Usprawiedliwienie ;)

Co prawda ja sama edukację w podstawówce zakończyłam już dość dawno temu, ale usprawiedliwienia nieobecności mojej córki zdarza mi się pisać. Samej sobie? Do tej pory nie musiałam, ale tym razem to jednak usprawiedliwienie swojej własnej nieobecności chciałabym zamieścić …

Kochani, przepraszam, że nie odpowiadam na maile, wiadomości na gg oraz za to, że mimo iż otrzymałam mnóstwo nowych rzeczy do opisania, to od dłuższego czasu nic się tu nie pojawia. Nawet na komentarze nie odpisałam, ale choróbska się jakieś poprzyplątywały i 200 mln spraw zaległych w związku z tym. Do skrzynki mailowej nie mam odwagi nawet zajrzeć, stos kosmetyków odłożonych i nie tkniętych piętrzy się coraz wyżej, bo nawet zdjęć nie mam kiedy pstryknąć, o recenzjach zaległych nawet nie wspomnę… Jedyne, na co mam ochotę ostatnio to zapakować się do łóżka i przespać kilka tygodni…

Koło weekendu (ewentualnie tuż po) wracam do normalnego funkcjonowania i dalszego recenzowania  😉 ). A jest trochę tego…(m.in. to, o co prosicie najczęściej, czyli moja pielegnacja włosów i ich olejowanie- moje doświadczenia, porażki, uwagi i spostrzeżenia). Do tego najprawdopodobniej jeszcze przed świętami mała niespodzianka i kolejna możliwość powalczenia o ciekawe nagrody.

Póki co – melduję, że blog nie został zamknięty, nadal gdzieś tam jestem i niebawem wracam kusić mniej, bardziej lub wcale 😉

Reklamy

18 thoughts on “Usprawiedliwienie ;)

  1. Wszystkiego dobrego:* i tak ja Dezemka napiala-blog to nie praca i kazdy rozumie,ze posiada sie zycie rodzinne/zawodowe a po drodze spotykaja Nas rozne inne wydarzenia.
    Sciskam:*

  2. czekamy na Twój powrót, poukładaj sobie wszystko i przychodź z recenzjami,zdjęciami i wszystkim 🙂 bardzo fajnie z Twojej strony,że informujesz swoich czytelników,a raczej wielbicieli o powodach chwilowej nieobecności :)) 

  3. Witaj,
    Regularnie czytam Twój blog, szczególnie lubię czytać recenzje i swatche kosmetyków, naprawdę w wielu przypadkach Twoje notki pomogły mi w wyborze odpowiedniego odcienia. Czytałam dziś Twoje posty na temat pędzli everyday minerals. Zastanawiam się nad kupnem pędzla do podkładu mineralnego (akutalnie uzywam podkladu Lily Lolo). Z tym że teraz nie wiem jaki będzie lepszy czy long handle kabuki, czy flat top… Nie jestem jakąś maniaczką pędzlową chciałabym kupic jeden, który nadawałby się idealnie do rozprowadzania sypkiego podkładu. Tak więc tutaj moje pytanie- jaki pędzel według ciebie będzie lepszy?
    Pozdrawiam i zyczę szybkiego powrotu do nas:)

