iS Clinical po 3 tygodniach testów

Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną Pani Justyna z firmy IsClinical z pytaniem, czy nie chciałabym przetestować oferowanych przez tą markę kosmetyków. Przyznam się szczerze, że nie bardzo wiedziałam, czy w ogóle podchodzić do tego tematu, gdyż jak część z Was wie, moja cera jest naprawdę trudna w pielęgnacji i gdy uda mi się ją doprowadzić do jako takiego stanu, to chciałabym ten stan zatrzymać jak najdłużej, a nie kombinować i ryzykować, że znowu ulegnie pogorszeniu. Po zapoznaniu się jednak ze składem postanowiłam spróbować i gdy po kilku dniach kurier dostarczył mi paczuszkę, przystąpiłam do testów.

(po raz kolejny zaznaczam, iż mimo że kosmetyki zostały mi wysłane do testów, to wszelkie zawarte w recenzji opinie i spostrzeżenia są wyłącznie moje i fakt otrzymania kosmetyków za darmo nie wpłynął w najmniejszym stopniu na ich odbiór

I jak zwykle- żadne zdjęcie nie było poddane retuszowi mającemu na celu zmianę wyglądu skóry czy innej korekcji)

Nie ukrywam, iż o firmie tej dowiedziałam się dopiero niedawno i z jakiegoś powodu, nigdy wcześniej żadne informacje o produktacj tej marki nie przyciągnęły mojej uwagi.

Co o sobie mówi iS Clinical?

iS Clinical jest ekskluzywną marką preparatów do pielęgnacji skóry stworzoną przez INNOVATIVE SKINCARE, która oferuje preparaty o potwierdzonym klinicznie działaniu. Nasi eksperci (farmaceuci, lekarze i eksperci przemysłu kosmetycznego) są liderami w swoich dziedzinach. Dzięki ich zespołowej pracy powstają bezpieczne preparaty, które zapewniają długotrwałe rezultaty wygładzenia i napięcia skóry. Formuły iS CLINICAL zawierają tylko najczystsze składniki o jakości farmaceutycznej, uzyskiwane z całego świata. Każdy ze składników jest przebadany klinicznie pod względem bezpieczeństwa oraz skuteczności działania. Nieprześcigniona technologia tworzenia formuł zapewnia produktom iS CLINICAL skuteczność działania w najwyższym stopniu, dając tym samym pozytywne wyniki kliniczne, trudne do uzyskania w przypadku używania innych ogólnodostępnych kosmetyków.

Produkty iS CLINICAL są zalecane przez wiodących dermatologów, chirurgów plastycznych, onkologów, instytucje medyczne oraz lekarzy medycyny estetycznej. Naszą niezmienną misją w INNOVATIVE SKINCARE jest ulepszanie ludzkiego życia. IINNOVATIVE SKINCARE ustanowił platynowe standardy w pielęgnacji skóry poprzez skuteczne połączenie nauki i piękna.

Tyle w teorii. Przejdźmy do praktyki. Przed testami starałam się nie czytać żadnych opinii i recenzji, gdyż nie chciałam, żeby to w jakikolwiek sposób wpłynęło na mój odbiór i odczucia związane z tymi kosmetykami. Co prawda już po kilku dniach kusiło mnie, żeby zerknąć, co inni piszą, ale zrobiłam to dopiero wtedy, kiedy już sobie wyrobiłam własne zdanie na temat tego, co otrzymałam do przetestowania.

