Najpierw się wytłumaczę, potem zrecenzuję ;)

Bardzo, bardzo szybko minął ten tydzień. Właściwie mam wrażenie, że gdzieś mi po prostu uciekł… Z moich planów codziennego pisania choć kilku słów nie zostało zupełnie nic. Ale oczywiście czytam wszystko, co piszecie i staram się w miarę na bieżąco odpowiadać. Oczywiście pamiętam o konkursie i jutro ostatecznie zaktualizuję arkusz – ostatnia szansa na wzięcie udziału w zabawie. W niedzielę ok. 18 zamykam wszelkie arkusze, ankiety i idę robić listę osób biorących udział, będę sprawdzać podliczać, a potem oczywiście losować 😉

Życzę powodzenia w konkursie i przypominam, iż każde zgłoszenie dokładnie sprawdzę 🙂 Jeżeli choć jeden z warunków TU opisanych nie został spełniony (a mam trochę takich zgłoszeń), to niestety nie będę mogła wziąć takiej osoby pod uwagę przy losowaniu nagród 😉

A teraz w dużym skrócie :

  • Od kilku dni testuję podkłady Lily Lolo i mam już o nich w miarę wyrobioną opinię. Za kilka dni podzielę się szczegółami i swoimi wrażeniami z testów 🙂
  • Dziękuję za wszelkie maile, wiadomości, zarówno te konkursowe, jak i pozostałe. Przepraszam, że tak zbiorczo, a nie każdemu z Was indywidualnie, ale jakoś wyjątkowo dużo tego wszystkiego ostatnio i nie nadążam 😉
  • niebawem spora dawka recenzji – leci do mnie kilka paczek z firm, które zaproponowały mi testy swoich kosmetyków
  • przepraszam za brak posta odpowiadającego na otagowanie – oczywiście dziękuję Wam za wyróżnienia, ale jak można się zorientować, z pisaniem takich postów mam spore problemy (do dzisiaj chyba nie uzupełniłam poprzedniego, za co przepraszam… muszę w końcu usiąść i poogarniać to wszystko). Ja chyba niespecjalnie po prostu lubię o sobie pisać, to raz, a dwa – nie umiałabym wybrać 7 ulubionych blogów. Zaglądam na mnóstwo prawie codziennie i nie jestem w stanie wybrać nawet 10, które regularnie odwiedzam 🙂
  • najczęściej w mailach prosicie o opisanie mojej pielęgnacji zarówno skóry jak i włosów. Takie posty za jakiś czas się na pewno pojawią, tylko jeszcze nie teraz. Być może w połowie marca?
  • Otrzymałam wczoraj paczuszkę od Matique. To sklep internetowy z ciekawą ofertą kosmetyków ekologicznych i organicznych. Dzięki uprzejmości sklepu mam możliwość przetestowania gratis balsamu różanego Balm Balm, mnóstwa próbek kosmetyków (Lavera, Lagoona, Madara, fridge by yDe, Coslys, Dr. Scheller). Do tego kostka mydła organicznego GoodKarma w wesji Kaali.

Skorzystałam z okazji i zakupiłam sobie również oczyszczającą maseczkę z hibiskusa Balm Balm, o której czytałam sporo dobrego, a że wczoraj nie wytrzymałam, to od razu ją przetestowałam (pełni również rolę peelingu). Do zamówienia dorzuciłam też balsam do ust Figs & Rouge, którego jednak w wersji różanej chwilowo nie było na stanie, więc wybrałam wersję z geranium. Te dwie recenzje już bardzo niedługo 😉

 

Najciekawsze jest jednak to, że Matique mieści się dosłownie kilka km ode mnie. Paczuszkę następnego dnia po ustaleniu szczegółów przywiózł mi osobiście przemiły pracownik sklepu wprost pod same drzwi. Moja radość była tym większa, że w paczuszce zobaczyłam próbki kilku kosmetyków, które mam na swojej liście produktów do sprawdzenia w przyszłości. Oj, czeka mnie sporo testowania… Ale póki co, jestem w fazie testów :

  • iS Clinical. Po kilku dniach z produktami, jakie zostały mi wysłane do zrecenzjonowania wiem już mniej więcej, co o nich sądzę. I nie chcąc zdradzać pełnych szczegółów swojej recenzji, nadmienię tylko, że wynik jest zaskakujący. Nawet dla mnie samej. Testuję obecnie : Active Serum o poj. 15 ml, Cleansing Complex o poj. 60 ml, Super Serum Advance + ok.3,5 ml. I kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że moja skóra jest … inna niż reszty ludzi na świecie 😉