  4. dezemka – dziękuję bardzo :* Nie było mnie dłużej niż planowałam, ale to dlatego, że jednak życie czasem organizuje nam rozkład dnia bez względu na to, czy nam się to podoba czy też nie 🙂 Awaria internetu w mojej okolicy okazała się przeszkodą nie do pokonania 😀
    Hexxana – dzięki :* I mam nadzieję, że u Ciebie mnóstwo nowych postów, bo w weekend, jako iż przygotowania do świąt w tym roku szczęśliwie mnie ominą, siadam i nadrabiam zaległości w przeglądaniu Waszych blogów 😉
    skarbek – dziękuję :* Gdyby to ode mnie zależało, to robiłabym sobie takie chwile odpoczynku znacznie częściej, za to krócej 🙂
    imadoki :* A i owszem, z nowościami niebawem przybędę 😉 Bo recenzji mam na najbliższe kilka tygodni na pewno 🙂
    Eti – dziękuję Ci bardzo :*
    lady-flower – dziękuję ogromnie :*
    Pilar – dzięki :* A informować informuję tak dla porządku 🙂 Że jestem gdzieś tam (-byłam znaczy się), że żyję, że wrócę i że nie zapomniałam o blogu i moich Czytelnikach (bo jednak wielbicieli raczej niewielu posiadam 😀 Zwłaszcza, że jak można zauważyć, często pod prąd idę i raczej odstaję nieco przez swoje podejście do kwesti blogowania i innych rzeczy 😉 )
    Cieszę się jednak, że są Ci, którzy ze mną zostali i tu zaglądają. To mi wystarczy, bym dalej robiła to, co robię 🙂

    diggerowa – o masz… mam nadzieję, że już się poprostowało Ci tam wszystko… bo co jak co, ale wolę, gdy z Twoich postów bije optymizm i radość :* Dziękuję :*
     
    hawa – :* Do Ciebie też zajrzę w weekend i mam nadzieję, że niczym tam ostatnio nie kusiłaś, bo mój portfel ledwo zipie po ostatnich wydatkach 🙂
     
    Marta – naskrobałam Ci już maila, ale napiszę raz jeszcze – dostałam, odebrałam, dziękuję bardzo :* Bardzo wiosennie zapachniało mi w domu nagle 😉
     

  5. Beatko – dziękuję Ci ogromnie za ciepłe słowa i cieszę się, że tu zaglądasz i że mój blog pomógł Ci choć odrobinkę w wyborze.
    Co do pędzli – jak już wiele razy pisałam – nie ma, niestety, dobrej odpowiedzi na to pytanie. Każdy musi sobie sam znaleźć pędzel dla siebie, bo tu wszystko tak naprawdę zależy TYLKO I WYŁĄCZNIE od osobistych preferencji. Oba te pędzle są świetne i oba idealnie nadają się do minerałów. Z tym, że aplikacja kabukim daje jednak nieco lżejsze krycie, za to nieco naturalniej wyglądające, natomiast Flat Topem możemy uzyskać bardziej kryjący efekt. Choć oczywiście – i jednym i drugim tak naprawdę możemy przy nieco innej technice odnaleźć zarówno i krycie jak i naturalność i lekkość.
    Ja sama na początku, długo, długo, byłam wierną fanką pędzli typu FT, mimo iż posiadałam również pędzel typu kabuki z EDM. Ale jakoś częściej sięgałam po FT. A potem, z dnia na dzień praktycznie, nagle wszystkei FT poszły w odstawkę i obecnie zdecydowanie wolę kabuki do aplikacji podkładu 🙂 Daje mi bardziej naturalne wykończenie, a efekt krycia mogę stopniować przez ilość nakładanych warstw. Poza tym mam wrażenie, że szybciej mi wykonuje się makijaż tym właśnie pędzlem (nie muszę stemplować, kręcić kółek i innych magicznych czynności wykonywać – wystarczy mi często szybkie omiecenie twarzy podkładem i gotowe 😉 )
    Tak więc, jak widzisz, ciężko odpowiedzieć na to pytanie i myślę, że każdy, kogo zapytasz, odpowie inaczej. Dla jednego FT będzie najcudowniejszym pędzlem na świecie, ktorego nie zamieni na nic innego, a dla drugiego – FT będzie leżał w kącie kurząc się, natomiast kabuki to będzie własnie to 😉
     