Paczuszka dotarła do mnie bezpieczna, solidnie zapakowana, wypełniona różnymi ulotkami i materiałami pozwalającymi na dokładniejsze zapoznanie się z produktami. Do estetyki opakowań też nie mam zastrzeżeń, choć przyznaję, iż nieraz drżała mi ręka, gdy brałam szklaną buteleczkę z Activ Serum i oczyma wyobraźni widziałam, jak rozpryskuje się na posadzce w łazience 😉

Do testów otrzymałam :

  • Cleansing Complex 60 ml (cena 180 ml – 145 zł) żel oczyszczający do mycia twarzy. Kosmetyk ma postać średnio gęstego, bezbarwnego i bezzapachowego żelu, który po naniesieniu na zwilżone dłonie leciutko się pieni. Nie jest to ani obfita, ani gęsta piana, ale wystarczająca, by łatwo rozprowadzić preparat po całej twarzy. To, co najbardziej mnie zaskoczyło, to wydajność żelu. Do zmycia całego makijażu wystarczy dosłownie kropla. Przy użyciu większej ilości cieni do powiek i kilku warstw tuszu do rzęs musiałam zabieg powtórzyć, ale na co dzień do demakijażu wystarcza mi 1, dosłownie 1 kropla rozprowadzona na twarzy. Po umyciu skóra nie jest ani ściągnięta, ani wysuszona, ani podrażniona, za to czysta i miękka.

 

Cena 145 zł może być odstraszająca. Ale… Właśnie zerkam na moją 60 ml buteleczkę i po 3 tygodniach (wczoraj minęły 3 tygodnie odkąd użyłam żelu po raz pierwszy) mam nadal ponad połowę! A używam go i rano i wieczorem. Stosunek wydajności do ceny – nie do pobicia. Poza tym, do tej pory moim ulubionym preparatem do mycia twarzy, o czym pisałam nie raz, był Camphor Souffle z LureBeauty (cena 8z wysyłką ok. 110 zł) , więc różnica w cenie do zaakceptowania. Poza tym 150 zł wydane raz na pół roku nie wydaje się być już takim sporym wydatkiem jak na preparat do demakijażu. A moim skromnym zdaniem – wart jest tego.

I to jest preparat, nad zakupem którego zdecydowanie pomyślę w przyszłości 🙂 Zdecydowanie przypadł mi do gustu i spełnił wszelkie moje oczekiwania odnośnie żelu do demakijażu i do oczyszczania skóry.

Dalej niestety nie będzie już tak różowo …

  • Active Serum 15ml (cena 270 zł). Wg opisu to najchętniej kupowany preparat ze względu na szybkie, widoczne efekty jego stosowania. Z założenia ma poprawiać wygląd zmarszczek, wyrównywać przebarwienia, wygładzać powierzchnię skóry  i pomagać w leczeniu trądziku. Zadania te mają spełniać połączone aktywne składniki, którymi są:

Wyciąg z trzciny cukrowej(kwas glikolowy) 8%

Wyciąg z borówki (kwas mlekowy)2%

Wyciąg z wierzby białej (kwas salicylowy) 2%

Arbutyna 1%

Wyciąg z żagwi okółkowej (kwas kojowy) 0.5%

 

Skład : Water/Aqua/Eau, Glycerin, Glyceryl Polyacrylate, Butylene Glycol, Alcohol Denat., Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Vaccinium Myrtillus (Bilberry) Extract, Triethanolamine, Arbutin, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Polyporus Umbellatus (Mushroom) Extract, Menthol, Phenoxyethanol.

 

Serum znajduje się w małej szklanej buteleczce z dołączoną do niej pipetą, która ułatwia dozowania preparatu. Buteleczka jest zafoliowana, co gwarantuje nam, że kosmetyk nie był wcześniej przez nikogo używany. Serum należy stosować na noc, po oczyszczeniu skóry, aplikując 2-3 krople na całą twarz. . Ma ono postać bezbarwnego płynu, nie jest ani tłuste, ani lepiące się. Wchłania się bardzo szybko, nie pozostawiając ani odrobiny wyczuwalnego filmu czy powłoki.U mnie przy pierwszej aplikacji te 3 krople wchłonęły mi się natychmiast i miałam wrażenie, że skóra wręcz je wciągnęła 🙂 Po kilku dniach jednak 2 krople spokojnie wystarczyły, by bez problemu równomiernie rozprowadzić je po całej twarzy bez konieczności dołożenia jeszcze jednej kropli.