Czas na recenzję, czyli

2 w 1 – nawilżąjąca pomadka – błyszczyk Celia

Tak jak pisałam już w poprzedniej notce zapowiadającej tą recenzję, jakiś czas temu zamówiłam 3 odcieni tych pomadek. Niestety, paczuszka gdzieś krąży, albo ją wcięło na dobre, bo zdążyłam już wybrać się do sklepu i stacjonarnie zakupić dwa inne odcienie, a paczki lecącej już chyba ze 2 tygodnie ani widu ani słychu. No nic, kwota niewielka, więc płakać nie będę. Oczywiście zgłoszę, ale zanim poczta sobie dojdzie gdzie, kto i dlaczego zawinił, to ja już dawno zdążę zamknąć temat celiowych pomadek.

Do rzeczy. Nabyłam dwa odcienie, które w sklepie wydawały mi się dość różniące się między sobą, natomiast w świetle dziennym okazały się być bardzo zbliżone. Gdy zobaczyłam, jak wyglądają po wykręceniu z opakowania zaczęłam się zastanawiać, po co ja dwa takie same odcienie kupiłam 🙂 Nic bardziej mylnego. O ile patrząc na nie tak po prostu, możemy stwierdzić, że są całkiem zbliżone do siebie, o tyle po nałożeniu obu odcieni na usta, zdecydowanie widać różnicę.

Odcień 503 jest jaśniejszy, bardziej delikatny i bardziej przejrzysty. Lekki odcień kobiecego, delikatnego różu. Wygląda całkiem naturalnie i niewinnie. Idealna do dziennego, nie rzucającego się w oczy makijażu.

Z kolei numerek 505 to już inna bajka. Niby róż. Niby też nie z tych kryjących, niby delikatny, ale jednak dla mnie zdecydowanie za mocny. Źle się czuję w tym odcieniu, mam wrażenie, że wygląda sztucznie i mało naturalnie, że wraz z dość mocno podkreślonymi oczami stwarza wrażenie przerysowania, zbyt ciężkiego makijażu. Najprawdopodobniej to kwestia połączenia z moim naturalnym kolorem ust, gdyż w pomadce trudno się dopatrzeć malinowych tonów, natomiast na moich ustach zdecydowanie one wychodzą. Na wieczór z kolei wolę ten odcień. Bardzo fajnie ożywia i podkreśla wieczorowy charakter makijażu.

W zaginionej paczuszce leci (?) do mnie jeszcze odcień 507 – testowany w sklepie bardzo mnie rozczarował, nigdy bym go nie wybrała oglądając go na żywo (liczyłam na ładny brzoskwiniowo- łososiowy odcień, a ten jakiś taki pomarańczowy mi sie wydał), 508 (nie mam pojęcia, co mną kierowało przy jego wyborze, gdyż wiem już, że na pewno nie odważę się go nosić, zbyt jaskrawy i jakiś taki, nie wiem, tani?), no i 501, którego w sklepie testera nie było…

Moja opinia o tych pomadko- błyszczykach. Zamknięte są w dość eleganckiej, złotej oprawie, może nie z górnej półki, ale z pewnością na tyle przyzwoitej, by nie wstydzić się ich wyjąć z torebki 🙂 Solidny zatrzask, nic nie lata, nie sprawia wrażenia jakby miało się zaraz rozlecieć.  Rozprowadzają się miękko, gładko, bez tworzenia nieestetycznych smug czy nierówności. Najbardziej intrygował mnie ów opisywany na stronie Celii winogronowy zapach. Lubię apetycznie pachnące pomadki (Artdeco chociażby) i przyznam, iż to jeden z powodów, dla których te właśnie zakupiłam. I tu się nieco rozczarowałam. Owszem, zapach winogronowy wyczuć możemy, ale raczej z gatunku tych pseudo soków winogronowych dostępnych w marketach niż winogron z prawdziwego zdarzenia. Nie jest nieprzyjemny, na szczęście smak też do najgorszych nie należy, więc używanie pomadek katorgą  nie jest.

