Nyx Runway Palette & Sleek STORM Palette

Dopadł mnie kompletny brak czasu, postaram się jednak w ciągu najbliższych dni uzupełnić te posty. Póki co – dziękuję za wszystkie komentarze i maile (odpiszę lada dzień) i rezerwuję sobie tu miejsce na posta :

NYX Runway Collection Champagne & Caviar oraz Sleek Makeup Palette Storm:

Sleek i-divine Palette : STORM

Paleta składająca się z 12 cieni do powiek z lusterkiem i aplikatorem.

Wybrałam ten wariant kolorystyczny, gdyż wydawał mi się najbardziej uniwersalny i najbardziej odpowiedni do wykonania makijażu zarówno na co dzień jak i na wieczór. Słyszałam dużo dobrego o tych paletkach, ale jakoś pozostałe wersje kolorystyczne do mnie średnio przemawiają, więc podejrzewam, że póki co, ta zostanie jako jedyna w mojej kolekcji.

Pierwszy raz zwróciłam na nie ze względu na hasło "cienie mineralne". Oczywiście już po chwili upewniłam się, że z prawdziwymi minerałami mają niezbyt dużo wspólnego. I tu ciekawostka, bo na różnych stronach spotkałam się z różnym składem (nie wiem, czy rzeczywiście się różnią, czy wynika to z niedokładnego przepisania składu. Trafiłam m.in na taki:

Skład : Mica, Talc, Kaolin, Magnesium, Stearate, Dimethicone, Paraffinum Liqid, Ethylhexyl, Palmitate, Propylparaben, Methylparaben,
MAY CONTAIN: Cl77007, Cl77510, Cl77289, Cl77491, Cl77492.

Natomiast na mojej paletce skład wygląda następująco:

Skład: Mica, Talc, Paraffinum Liquidum, Magnesium, Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Dimethicone, Propylparaben, Methylparaben

MAY CONTAIN: UTRAMARINE ( CI 77007), Yellow IRON OXIDE (CI 77491), Iron Oxide (CI Cl77491/2/9), RED IRON OXIDE (Cl77491), BLACK IRON OXIDE (Cl77499),TITANIUM DIOXIDE (Cl77891), HYDRATED CHROMIUM GREEN (Cl77289), MANGANESE VIOLET (Cl77742), FERRIC FERROCYANIDE (Cl77510)

Niby różnice niewielkie, ale w mojej paletce w skład nie wchodzi chociażby kaolin, a silikon jest nie przed parafiną ale po niej. Nie wiem, skąd takie rozbieżności.

Sama paletka jest klasyczną paletą zamykaną na zatrzask. Wykonana dość solidnie, bez udziwnień. Posiada sporych rozmiarów lusterko. I tu należy wspomnieć o tym, co niby jest drobiazgiem, wg mnie jednak bardzo przydatnym, a niestety, nie jest standardowym wyposażeniem takich paletek. W środku znajduje się folia, która oddziela lusterko od cieni. Niby nic, a jednak wszyscy, którzy nie cierpią mieć lusterka wiecznie upaćkanego pyłkami cieni, z pewnością docenią ten drobiazg.

Otwiera się dość trudno i przy dłuższych paznokciach możemy mieć problem z jej szybkim otwarciem, choć z drugiej strony, ja traktuję to raczej jako zaletę, gdyż mam pewność, że nic mi się przypadkowo nie otworzy i nie czeka mnie niespodzianka w postaci cieni rozsypanych po całej kosmetyczce w przypadku, gdybym chciała paletkę zabrać w podróż.

Dołączony aplikator dla mnie jest kompletnie zbędny, bo nie lubię gąbkowych aplikatorów (choć wiem, że są świetne do wydobywania intensywności cieni i "wgniatania" ich w powiekę. Ja jednak pozbywam się ich natychmiast, gdyż tak po prostu mam i już 😉

O samych cieniach niewiele więcej mogę powiedzieć niż to, co już zostało wszędzie chyba powiedziane. Są bardzo miękkie, kremowe, nakładają się bez najmniejszego trudu, są mocno napigmentowane. Konieczność blendowania i machania pędzlem, żeby je ładnie połączyć praktycznie zredukowana została do zera, gdyż jakiś cudem robią to same 😉 Kilka ruchów pędzelkiem lub aplikatorem i właściwie nie widać żadnych ostrych granic, wszystko ładnie się ze sobą miesza.