Mam bardzo mieszane odczucia co do tego kosmetyku. Być może oczekiwałam zbyt dużo, ale zarówno cena jak i etykieta Qltowego Kosmetyku roku 2010 dały mi podstawy do tego, by nastawić się na jakiś cudowny preparat, który widocznie zniweluje pierwsze zmarszczki, jakie mi się zaczynają pojawiać, wygładzi moją skórę, zlikwiduje przebarwienia i sprawi, że wypryski nie będą się pojawiać.

Otóż, nic z tego. Cudotwórcą dla mojej skóry ten preparat się nie okazał. Być może, gdybym nie stosowała wcześniej kuracji kwasowych, nie widziała efektów nakłuwania igłami i nie miała nigdy w życiu zabiegu mikrodermabrazji, to owszem, być może moja opinia byłaby całkiem inna, bo efekty, jak za chwilę spróbuję pokazać, zdecydowanie są. Niestety, wiedząc, że kosmetyk kosztuje 300 zł (15 ml)  i 485 zł (za 30 ml), spodziewałam się czegoś innego. Czegoś, czego jeszcze nie widziałam 😉

Przede wszystkim – mrowienie, jakie ma być dowodem na aktywne działanie składników, wg mnie wywołane jest mentolem znajdującym się na samym końcu listy składników. Gdy do tego dodamy Alkohol Denat. (tak, w serum wybitnie wyczuwalny jest alkohol) plus kwas glikolowy trudno się dziwić, że odczuwamy delikatne pieczenie (które jednak nie jest zbyt mocne i nie stwarza poczucia dyskomfortu). Jednakże opary alkoholowe, gdy znajdą się w zbyt małej odległości od oczu, mogą powodować lekkie łzawienie. Jest to zaznaczone w ulotce, więc nie obniżam za to ogólnej oceny. U mnie nie wystąpiło żadne podrażnienie – serum nawet użyte rano nie spowodowało zaczerwienienia, mogłam bez problemu nałożyć podkład. Uczucie mrowienia również przechodzi błyskawicznie, a po kilku dniach, kiedy skóra się przyzwyczaja, jest praktycznie niewyczuwalne. Co prawda iS Clinical podaje, że alkohol zastosowany w preparacie jest nieszkodliwy i nie wpływa negatywnie na wrażliwą skórę, ale mimo to wolałabym, żeby kosmetyk nie pachniał jak czysta wódka.

Po tygodniu stosowania serum moja skóra była w opłakanym stanie – cała twarz w podskórnych, bolących gulach, rozpulchniona, plamista, nierówna i zdecydowanie nie wyglądająca lepiej niż przed kuracją, do tego zanieczyszczone i rozszerzone pory już nie tylko na policzkach, ale i na brodzie oraz nosie. Do tego zarówno nakładanie makijażu jak i jego zmywanie powodowały wręcz fizyczny ból, gdyż skóra była niesamowicie wrażliwa na dotyk, a podskórne ropne gule rozmieszczone na całej twarzy dodatkowo to uczucie potęgowały. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz wyglądała tak źle. Byłam wściekła i załamana, bo nawet próby przykrycia tego podkładem nic nie dały, było jeszcze gorzej. W podkładzie czy bez, wyglądałam tak źle, że zdecydowałam się nawet przez 2 dni nie wychodzić z domu. Wiem, że po kilku dniach stosowania miała być widoczna różnica w stanie skóry, ale niekoniecznie byłam przygotowana na TAKĄ różnicę.