Efekt, jaki otrzymujemy na ustach nie określiłabym jednak mianem "błyszczykowego", a raczej właśnie pół transparentnych pomadek. Nie uzyskamy kremowego krycia, ale też wykończenie zupełnie inne niż w przypadku większości błyszczyków (choć błyszczyków oczywiście rodzajów masa 😉 ).

Trwałość. To jest największa wada chyba tych pomadek. Bo o ile nr 503 już podbił moje serce i wzbudził zdecydowanie ciepłe uczucia, o tyle poprawianie makijażu co pół godziny jest ponad moje siły. A tyle czasu zajmuje na moich ustach pomadce wyparowanie… Dobrze chociaż, że ściera się równomiernie, bez osadzania się w kącikach.

Reasumując – za 10-12 zł to całkiem niezłe pomadki pod warunkiem, że nie oczekujemy trwałości i nie sprawia nam problemów raz na pół godziny zerknięcie w lusterko i skontrolowanie stanu makijażu. Z drugiej strony, trudno wymagać cudów od pomadki za 10 zł.
Ja, jako iż makijaż ust to dla mnie wciąż dość nietypowa sprawa (na co dzień zdecydowanie wybieram balsamy do ust) i niekoniecznie dobrze się czuję mając je pomalowane być może skuszę się jeszcze kiedyś na jakiś odcień, którego jeszcze nie testowałam. Pół godziny to dokładnie taki czas, jaki jestem w stanie wytrzymać z pomalowanymi ustami 😀 A potem zdecydować, czy chcę je pomazać znowu czy sięgnąć tradycyjnie po bezbarwny balsam nawilżający 😉

Reklamy

23 thoughts on “Najpierw się wytłumaczę, potem zrecenzuję ;)

  1. o widzę, że skusiałaś się na zakupy w sklepie Matique 🙂 sama robię zakupy w tym sklepie od listopada 2010r. i jestem bardzo zadowolona co można oczywiście przecztać na moim blogu 😉 Fajnie, że zostałaś obdarowana kremem i mydełkiem 😀 a próbki są dokładane do każdego zamówienia 🙂 aha mydełka Goodkarma  miałam dwa o których też pisałam na moim blogu 😉
    fajna recenzja pomadek 🙂 u mnie pomadka trzyma się troszkę dłużej ale jej żywotność na ustach mi nie przeszkadza 😉 za tą cenę można jej to wybaczyć 😉 czasami za wiele większe pieniądze można otrzymać taką samą jakość jak ta pomadka 😉

  2. bardzo ładne te pomadki. pierwsza faktycznie, delikatna, przesłodka. przez długi czas miałam podobne podejście do pomadek jak Ty, wręcz nie mogłam wytrzymać z pomalowanymi ustami, ale ostatnio jakoś polubiłam bardzo 😉

  3. Z tym  uciekaniem dni mam to samo ostatnio,na koniec każdego tygodnia jestem na siebie zła że nie zrobiłam tego co zaplanowałam;]
    Ajć czyli znowu będzie kuszenie…. dopóki nie wejdę do Ciebie na blog  udaje mi się różnym rzeczom opierać,ale jak już tu trafię  to masakra;D a portfel krzyczy że robię przeciąg;)
    Pamiętasz Cathy te czasy kiedy patrzyło się łakomie na pomadki Celia ustawione na ladzie w sklepie ze wszystkim, kiedy jeszce o Sephorach i innych takich nie słyszeliśmy…..?

  4. Jestem bardzo ciekawa Twojej opini kosmetykow Lavera. Ja mam z tej firmy swoj najukochanszy kremik pod oczy z serii rozanej. Ale ja mam w ogole fisia na punkcie zapachu rozanego – uwielbiam go!. Zdaje sobie sprawe, ze dla niektorych ten zapach moze byc zbyt intensywny i przytlaczajacy. Z firmy dosc podobnej lubie Welede… maja podobne serie co Lavera. No to czekam na opinie 🙂
     
    A szminek nie lubie… czuje sie w nich jak stara baba 😉 hehe

  5. Bardzo ale to bardzo jestem ciekawa recenzji Balm Balm bo czaję się już na niego od dłuższego czasu ale tak mało o nim gdziekolwiek i trochę się boję 😉
    Z niecierpliwością równiez czekam na resztę postów jak zwykle.
    Celia mnie jakoś nie kusi choć 505 naprawdę ładnie na ustach wygląda.