Z trwałością też nie jest najgorzej. Co prawda nigdy nie używałam ich bez bazy (aż tak odważna nie jestem, gdyż olej mineralny w składzie plus moje tłuste powieki = prawie na pewno katastrofa), ale na bazie (MEOW, E.L.F, LaurEss) wytrzymują w niezmienionym stanie praktycznie do wieczora. Nawet nie blakną jakoś specjalnie mocno.

Tyle zalet. Dlaczego jednak nie śpiewam hymnów pochwalnych na ich cześć? Otóż wg mnie cienie te mają i swoje wady. Pomijam skład, bo w przypadku cieni do powiek jest on dla mnie sprawą drugorzędną. Jednak same cienie są dość.. płaskie. Nie wiem, jak to określić, ale mimo swoich żywych, intensywnych barw są dość jednostajne i wyglądające właśnie jak cienie z TEJ kategorii cenowej. Nie twierdzę, że są złe. Absolutnie nie. Ale z pewnością nie możemy ich postawić na równi z cieniami górnopółkowymi czy chociażby z cieniami Urban Decay. Od razu widać, że to nie ta liga.

Do tego znaczna większość cieni to dość mocno błyszczące odcienie. Matowy mamy jedynie ciemny stonowany brąz (który sam w sobie jest ładnym odcieniem, ale dość nierówno rozkładającym się na powiekach) oraz średni, wielbłądzi odcień jasnego brązu. No i czerń, która matem całkowitym nie jest, raczej satyną w średnim natężeniu. Jego jakość zdecydowanie jest poniżej średniej. Czerń mało czarna, średnio napigmentowana, cień też różni się konsystencją od pozostałych – jest bardziej twardy, suchy i trudniejszy do nabrania na pędzel. I choć zrobienie nimi makijażu dziennego, stonowanego jest jak najbardziej możliwe, to jednak całe możliwości tej paletki wychodzą dopiero przy makijażu mocniejszym (niekoniecznie wieczorowym).

Sleek :

Ja pewnie z przyjemnością zużyję tę paletkę (co trudne chyba nie będzie, zważywszy na fakt, jak miękkie są cienie i że jej termin ważności to tylko 12 miesięcy) i myślę, że dość często będę po nią sięgać właśnie ze względu na wymienione wcześniej zalety (łatwość aplikacji, bardzo intensywne i nasycone odcienie, świetne napigmentowanie, długotrwałość). Czy jednak kupię kolejną? Póki co moja ciekawość została zaspokojona. Choć jeżeli Sleek wypuści coś w bardziej stonowanych barwach, to podejrzewam, że się jednak nie oprę. Zwłaszcza, że stosunek ceny do jakości jest nie do pobicia.

PS. Zakupiłam w międzyczasie jeszcze na ebayu :

SLEEK FACE AND BODY GLO KIT 'BRONZE BABY'
SLEEK BLUSH 'ROSE GOLD'

niestety, zaginęły gdzieś po drodze (nawet te, które zostały dzięki uprzejmości przesympatycznej sprzedającej wysłane po raz drugi). Kolejny raz jakiemuś pracownikowi poczty przykleiły się moje paczki do łap… Po miesiącu wędrówki szanse na to, że jeszcze dotrą są praktycznie zerowe, więc pogodziłam się z tym, że raczej na razie nie spróbuję najpopularniejszego chyba odcienia różu Sleeka czyli Rose Gold… Trudno…

Dopisano: zaraz po tym, jak napisałam informację o tym, że póki co jestem zaspokojona w temacie paletek Sleeka, weszłam sobie na bloga Lipstick on the Cup i … zachciało mi się Bad Girl. Eh, nie ma to jak być stanowczą i zdecydowaną. Idę poszukać na Allegro 😀

Cena : ok. 30 zł.

Moja ocena 8/10

Zwolenniczki bardziej naturalnego makijażu i mniej rzucających się w oczy cieni na powiekach, myślę, że bardziej zadowolone będą z innej paletki, czyli:

NYX The Runway Collection : Champagne & Caviar

To jedna z kilkunastu wersji wchodzących w skład kolekcji The Runway Collection. Wg mnie – najbardziej interesująca odcieniowo. A z tego co słyszałam, również pod względem jakościowym.