(uwaga, zdjęcia dość drastycznie pokazują stan mojej skóry po pierwszym tygodniu stosowaniu preparatu i próbę zatuszowania tego podkładem, który kompletnie nie chciał się dobrze ułożyć, jedna warstwa stworzyła piękną maskę, a pory jak były widoczne, tak były)

Postanowiłam jednak nie poddać się i potraktować to jako efekt oczyszczania się skóry 😉 i nie przerywać stosowania preparatu. Po kilku dniach było już lepiej. Pory zaczęły się zwężać (są obecnie w lepszym stanie niż przed 3 tyg.), skóra się w miarę ujednoliciła i lekko wygładziła. Nadal jednak nie pozbyłam się wyprysków, choć by być w pełni obiektywna, podejrzewam, iż ich wystąpienie na mojej skórze wiąże się wyłącznie z preferencjami mojej skóry, która nie toleruje zarówno gliceryny jak i występowania w składzie butylene glycol. Podejrzewam, że to one są sprawcami wysypu na mojej skórze. Z drugiej strony, Wasze komentarze jak i maile, uświadomiły mi, iż problem nietolerancji gliceryny w składzie jest często spotykany u osób borykających się z różnymi zmianami na skórze, więc oczekiwałabym od profesjonalnego, popartego wynikami badań i testów preparatu uwzględnienia tego faktu.

Tak wygląda ten sam podkład nałożony dzisiaj na skórę po 3 tygodniach stosowania żelu oczyszczającego wraz z serum iS Clinical:(zdjęcie nagiej skóry wrzucę jutro, bo maluję się tak wcześnie rano, że nie udaje mi się ostatnio załapać na światło dzienne i nieumalowaną twarz 🙂 )

Po 3 tygodniach, efekty, jakie odnotowałam, to:

+ zmniejszone pory

+ ujednolicenie skóry, lekkie jej rozjaśnienie (jednak na tyle widoczne, że podkład mineralny, którego używałam do tej pory, zaczął być za ciemny)

+ lepsze napięcie skóry, lepiej trzyma się na niej podkład

+ brak wysuszenia mimo nie wspomagania się silnymi preparatami nawilżającymi

+ skóra dłużej zachowuje świeżość, mniej się przetłuszcza

+ wizualnie gładsza cera

+ brak łuszczenia się skóry (jedynie na lini brody zaobserwowałam delikatnie odstające płatki złuszczonej skóry)

– brak jakiegokolwiek wpływu na zmarszczki (jednakże cudów po 3 tygodniach nie oczekiwałam)

– nieradzenie sobie z wypryskami, co jest dla mnie bardzo poważnym zarzutem, gdyż od profesjonalnego preparatu do pielęgnacji cery problemowej oczekuję GŁÓWNIE wyeliminowania (a przynajmniej ograniczenia) powstawania zmian na skórze, a nie wręcz ich powodowania.

Jednakże, to wszystko jestem w stanie osiągnąć znacznie mniejszym kosztem. Kwas mlekowy, peeling kwasem migdałowym czy LHA w połączeniu z rolką igłową, działają na moją skórę bardzo podobnie i nie widzę nic, co by przekonało mnie o unikalności tego serum. Nie twierdzę, że to zły kosmetyk. Zdecydowanie uważam, że to świetny kosmetyk dla osób, które nie mają żadnej wiedzy ani doświadczenia z innymi kuracjami, bądź też samodzielnie boją się przeprowadzać kuracje kwasowe. I dla osób, którym nie szkodzi zarówno gliceryna jak i butylene glycol.

Mnie jednak zniechęca nie cena (preparat jest naprawdę wydajny, przez 3 tygodnie zużyłam zaledwie 40-45% 15 ml buteleczki), a fakt, że przez cały czas jego stosowania pojawiały się u mnie wypryski. I są one do tej pory. Owszem, mam wrażenie, że nieco szybciej się goją i znikają bez pozostawiania po sobie blizn i przebarwień ( co jest sporym plusem), jednak z ankiety, jaką przeprowadziłam niedawno w związku z konkursem, jasno wynika, iż nie tylko u mnie gliceryna powoduje zapychanie porów (podobnie jak butylene glycol). Wolałabym, aby przy takiej cenie i przy takim wsparciu ze strony lekarzy, farmaceutów i ekspertów kosmetycznych, opracowano jednak coś, w czym wyeliminowane są takie składniki. Zwłaszcza, jeżeli ma być to produkt skierowany do cer problemowych.