  6. wiedźmo  – dziękuję Ci bardzo :* Wyróżnienia zawsze są miłe, nawet jeżeli, tak jak ja, ma się problem z naskrobaniem później posta w tej tematyce 😀 Ja po prostu chyba napisałam już o sobie wszystko, co mogłam napisać… Nudny temat po prostu ze mnie i już 😀 A że wszystkie blogi, które chciałabym wyróżnić, to już i tak z 10 razy wyróżnione zostały, to ciężko mi również do tego punktu się zastosować 😀 Ale tak czy inaczej – za wyróżnienie BARDZO DZIĘKUJĘ, cieszy oczywiście bardzo.
    BTW – "irys- cholernik, który zmienia finał pachnidła w mydlaną pulpę w Lolicie" (pozwoliłam sobie zacytować), to dla mnie akurat jedyny akcent tego pachnidła, który przypadł mi do gustu 😀 choć i tu nie na tyle, by jednak zostawić sobie owo fioletowe jabłuszko na dłużej 🙂 Ale ja jestem lekko zboczona na punkcie mydlanych i pudrowych nut w perfumach i wręcz ich szukam zamiast unikać, więc…. 😉
    A swoją drogą – bardzo lubię Twoje recenzje 😉

  7. A ja chciałam tylko słówko o Antidralu ;] Bo używam go od lat i jestem zachwycona (i pocieszyłam się, że Ty używasz tak samo Etiaxilu, bo też trochę niepokoi mnie czy jest zdrowe takie totalne blokowanie, ale nie wyobrażam już sobie życia BEZ ;))
    I chciałam napisać, że Antidral faktycznie nie działa, gdy się go stosuje jak jest napisane na opakowaniu. Ale przy stosowaniu na noc – na suchą, umytą skórę, dokładnie tak jak opisujesz Etiaxil, działa przez wiele dni! Dodatkowo dobrze jest też chwilkę odczekać po nałożeniu Antidralu, żeby się wchłonął dobrze, zanim się założy piżamę ;] Ja stosuję go raz na tydzień, ale jak ostatnio nie używałam 10 dni, to nadal skóra pod pachami była suchutka i bez cienia zapachu!
    Więc może daj mu jeszcze jedną szansę, bo cenowo z Etiaxilem wygrywa 😉
    Pozdrawiam,
    sunsister (nowa czytelniczka Twojego bloga ;))

  8. Sunsister – miło mi, że mogę Cię przywitać na swoim blogu :*
    A widzisz, czyli jednak wiedziałam, co robię nie wyrzucając Antidralu do kosza po kilku nieudanych próbach zaprzyjaźnienia się z nim. On widocznie czekał na Twoją notkę i danie mu kolejnej szansy, co oczywiście zrobię 🙂 Mało tego, po Twoim komentarzu, gdybym wyrzuciła Antidral do kosza, to pewnie poszłabym do apteki po kolejny, żeby zrobić "test nocny" 🙂 Jakoś sama na to nie wpadłam, ale wydawało mi się, że skoro producent sugeruje używanie na dzień i to się u mnie nie sprawdza, to nie ma co kombinować. A tu proszę… Na pewno niebawem sprawdzę 😉
    Dziękuję Ci bardzo za podpowiedź i pozwolisz, że przeniosę Twój komentarz i odpowiedź na niego pod wpis pt. ":Ciepło, cieplej, czyli blokery i antyperspiranty pod lupą…" ? Myślę, że ta Twoja uwaga/sugestia odnośnie Antidralu może się komuś przydać 😉

  9. Tak, przenieś oczywiscie 😉 Odruchowo chcąc wpisac komentarz kliknęłam w link POD notką, nie zauważyłam, że to już inna data.. A co do Antidralu, to jeszcze jedna rzecz, niezwykle istotna – aby uniknąć podrażnienia, należy pachy golić zawsze na drugi dzień po aplikacji, nigdy PRZED ;] Nawet dwa dni przed nie będzie ok. Zauwazylam też, że swędzenie jest zminimalizowane praktycznie do zera, gdy na codzień, albo nawet co drugi dzień smarując ciało balsamem, smaruję też skórę pod pachami. Bo swędzenie to głównie efekt podrażnienia – wysuszenia naskorka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s