Skład:Mica, Talc, Zinc Stearate, Mineral Oil, 2-Ethylhexyl Palmitate, Tridecyl Trimellitate, BHT, Methylparaben, Propylparaben.
MAY CONTAIN: Red Iron Oxide CI77491, Yellow Iron Oxide CI77492, Black Iron Oxide CI77499, Titanium Dioxide CI77891, Fd&c Red No. 40/Ci16035:1, Carbon Black CI77266.

W paletce z lusterkiem, nieco mniejszych rozmiarów niż w przypadku Sleeka, mamy 10 odcieni dość neutralnych kolorów utrzymanych w tonacji głównie brązu i beżu. Cienie są również dość miękkie, z tą tylko różnicą, że Storm Sleeka to miękkość lekko tłustawa, natomiast w przypadku NYX-a, bardziej sucha (choć i tak znacznie mniej niż w przypadku większości cieni dostępnych w drogeriach) Nie znaczy to jednak, że gorsza w odczuciu. Wręcz przeciwnie. Cienie mają aksamitną konsystencję, są bardzo gładkie, porządnie zmielone i ładnie sprasowane. Przyjemne dla oka barwy również na powiekach wyglądają ciekawie. Nie są już tak intensywne i iskrzące, zdecydowanie bardziej nadają się do dziennego, nawet dyskretnego makijaży oka, choć również nie są to tylko kolory matowe. Jednakże mamy tu doczynienia bardziej z perłowością niż z mega lśnieniem. I ta paletka zdecydowanie bardziej mnie urzekła. Choć aplikacja cieni nie jest już tak łatwa jak w przypadku Sleeka, to o wiele trudniej zrobić sobie tą paletką krzywdę. Cienie są wystarczająco napigmentowane, by nie musieć ich skrobać i męczyć się z przeniesieniem ich na powiekę i wydobyciem z nich choć odrobiny koloru, a jednocześnie na tyle bezpieczne, że nie wystarczy ruch pędzlem by uzyskać tandetny i przeładowany efekt (o co nietrudno w przypadku paletki Storm). Pędzel z cieniem po powiece sunie gładko, bez najmniejszych problemów, nie osypują się w nadmiarze i nie ma mowy o żadnych prześwitach na powiekach.

Czerń również i tu jest słabym punktem tego zestawu. Wyblakła, mało czarna i średnio przyjemna dla oka. Choć dla tych, którzy szukają raczej cienia do przyciemnienia, zaakcentowania i podkreślenia kącika lub innego miejsca na powiece, z pewnością wystarczy. Do delikatnego smokey też się nada. Jednak na pewno nie jest to kruczoczarny i intensywny odcień czerni.

Matowy brąz jest tu nieco chłodniejszy niż u Sleeka, choć też jakościowo nie należy do najbardziej udanych odcieni. Widać wyraźnie, że nie jest to odcień z górnej półki. Owszem, sam w sobie bardzo ładny, ale odstający od reszty i bardziej pasujący do swojego czarnego kolegi niż do pozostałych odcieni z palety. Choć gdy przejedziemy po nim palcem (staram się tego nie robić z wiadomych powodów, ale nie mogłam się powstrzymać i musiałam sprawdzić), to wydaje się być bardzo porządnym cieniem – lekkie dotknięcie opuszkami palców, a cień zostawia intensywny ślad na nich. W dodatku z łatwością dający się przenieść na skórę.

Wg mnie to bardzo ciekawa propozycja, zwłaszcza w takiej cenie. 10 całkiem przyzwoitych cieni, nieźle napigmentowanych, sympatycznych odcieniowo i do tego łatwo rozprowadzających się na powiece, dających mnóstwo możliwości wykorzystania – od makijażu praktycznie niewidocznego, typu nude, do zwyklaka dziennego, a na makijażu wieczorowym kończąc za grosze, to moim zdaniem propozycja zdecydowanie warta przyjrzenia się jej.

(pacynka rozpadła się już przy drugim myciu przy robieniu swatchy i wylądowała w koszu, ale jako iż chyba mało kto używa pacynek załączonych do paletek, to nie odejmuję za to oceny).

Cena: ok. 35 zł w polskich drogeriach internetowych.