Moja ocena : 7/10 (bo jednak mimo wszystko działa całkiem dobrze)

Testowałam również Super Serum Advance + oraz krem nawilżający Moisturizing Complex, ale te dwa produkty pozostawiły mnie kompletnie obojętnym. Działanie Super Serum porównałabym do kuracji witaminą C (chociażby tą z Naturalisa czy zawartą w serum z Silk Naturals), natomiast krem nawilżający mimo iż ze swojego zadania (nawilżania) wywiązał się świetnie, to jednak okazał się być zbyt ciężki dla mojej przetłuszczającej się skóry. Oba te kosmetyki spełniają swoją rolę, jednakże sam skład Super Serum Advance + jest dla mnie nie do przyjęcia :

Water/ Aqua/ Eau, Ascorbic Acid, Laureth-4, Alcohol Denat., Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Olea Europaea (Olive) Leaf Extract, Zinc Sulfate, Tocopherol, Polyporus Umbellatus (Mushroom) Extract, Arbutin, Glycerin, Bioflavonoids, Retinol, Polysorbate 20, Phenoxyethanol.

podobnie jak kremu nawilżającego  (zdecydowanie nie nadaje się on dla większości problemowych cer – lanolina (!), woski, oleje, silikony, gliceryna; myślę jednak, że może być świetnym kremem nawilżającym dla cer suchych, odwodnionych, odpornych na zapychanie i podrażnienia – jeżeli komuś nie przeszkadzają parabeny w składzie)

Water/Aqua/Eau, Sodim Hyaluronate, Glycerin, Butylene Glycol, Alcohol, Stearic Acid, Stearic Cetyl Acetate, Glyceryl Stearate, Elastin, Cetyl Alcohol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Acetylated Lanolin, Soluble Collagen, Pantothenic Acid, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Retinol, Alpha Tocopherol, Camellia Sinensis Leaf Extract (Green Tea), Asiaticoside – Asiatic Acid – Madecassic Acid (Centella Asiatica), Panax Ginseng Root Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Oil, Magnesium Silicate, Dimethicone, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower/Leaf Extract, Carbomer, Tetrasodium EDTA, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol.

Podsumowując : cieszę się, że miałam możliwość przetestowania tych kosmetyków, gdyż wiem, że jeżeli po wakacjach moja cera będzie potrzebowała odświeżenia, delikatnego złuszczenia, mogę sięgnąć po Active Serum (będąc już przygotowana na to, że przez pierwszy tydzień lepiej spędzić w domu 😉 ). Do Super Serum Advance + zdecydowanie nie wrócę. Tego jestem pewna. Podobnie jak i nie sięgnę po krem nawilżający – to po prostu nie moja bajka pielęgnacyjna. Żel natomiast do mycia twarzy prawdopodobnie już niebawem wyląduje w mojej szafce z kosmetykami 🙂

PRZEPRASZAM ZA TAK ROZWLEKŁĄ RECENZJĘ, ALE NAPRAWDĘ KRÓCEJ SIĘ NIE DAŁO 😉

Reklamy

14 thoughts on “iS Clinical po 3 tygodniach testów

  1. Eh moje pory wyglądają dokładnie tak samo. Ale nie stać mnie na produkty za taką cene, tym bardzie,j że nie wiadomo jak zareaguje cera.. Póki co męczę maseczki, peeligi i effaclar k…

  2. Bardzo lubię Twoje recenzję tak więc mi się nie dłużyło 🙂
    Mnie zaciekawił ten krem ale ten skład jednak nie kusi zważywszy że dopiero testuję co mnie razi a co nie i można to taniej zrobić 😉
    Brawa za to że wytrzymałaś z gulami 🙂 Bardzo dobra recenzja 🙂

