonuję namiętnie, mniej chętnie za to używam:) ), więc nie żałuję. Co prawda nigdy wcześniej nie spotkałam się z kosmetykami tej marki, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać przed aplikacją, ale muszę przyznać, iż jestem dość miło zaskoczona. Nr 165 to odcień strażackiej chłodnej czerwieni ze srebrnymi i jasno różowymi… no właśnie, wciąż mam problem, czy to brokat czy glass flecked 🙂 W butelce stawiałam na brokat, ale już po nałożeniu zaczęłam się zastanawiać 😉

Na buteleczce znalazłam informacje, że lakier regeneruje, wzmacnia i odżywia płytkę paznokcia dzięki kompleksowi witamin, nadaje nasyconą barwę, głębię koloru i intensywny blask, gwarantuje doskonałą jakość i trwałość koloru aż do 7 dni. Regeneracji ani odżywienia oczywiście po 3 dniach noszenia odnotować nie mogłam, ale co do blasku i głębi koloru to się jestem w stanie nawet zgodzić. 2 warstwy wystarczyły, by uzyskać efekt widoczny na zdjęciu poniżej. Po 3 dniach musiałam jednak zmyć, bo pojawiły się odpryski. Ale jako iż to był okres przedświąteczny (porządki, wzmożone prace kuchenne, częstsze zmywanie itd.), to 3 dni bez żadnego wspomagania uważam za całkiem przyzwoity efekt jak na lakier w takiej cenie (ok. 7 zł). Niewykluczone, że skuszę się na inne, już nieco bardziej stonowane odcienie 😉

Advertisements

12 thoughts on “Tak na szybko, czyli lakierowo….

  1. Smieti – ja przez wiele lat tak właśnie malowałam paznokcie 😉 Obecnie mam uraz do bezbarwnych lakierów, wszystkie cielakowate wydają mi się koszmarnie nudne 😉 Choć oczywiście doskonale Cię rozumiem, bo ja sama jeszcze 2-3 lata temu mogłabym napisać dokładnie taki sam komentarz 😀

  2. Idalia – ja mam co do niego bardzo mieszane uczucia. W buteleczce mi się spodobał, na moich pazurach – już zdecydowanie mniej. Ale.. jakimś cudem sięgnęłam po niego dzisiaj znowu, więc albo to jedyny tak wiosenno-letni odcień w mojej kolekcji i wraz z nastaniem ciepła ciągnie mnie do niego albo coś ze mną nie do końca tak 🙂
    cieszę się, że Ci się podoba 🙂 Może w takim razie nie wszyscy popukają się w czoło na widok takiego odcienia na paznokciach 😉

  3. Orly bardzo różnie się zachowuje w zależności od właśnie bazy, jakiej się użyje. Uwaga, bez bazy – barwi płytkę! Po pierwszym zetknięciu z marką bardzo ją znielubiłam, ale potem jakoś stopniowo było coraz lepiej, a odkąd mam bazę i top coat również Orly, to moje ulubione lakiery – takie trio i manikiur trzyma się i tydzień! No i mają mnóstwo ładnych kolorów:)

  4. pixy stix od dawna mi się podoba,ale chyba nie odwazyłabym się na taki odcieńw sumie po orly spodziwałam się lepszej trwałości..3 dni to tak średnio jak na lakier z tego przyedziału cenowego

  5. hawa – dzięki za ostrzeżenie, bo ja właśnie nabyłam 3 nowe odcienie Orly i głównie same ciemne. Moja natura leniwca (i szybkie znudzenie tym samym kolorem na paznokciach) sprawiają, że rzadko sięgam po bazy. Ale chyba będę musiała się  w takim razie z nimi przeprosić 🙂

  6. amber – muszę się z Tobą zgodzić, że 3 dni to niewiele. Choć jestem pewna, że użycie bazy i jakiegoś topa przedłuży żywotność na paznokciach. Z drugiej strony podejrzewam, że wszystko zależy też od odcienia, od samych paznokci i trybu życia (ja ręce nałogowo myję kilkanaście razy dziennie plus zmywanie, bo zmywarki się nie dorobiłam i codzienne pranie w ręku (a to już nie brak posiadania pralki oczywiście tylko moje dziwactwa rozmaite :D). Podejrzewam, że ma to spory wpływ na trwałość lakieru na paznokciach 😉
    A na Pixy Stix ja sama bym się nie odważyła, gdyby nie moja ciekawość, jak wygląda na moich pazurach (ta ciekawość mnie kiedyś zgubi :D)

  7. nie wiem czemu nie wyświetliły mi się buźki w poprzednim komentarzu:) ja  z tych leniwych i dla mnie ideałem by było gdyby lakier trzymał się tydzień bez żadnych wspomagaczy 😀 ale chyba mogę sobie pomarzyć,chociaż czytałam takie opinie o lakierach essie…ja czekam na moje 2 lakiery z opi, które podobno też trwałością nie grzeszą,ale tak spodobały mi się kolory ,że nie mogłam się oprzeć;)
    bardzo dobrze,że się skusiłaś na pixy stix, bo prezentuje się świetnie na Twoich paznokciach:)

  8. amber – ja oczywiście też bym chciała, bo lenistwo swoją drogą, ale czasem i brak czasu na zajęcie się paznokciami mnie dopada 😀
    Co do OPI – niebawem będę pokazywać jedno z dziwadeł OPI, jakie posiadam – Jade is the new black (zielony). Pixy Stix to przy nim bardzo nieśmiały odcień 😀 Przygotowuję posta o kompletnie nietrafionych odcieniach lakierów, jakie posiadam i znajdzie się tam właśnie wspomniany lakier OPI w towarzystwie m.in. najbrzydszego lakieru nude jaki miałam na paznokciach (Catrice) i kilku innych dziwadełek 🙂
    i dziękuję :*

  9. rochereae – przyznaję, udałam się przejrzeć bogate zasoby grafiki Google, żeby zobaczyć, jak wygląda ów Pink Flamingo 🙂 Myślałam, że będę mogła albo potwierdzić, albo zaprzeczyć, a tymczasem – nie mogę wykluczyć żadnej odpowiedzi 😀 Na zdjęciach, jakie obejrzałam, Pink Flamingo potrafi wyglądać tak różnie, że nie posiadając tego odcienia w swojej kolekcji nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.. Na zdjeciach PF  widziałam zarówno w wersji pastelowego dziewczęcego różu, wściekłego różowego neonka, czegoś, co rzeczywiście przypomina Pixy Stix czyli koral zmieszany z różem, a także w wersji pastelowej brzoskwini oraz żywego korala 🙂
    Przykro mi, tu wypowiedzieć musi się ktoś, kto ma/widział oba odcienie na żywo 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s