Moja ocena: 9/10

 Porównanie:

Reklamy

39 thoughts on “Nyx Runway Palette & Sleek STORM Palette

  1. wlasnie…na opinie tego nyxa czekam, bo lada dzien chcialam go zamawiac. Sleeka juz kupilam, jest dobrze napigmentowany a nyxa wlasnie nie znam…wiec pozostaje mi cierpliwie czekac na opinie:)

  2. anonyme– to dwie dość różniące się między sobą paletki, ale z racji tego, że są jednymi z częściej komentowanych na różnych blogach, to postanowiłam postawić je obok siebie i porównać (i po kilku dniach testów mogę już zdradzić, że wbrew mojemu pierwszemu wrażeniu, wcale na prowadzenie nie wysuwa się ta paletka, z którą wiązałam większe nadzieje;) )

  3. Pilar – podejrzewam, że NYX-wa paletka może nie podbić Twojego serca tak mocno jak Sleek, gdyż jest nieco bardziej stonowana i nieco bardziej "codzienna" i zwyklakowata 😉 A Tobie jak mało komu, pięknie w intensywnych i mocnych makijażach 😉
     

  4. Hexxana – już jakiś czas temu 😀 Skusilam się też na inne kosmetyki tej marki , ale zamawiane na ebayu i dwa razy wysyłane nigdy do mnie nie dotarły 😦
    SLEEK FACE AND BODY GLO KIT 'BRONZE BABY'
    SLEEK BLUSH 'ROSE GOLD'
    Niestety, raczej ich już nie zobaczę, bo mimo iż sprzedająca na tyle miła, że gdy nie dotarła pierwsza przesyłka, to wysłała po raz drugi, to ta druga też się u mnie nigdy nie pojawiła. Na temat złodziejstwa na poczcie nie będę się już wypowiadać, bo za każdym razem podnosi mi to ciśnienie, a limit zdenerwowania na dzisiaj już wyrobiłam sobie sklepem Ezosfera ;/

  5. no nie, no nie :// tyle się napisałam taką epistołę walnełam potem polazłam w górę zerknąć na swatche i mi wszystko znikło…:/// wrrrr:// Cathy wrócę pisać jeszcze raz jak mi nerw minie,albo..idę po melisę, ych….

  6. Witaj cathy, super recenzja. Czekalam na nia bardzo niecierpliwie, ale takiej obszernej recenzji nie oczekiwalam nawet w snach:) a takie tez miewam:)
    Pewnie gdybym nie miala juz Sleeka, a musialabym wybierac jedna z nich, nie wiedztialabym po tej recenzji na co sie zdecydowac. A tak wiem, ze na nyxa tez moge zaczac polowanie. W koncu brazy uwlebiam i nigdy takich kolorow dosc
     

  7. na ebay widziałam paletki nyx, przy zakupie zestawu 5 paletek ( samemu wybiera się kolory) razem z wysyłką wychodzi około 23zł za jedną paletkę…hmmm ja bym brała, niestety moja karta nei przechodzi przez paypal jakby ktoś chciał się skusić na palety…i ma aktywowany paypal pisać mi się marzy 7 paletek…
    a co do Sleeka…mam póki co 2 palety- original i chaos- wygrałam aukcje z bad girl za 31zł i jeszcze storm za 20pare zł…no i czekam na koniec aukcji z sunset…a marzą mi sie : safari, jewels, bohemian, curious, circus..o boszzzzeeee…jakie ja mam przyziemne marzenia…

  8. Kasiu jak zwykle piękne swatche!!! 🙂 Dziękuje 🙂 Mnie jakoś Sleek nie pociąga, widziałam na żywo w UK i chyba jako jedna z nielicznych nie mam pożądania by taką paletkę posiadać 🙂
    Za to byłam ciekawa NYXem, czekamy już długo na nasze zamówienie z CC i chyba nie dojdzie a właśnie na którąś z paletek się skusiłam, teraz już wiem że będę musiała się więcej skusić 😉
    Pacynki też zawsze robią u mnie siuuuu 😉

  9. Wodzę Cię na pokuszenie 🙂 Ze wszystkich paletek Sleek, które mam najbardziej lubię właśnie Storm, bo jest przede wszystkim idealna do codziennych makijaży, natomiast w Bad Girl dopiero się zakochuję i sądzę, że będzie świetna na większe wyjścia. Zastanawiam się jeszcze nad Original, ale może zaczekam aż wypuszczą jakieś nowe edycje :)) Buziole 🙂

  10. Jak zwykle piękne swatche, dzięki za takie porównanie:*
    Obie paletki mi się podobają:D Sleek wpadnie w moje ręce szybciej, ale NYX prędzej czy później też pewnie u mnie zagości:P Chyba, że złożę paletę neutrali z Inglota, to już wtedy sobie odpuszczę;)