  3. Mnie trochę odstrasza cena, zwłaszcza w stosunku do składów, które rewelacyjne nie są. Jestem po leczeniu retinoidami i tak strasznie się boję powrotu niespodzianek na twarzy, że w ogóle nie skusiłabym się na takie próby. Wizaż nauczył mnie czytania etykietek, rozpoznawania co może mi zaszkodzić i korzystania z dobrodzejstw kosmetyków prostych składowo, eliminując to co mi szkodzi. Chyba w iS Clinical jedyne co mi się podoba to szklane opakowania. Lubie szklane i w większości w łazience takowe akurat posiadam. Świetna recenzja.

  4. Część ceny ze sprzedaży kosmetyków mogliby przeznaczyć na redakcję opisów, bo takich stylistycznych głupot dawno nie widziałam 😦 Dla mnie wizytówką firmy jest także to, w jaki sposób o sobie pisze… 
    Kasiu, Ty jak zwykle wykonałaś kawał dobrej roboty 😀

  5. Aktualnaa – przyznaję, że ja też bym pewnie w ciemno na zakup się nie zdecydowała. Cieszę się, że mam i wiem, że np. żel dla mojej skóry jest świetny, ale gdybym miała kupić sugerując się tylko opisem – najprawdopodobniej nigdy by do tego nie doszło. Szkoda, że nie są dostępne w sprzedaży zestawy testerowe. Podejrzewam, że wielkości takie jak 3 ml Super Serum, jakie dostałam do testów wystarczą, by przekonać się, czy produkt nam nie szkodzi, natomiast cenowo na pewno nie było by to tak dotkliwie odczuwalne dla naszego porfela jak zakup pełnowymiarowych opakowań.
    Wiem jednak, że są osoby, którym te kosmetyki zdecydowanie odpowiadają. I podejrzewam, że ja jeszcze 3-4 lata temu również miałabym nieco inne zdanie na ich temat.
    Effaclar Ci służy? To masz zdecydowanie inny rodzaj cery niż moja 🙂

  6. dezemka – dziękuję, starałam się 😉 Wiem, że Ty również masz nieco inną skórę niż ja i myślę, że w myśl zasady, że to, co u Ciebie spisuje się swietnie, u mnie nie działa i to, co ja lubię, to Ty nie bardzo (głównie pielęgnację Joppy wspominam 😉 ), to może tutaj by było podobnie 😉
    I czekam na obiecane recenzje 😉 (a ja niebawem coś w temacie Phenome będę opisywać 😉 )

  7. Eti_ – to co napisałaś, pokrywa się właściwie z tym, co ja zawarłam w swojej recenzji – są to preparaty raczej dla osób, które nie chcą/nie potrafią korzystać z samodzielnie komponowanych elementów pielęgnacji. Spora część osób po prostu nie umie określić, co dla ich skóry jest dobre, a co niekoniecznie. Spora część osób też ma to szczęście, że nie musi tak szczegółowo analizować składów, bo po prostu nie szkodzi jej nic (moja mama jest tego genialnym przykładem – może posmarować się czymkolwiek, podejrzewam, że i krem do rąk położony na twarz by jej nie zaszkodził i nigdy w życiu nie miała ani żadnych wyprysków, ani problemów ze skórą)
    Należy też pamiętać, że "my" nieco inaczej patrzymy na kosmetyki – analizujemy je pod kątem składów, rozbieramy na czynniki pierwsze i rzeczywiście, w takim przypadku produkty iS Clinical nie zachwycają i budzą uzasadnioną niechęć. Jednakże z drugiej strony, jest mnóstwo osób, którym te preparaty zdecydowanie służą. I nie mam absolutnie zamiaru tego ani negować, ani w to wątplć (w końcu sam kwas glikolowy odpowiednio zastosowany również ma bardzo fajne działanie).
    Mimo iż preparat do demakijażu składem też nie powala na kolana, to ja jednak polubiłam go na tyle, by rozważać jego zakup. I nawet (zbyt wysoka moim skromnym zdaniem) cena nie jest w stanie mnie od tego odwieść 😉 To raczej na zasadzie – jeżeli coś mi odpowiada, to koszty są zdecydowanie drugorzędną sprawą 🙂