  6. @reniakicia
    Reniu, ja niestety w swojej recenzji zbyt pozytywnie o mydełku wypowiedzieć się nie będę mogła, ale to tylko z powodu opcji zapachowej, jaką otrzymałam. Sama raczej bym takiej nie wybrała, gdyż zdecydowanie nie jest to moja ulubiona nuta zapachowa. Ale być może skuszę się przy następnych zakupach na jakiś inny wariant? Bo wybór spory.. 😉
    Z próbek otrzymanych też oczywiście bardzo się cieszę 😀 A jeszcze bardziej lubię, gdy są właśnie w takich małych tubkach 5 ml, jakie otrzymałam, natomiast nie lubię tych małych saszetkowych, gdyż wg mnie taka ilość to zbyt mało, by móc cokolwiek powiedzieć o danym kosmetyku (chyba, że nas wysypie po jednym użyciu, wtedy zdecydowanie wiemy, że możemy go skreślić z listy :D).
    Reniu, moja recenzja pomadek jest taka a nie inna też z tego względu, że właśnie większość testowanych przeze mnie znika w takim tempie 😦 Pół godziny to czas na tyle dobry, by rozważać kiedyś w przyszłości zakup jeszcze jednej Celii 😉 (jak już moje Artdeco całkiem znikną z sieci i nigdzie ich nie będzie można kupić :D)

  7. @reniakicia
    Reniu, cenzury u mnie nie ma i nie będzie 😉 Pamiętasz? Nawet niedawno sama się dziwiłam, że na Twoim blogu mojego komentarza nie widać, bo u mnie nigdy nie było czegoś takiego jak „komentarz oczekujący do zatwierdzenia” i było to dla mnie zaskoczeniem 😀 Do tej pory usunęłam tylko dwa komentarze – jeden bardzo niegrzeczny, niedotyczący nawet mnie, tylko kogoś innego, a drugi typowo spamowy, którego mój Askimet nie wyrzucił sam 🙂 Nie moderuję komentarzy, więc z cenzurą u mnie się raczej nie spotkasz 😉
    A komentarza Twojego nie było przez chwilę widać, bo umieściłaś w nim trzy linki, więc mój Askimet uznał go za spamowy 😀

  8. @diggerowa
    ha, to może i mi się jeszcze kiedyś zmieni? 🙂 Czyli jest dla mnie jeszcze nadzieja.. Bo jak tak czasem oglądam te wszystkie piękne odcienie pomadek/błyszczyków, to najchętniej od razu bym kupiła, a potem nachodzi mnie refleksja typu „a kto będzie ich używał? na pewno nie ja” 🙂 No i jakoś przechodzi mi ochota. A potem okazuje się, że do uzupełnienia makijażu przydałaby się jakaś pomadka w konkretnym odcieniu, a ja dysponuję jedynie samymi balsamami ewentualnie prawie transparentnymi pomadkami 😀

  9. @skarbek
    pocieszające, że nie tylko ja tak mam 😛 Bo czasem podejrzewam siebie o wyjątkową nieumiejętność gospodarowania czasem, skoro przy moich 3-4 godzinach snu na dobę wciąż z czymś się nie wyrabiam 😀 Ale najprawdopodobniej wynika to z tego, że pracuję tak, jak pracuję, robię w życiu to, co robię i ciężko czasem to wszystko spiąć w taki sposób, by jeszcze choć chwila dla siebie zostawała 😦

    Wiesz co? Myślę, że przez jakiś czas spokojnie możesz zaglądać na mojego bloga 😀 Przez jakiś czas Twój portfel nie powinien się krzywić i o litość błagać 😀 Chyba, że nagle się coś zmieni, ale póki co- w miarę bezpiecznie będzie 😉 W miarę…

    No pewnie, że pamiętam 😀 Moja mama miała tylko dwie – jedna w odcieniu takiego …hm… dość mocno rażącego różu ;), a drugą czerwoną. Obie paskudne, woskowe i dziwnie pachnące, ale wtedy z zazdrością zerkałam do szufladki w łazience i nie mogłam się doczekać, kiedy sobie kupię swoje własne, w innych kolorach 😀
    A swoją drogą, to całkiem niedawno właśnie (zupełnie nie przy okazji Celii, tylko dyskusji z koleżanką znalazłam jakiś wątek o pielęgnacji z czasów PRL i co chwilę któraś z nas wykrzykiwała „a pamiętasz to?”, „A to?” 😀
    A Baltona? Pewex? Dla mnie wycieczka do W-wy była ogromnym przeżyciem 😀 Dzisiaj szybka rundka po centrach handlowych jest czymś tak normalnym i nie wzbudzającym żadnych emocji, że aż nie chce się wierzyć, że do dzisiaj pamiętam siebie z nosem przyklejonym do szyby Pewexu, gdzie tyyyyle cudowności było 😀