  11. hawa – bardzo dziękuję za wyróżnienie 😉 To naprawdę miłe, tylko.. tak jak pisałam już wcześniej, ja nie do końca się odnajduję w takich zabawach 🙂 To po prostu nie ja chyba 😉 Choć i brak czasu robi swoje, nie ukrywam…
    Pieknosc Dnia Blog – również dziękuję za nagrodę :*
     
     

  12. skarbek – buuu… i co? ja nie przeczytam tego wszystkiego, co napisałaś? Buuu raz jeszcze… Też uwielbiam takie akcje. I niestety, sama się łapię na tym, że jeżeli coś takiego się zdarzy, to już mi się nie chce drugi raz smarować takiego długiego komentarza 😦

  13. neomedia – dziękuję :* NYX-a powinnaś polubić, jeżeli nie masz wyjątkowych ciągot w kierunku mega błysku i lśnienia na powiekach 😉 Dla mnie ta paletka stała się ostatnim standardowym "codziennikiem" – II odcień w górnym rzędzie i ciemny brąz to najczęściej stosowane ostatnio przeze mnie połączenie, gdy chcę szybko maznąć oko i nie mam pomysłu. Dwa cienie, a wygląda naprawdę nieźle 😉
     

  14. ninette Ja myślę,że przy takiej cenie paletek nie ma co się zastanawiać, którą wziąć 😀 Jak kuszą – to dwie, albo trzy (na Allegro już po 28 zł widziałam wczoraj) 😀 No, ostatecznie niejednocześnie, ale dla uspokojenia wyrzutów sumienia jedną w jednym miesiącu, a drugą w drugim 😉 A jak trudno wybrać, to zdać się na los, czyli losowanie zrobić i niech przypadek zadecyduje, którą pierwszą 😉
    A serio – ja myślę, że STORM to dość uniwersalna paletka i w sumie chyba najlepiej od niej zacząć. Możliwości jej wykorzystania jest naprawdę mnóstwo – zarówno delikatny dzienny makijaż jak i odważniejszy nią spokojnie wykonamy. A łatwość, z jaką się cienie nakładają dodatkowo zachęca do sięgania po nią 😉
    I dziękuję :*

  15. bentkuff – właśnie na zakupy ebayowe się ostatnio trochę obraziłam, bo mi paczki kradnie poczta, a przy ubezpieczonych to już się średnio opłaca kupować, bo cenowo wychodzi tyle samo, co w Polsce, a nawet więcej. Tak więc ja póki co, jeżeli zdecyduję się na zakup kolejnych paletek z tej serii, to raczej nie będę kombinowała, żeby zaoszczędzić 10 zł i ryzykować, że nie dojdzie 😉
    Ale w przypadku zbiorowego zamówienia i rozłożenia kosztów przesyłki ubezpieczonej na kilka osób, z pewnością to nie jest złe rozwiązanie 😉
    Nie wiem, czy widziałaś, ale większość palet dostępnych jest na Allegro już po 28 zł (łącznie z Bad Girl 😉 ), więc myślę, że jest to kwota, która nie zruinuje żadnego portfela (oczywiście jeżeli rozsądnie do zakupów podejdziemy 😀 )
     Więc wydaje mi się, że Twoje przyziemne, czy też nie, marzenia, mają spore szanse się niebawem spełnić 😉 A ja chetnie obejrzałabym więcej zdjęć porównujących paletki, więc jeżeli "przypadkiem" zdobędziesz wszystkie, to podziel się zdjęciami 😉

  16. dezemka  – dziękuję Ci bardzo :* Wiesz, jak ja długo się opierałam Sleekowi? Ani trochę mnie nie kusił, do czasu, gdy zapragnęłam różu Rose Gold. A potem pomyślałam sobie, że wszędzie krzyczą o świetnej jakości tych cieni, więc dlaczego by nie spróbować 🙂
    Rozumiem, że jakieś zbiorowe z CC zaginęło? To współczuję, bo dobrze wiem, co znaczy zaginione paczki. Przykre, że wciąż takie rzeczy się zdarzają ( i to wcale nie rzadko…dużo zależy od poczty, pod jaką się podlega i od ludzi tam pracujących. Nie twierdzę, że wszystkie placówki pocztowe borykają się z kradzieżami, ale w moim rejonie niestety jest to nagmninne. Paczka nierejestrowana od jakiegoś czasu to paczka ze sporymi szansami na niedotarcie 😦 A jeszcze rok temuy było zupełnie inaczej. Setki zamówień zbiorowych jakie zrobiłam i dosłownie kilka zaginionych paczek zaledwie. Teraz właśnie z wyżej wymienionego powodu już ich nie robię (a kolejnym jest brak czasu 😉 )
    Gdyby jednak doszła Twoja zamawiana paletka, podziel się opinią :* Bo podobno co paletka z The Runway Collection, to inna jakość 🙂