  8. Jolu – spuśmy zasłonę milczenia na ten fakt 🙂 Celowo w swoich recenzjach często pomijam pewne kwestie, gdyż mam wrażenie, że przez swoje zboczenie na punkcie analizy składników, niejednokrotnie mam nieco wypaczony obraz i pewne odczucia związane z odbiorem tego, co czytam 😉
    I doskonale wiem, że Ty z kolei, jako osoba przywiązująca ogromną wagę do poprawności językowej (nie bez powodu), wyłapujesz wszelkie zgrzytające i niemiło brzmiące konstrukcje zdaniowe 😉 O bezbłędnośni ortograficzno- gramatycznej oczywiście nie wspomnę 🙂
    Dziękuję Ci bardzo za wizytę, komentarz i miłe słowo pod adresem mojej recenzji ;*
     
     
     

  9. cena faktycznie troszke wygorowana, mysle ze rownie fajne kosmetyki mozna znalezc w nizszym przedziale cenowym 🙂
    korektorki doszly dziekuje za nie bardzo spisuja sie swietnie (:

  10. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam Cathy. Jeśli ktoś ma skórę, która nie jest wrażliwa na jakikolwiek składnik, nic jej nie szkodzi a chce poprawić jej wygląd to jak najbardziej powinien sięgać po takie kosmetyki, jeśli ma na to ochotę. Ja akurat należę do tych "sczęśliwców-wrażliwców" 😉 i nie mogę tak eksperymentować. Co do preparatu do demakijażu – ja akurat mam innych faworytów za dużo przystępniejszą cenę 🙂 Raczej szukam teraz czegoś do wygładzenia moich blizn potrądzikowych (które niestety widać na zdjeciach, przesłanych w konkursie) i na to jestem w stanie wydać nawet sporo kasy.
    Co do opisu kosmetyków…mnie określenie ludzi, którzy pracują dla firmy jako "ekspertów przemysłu kosmetycznego" raczej odstrasza niż przyciąga 😉

  11. Oo super, czekam na Phenome, dostałam od nich próbkę tego mocno nawilżającego kremu i trochę się czaję czy by całego nie kupić bo naprawdę przyjemnie mnie zaskoczył 😀
    A z paletkami to troszkę najpierw potestuję 🙂

  12. mart(w)a – cieszę się, że doszły ! 🙂 A co do kosmetyków – z pewnością masz rację. I tak jak napisałam, to raczej rozwiązanie dla osób, które nie mają a/ czasu, chęci, ochoty na szukanie, b/ dysponują takim porfelem, że w razie niezadowolenia nie będzie to wielka strata 😉

  13. Eti_ – ja też nie powinnam eksperymentować, ale brak zdecydowanych faworytów w kilku kategoriach i moja … "niestałość w uczuciach" ciągle skłaniają mnie do testów czegoś nowego z nadzieją, że "to może właśnie to". Moja skóra nie jest mi za to jednak wdzięczna i z pewnością nie cieszy się z tego. Dlatego co jakiś czas daję jej odpocząć i wracam do sprawdzonych metod pielęgnacyjnych 😉
     

  14. dezemka – ja też mam jakieś próbki kremów Phenome i lada dzień będę skrobać posta o nich, ale jeszcze nie testowałam. Za to z paczki, jaką od Phenome otrzymałam mam dwóch zdecydowanych faworytów, którym udało się zrzucić z piedestału jeden z dotychczas używanych przeze mnie kosmetyków 🙂 Więcej szczegółów – niebawem 😉
    To ja czekam 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s