  10. @TheWanisia
    Kremu pod oczy z Lavery nie miałam jeszcze okazji testować i nie wiem, czy będzie mi kiedyś po drodze do niego, bo o dziwo, odkryłam, że jak na moją niekonieczną miłość do zapachu różanego, zdecydowanie zbyt dużo u mnie kosmetyków tak pachnących 😀 A potem nie mogę się przekonać do ich używania właśnie ze względu na to, że zapach mnie drażni.. Bez sensu 😀
    Z Lavery natomiast bardzo lubię szampony do włosów. Nie są jakieś genialne składowo, nie rzucają na kolana, ale są na tyle porządne, że od 2-3 lat je kupuję co jakiś czas i z przyjemnością do nich wracam.

  11. @dezemka
    Moja opinia tego balsamu pewnie niewiele Ci pomoże, gdyż nie wybrałam go sobie do zrecenzowania z zamiarem używania na swojej twarzy (nie odważyłabym się, bo jak dla mnie zdecydowanie odpada ze względu na shea butter oraz beeswax ). Raczej na skórze mojej córki. I pod tym kątem wystawię mu opinię 🙂

  12. @Pilar
    ja może i bym próbowała się do niej jeszcze przekonać, ale niestety nikomu z mojego otoczenia się nie podoba 😀 😀 (nawet dzisiaj kolejne podejście robiłam) Ale dziękuję i fajnie, że przynajmniej Tobie się podoba 😀

  13. @Pilar
    skoro tak twierdzisz … 😀 Nie będę się spierać 😀 Ja może bym i ją nosiła nawet gdy wszyscy dookoła twierdzą, że średnio mi pasuje, gdybym się dobrze z nią czuła 🙂 Noszę zieleń na oczach, choć nie powinnam teoretycznie, więc i taki odcień na ustach też bym nosiła, ale jakoś niezbyt dobrze się w nim czuję, a to zamyka sprawę 😀 Ale i tak jeszcze gorzej wyglądam w pomarańczowych odcieniach 😀

  14. Do zakupow w Matique zbieram sie od jakiegos czasu i…ciagle mi nie po drodze ale Twoj post przypomnial mi o tym na nowo:*

    Za pomadkami zbytnio nie przepadam,o pomadko-blyszczykach Celii troche sie naczytalam i mowiec szczerze to sama nie wiem;)Moze jak kiedys bedzie okazja to siegne z ciekawosci.
    Poki co zaryzykowalam z pomadka z Avonu-Nude Perfection i po raz pierwszy kolor zgadza sie ze wzornikiem oraz moimi oczekiwaniami.Ciekawe jak spisze sie na dluzsza mete;)

    Pozdrawiam!

  15. @TheWanisia
    wiesz, że ile osób, tyle zdań 🙂 Podejrzewam, że na ustach Pilar ta pomadka wyglądałaby 100% lepiej niż na moich, ale niestety, Matka Natura niesprawiedliwie dzieli 😀
    TheWanisia – I tak jej nie lubię 😛 (pomadki oczywiście)

  16. @Hexxana
    Ja mam z kilkoma sklepami tak, że jakoś nie bardzo mogę się zebrać 🙂
    Ja na fali uczuciem lekkiego niedosytu po Celii, zakupiłam sobie dziś 4 odcienie innych pomadek 🙂 Po kilku latach nudy w tym temacie (Artdeco na przemian z kilkudniowym zainteresowaniem czymś nowym) chyba dojrzałam do rozpoczęcia przygody z
    Przez AnkęFrankę kliknęłam coś sobie w tym temacie na ebayu, a dzisiaj na naszym kupiłam kolejne cosie 😉
    Recenzja Nude Perfection po dogłębnych testach by mnie interesowała 🙂 Już chyba z rok nie miałam katalogu w rękach i nie mam pojęcia, co tam w Avonie piszczy (i jakoś nie odczuwam tego zbyt boleśnie). Ale temat szminek mnie ostatnio dość mocno intryguje, więc chętnie poczytam o/zobaczę Nude Perfection u Ciebie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s