  17. anonyme – wiesz, ja mam sporo neutrali.. ba, mam też paletkę 28 cieni z Costal Scents z samymi neutralami…. I jakoś to nie studzi wcale moich zapędów w kierunku zakupów kolejnych brązów 😀 A Inglotowi muszę się przyjrzeć, bo kilka podejść do niego, jakie robiłam wcale nie pozostawiło po sobie wcale miłych wspomnień, ale jako iż na zagranicznych forach nasza rodzima marka podbija serca blogerek i głośno o Inglocie, gdzie się nie spojrzeć, to chyba zrobię kolejne podejscie niebawem. Choć jakoś niechętnie, bo wszystkie cienie Inglota, które się przewinęły przez moje ręce, dawno oddane albo wyrzucone. Ale być może miałam pecha po prostu do odcieni. A może poprawili coś? Tak czy inaczej, też ostatnio chodzi za mną skompletowanie sobie jakiejś paletki inglotowej 😀
    Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze i z MAC-owymi cieniami się przeproszę 😀 To chyba efekt głównie proszków przez 2 lata i głód zwykłej, tradycyjnej kolorówki 😉
    Dziękuję Ci bardzo :*

  18. Tak właśnie okazało się że paczka od 2 tygodni leży na poczcie a organizatorka dopiero dostała awizo że niby mieli w piątek już odesłać ale nie odesłałi i jednak mamy paczuszkę 😀
    Zamówiłam aż dwie więc z przyjemnością wyrażę opinie 🙂
    A co do przesyłek to moja malutka poczta na razie się stara, wszelkie nierejestrowane robią jako gabaryt b i zawsze mam awizo które oni odkreślają (po prostu listonosz boi się zagranicznych i nie zabiera od razu wystawiając awizo) dzięki czemu na razie wszystko dociera (odpukać :D)
    I dostałam też pixie! Zapomniałam napisać, też zrobię recenzję bo mam już komplecik 🙂

  19. dezemka – ano widzisz, czasem nie warto tracić nadziei 🙂 dobrze, że się załapałyście w ostatniej chwili i nie odesłali Wam paczki.
    To ja czekam na obie recenzje i jak tylko czytnik mi krzyknie, że coś naskrobałaś, to lecę czytać 🙂

  20. Musiałam sprawdzić skład swojej paletki storm i 3 pierwsze pozycje to mica, talc, kaolin . Nie wiem dlaczego w tej zakupionej przez Panią nie ma koli(nu?) . Może po prostu z czasem zmodyfikowali skład tej paletki ?
    A jeżeli chodzi o same cienie. Zakupiłam paletkę, ponieważ naczytałam się wiele pochlebnych opini na jej temat. Początkowo byłam zawiedziona. Nie wiem czemu, ale przypominała mi takie "bazarkowe" cienie. No, ale z czasem jak zaczęłam ją używać naprawdę przypadła mi do gustu i myślę, że również mogłabym ją polecić. Może pobawić się kolorami, połączyć matt z połyskującymi cieniami, fajny efekt można uzyskać. 😉 

  21. Pingback: Kosmetyki mineralne

  22. Ewa – zastanawiająca jest ta różnica w składzie, to prawda. Ciekawa jestem ogromnie, z czego to wynika…
    Ja też się z czasem przekonałam do cieni Sleeka i obecnie w mojej kolekcji są już…3 😀 I biorąc pod uwagę to, co niebawem nam Sleek szykuje, to obawiam się, że na tym się jednak nie skończy …

  23. Atqa  – to może rzeczywiście z czasem coś tam poudoskonalali (w ich mniemaniu) w tych paletkach? Ciekawa jestem, jakie masz wrażenia po jej testach? Ochotę na więcej czy raczej pewność, że więcej się na sleekowe paletki nie skusisz? (ja wiem, że się nie oprę tej neutralnej, która ma trafić do sprzedaży…)

  24. Pingback: Kosmetyki mineralne » Sleek Bad Girl, czyli jak zwykle spóźniona…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s