Niebawem..

Krótka zapowiedź tego, co w najbliższym czasie na moim blogu :

Recenzja pomadek Celia – moje zamówienie coś idzie bardzo wolno, więc wczoraj nie wytrzymałam i zakupiłam w pobliskiej drogerii dwa z dostępnych odcieni. Wybrałam kolory 503 i 505. Na zdjęciu i w rzeczywistości wydają się być dość zbliżonymi kolorystycznie pomadkami, natomiast na ustach każda z nich zachowuje się zupełnie inaczej… Pełen opis w następnym poście…

Podkłady Lily Lolo. Zestawienie wszystkich posiadanych przeze mnie odcieni (18) wraz z moją opinią o tych podkładach. Na stronie polskiego dystrybutora pojawiły się dostępne darmowe próbki podkładów do zamówień. Niestety, warunki producenta Lily Lolo wyraźnie określają, iż próbki te nie mogą być sprzedawane. Aby jednak jakoś ułatwić wybór właściwego odcienia pojawiła się opcja bezpłatnego otrzymania wybranych przez siebie próbek przy składaniu zamówienia. Niebawem moja recenzja podkładu Lily Lolo (jutro rozpoczynam testowanie 🙂 )

iS CLINICAL – obszerna recenzja kosmetyków otrzymanych do testów. Tu post zostanie rozłożony na dwie części – pierwsza, gdzie przedstawię pokrótce, co otrzymałam itd, natomiast za jakiś czas podzielę się swoimi spostrzeżeniami odnośnie produktów iS Clinical. Mam możliwość testów : Cleasing Complex, Active Serum, Super Serum Advance+ oraz Moisturizing Complex. Sama jestem ogromnie ciekawa tych produktów 🙂

Advertisements

16 thoughts on “Niebawem..

  1. Czekam w takim razie na Twoją opinię na temat Lily Lolo 🙂 do ich podkładów podchodziłam chyba z trzy razy, niestety zmieniały na mnie kolor i po jakims czasie ważyły się 😦 dokładnie ten sam efekt zaobserwowałam z korektorem ich firmy. Załuje strasznie że nie polubiłam się z Lily Lolo bo maja całkiem fajną ofertę.

  2. Cathy, po pierwsze chciałam Ci podziękować za czas, jaki poświęcasz na pisanie tego bloga :*
    Po drugie, po Twoim poście o pędzlach stwierdziłam, że może powinnam dać drugą szansę swojemu kabuki – do tej pory używałam flat topa EDM i nie wyobrażałam sobie, że można inaczej. Więc spróbowałam i cud – Lucy się nie waży (pewnie wcześniej nakładałam jej za dużo), Lily wygląda idealnie (ale nieznacznie ciemnieje), a ja zbieram komplementy w stylu "czy to Twoja prawdziwa skóra" :). Nic nie zmieniałam w pielęgnacji, więc te pozytywne zmiany to niewątpliwie zasługa Twojego bloga i pędzla. 🙂 I tu moje pytanie: używam kabuki z naturalnego włosia 😦 upolowanego wieki temu na truskawce, który jest gęsty, zbity, ale nieco kłuje – jakie kabuki wg Ciebie jest warte uwagi? Pixie da radę? Z góry dziękuję za sugestię. Pozdrawiam gorąco.

  3. Czekam na recenzę kosmetyków Is Clinicial.Zajrzałam własnie na ich stronę i…no… nie za tanie są te mazidełka. Ale i tak jestem ciekawa Twojej opinii.Pozdrawiam!
     
     

  4. greydotcom – niestety nie ma szans na znalezienie produktu, który odpowiada wszystkim 🙂 Ja bardzo lubię Lucy Minerals, a wiem, że ma sporo zagorzałych przeciwniczek… Sama jestem ciekawa swojej opini o Lily Lolo. Pocieszam się, że jeżeli nie przypadną mi do gustu podkłady (bo przecież może tak być i patrząc na konstystencję, kompletnie różną od tych,  które lubię, to szanse na to są nawet całkiem spore), to jeszcze są róże i bronzery, których nigdy mi dość. Może wśród nich znajdę coś ciekawego? A jeżeli nie, to … cóż, Buff'd też nie polubiłam … 🙂 I kilku innych marek też, więc na pewno jakoś będę mogła z tym dalej żyć 😀
    A jakie są Twoje ulubione marki mineralne?

  5. Stepha – to sama przyjemność 🙂 Co prawda są takie dni jak dzisiaj, kiedy po 1,5 godzinie robienia zdjęć nagle okazuje się, że ani jedno nie nadaje się właściwie do pokazania (mówię o swatchach Lily Lolo) i lekko podnosi się ciśnienie 🙂
    Co do Lucy… Świetnie! Bardzo się cieszę, że odnalazłaś swój sposób na nią i że jednak udało Ci się ją okiełznać, a ja miałam w tym swoj tyci, tyci udział 🙂 Takie informacje dają mi energię do tego, by robić to, co robię i nawet jeżeli 100 postów przejdzie niezauważonych i nikt z nich nie skorzysta, to jeżeli przy 101 ktoś coś dla siebie z tego wyniesie, to cieszyć się będę ogromnie 🙂
    Ja kabuki używam zarówno z EDM jak i z Pixie. Oba bardzo lubię. A nawet wszystkie 5 bardzo lubię 😀 Bo mam 3 z EDM, 2 z Pixie (jeden taki mały, stojący)… A, jeszcze mam kabukiego z Lumiere w torebce do szybkich poprawek… Właściwie ja wszystkie swoje pędzle po wyprzedaży bardzo lubię (niedawno pozbywałam się kilkudziesięciu pędzli na Allegro i zostawiłam sobie tylko te, których rzeczywiście używam, więc lubię je wszystkie :D)
    Zarówno kabuki z Pixie, EDM jak i z Lumiere są bardzo miękkie i przyjemne w dotyku i nie drapią generalnie. Generalnie, dlatego, że większość ludzi nie odczuwa żadnego kłucia podczas ich używania. Mi jednak zdarza się (zwłaszcza, gdy moja skóra jest wyjątkowo wrażliwa, po rolce na przykład) odczuwać czasem przy malowaniu pojedyńcze ukłucia. Nie są one jednak na tyle dotkliwe i częste, by wpływały na ogólną ocenę tych pędzli 🙂
    Odpowiadając na Twoje pytanie … 😀 Wg mnie kabuki Pixie to bardzo dobry pędzel. Czy jednak Tobie będzie odpowiadał? Tego nie wiem 🙂 Choć myślę, że jeżeli używasz kłującego pędzla, to każda zmiana na taki mniej kłujący będzie wskazana 🙂
    I bardzo Ci dziękuję za miłe słowa 😉

  6. ~~ALa~~ – recenzja będzie niebawem..:) Ja kupowałam w swojej Naturze (koło siebie mam dwie i w jednej mają np. Bell i Celię, a w drugiej nie 🙂 ). Zapłaciłam dokładnie 11,99 zł (aż poszłam sprawdzić do porfela, czy paragony już wyrzuciłam – mam niestety okropny zwyczaj pakowania wszystkich paragonów, wydruków, potwierdzeń do portfela zamiast do kosza :D). I myślę, że tyle są one właśnie warte 🙂 To taka rozsądna cena moim zdaniem.. Choć na pewno są osoby, które pokochają te pomadki 😉

  7. Czarodzielnica – postaran się zrobić lada dzień 🙂 Tylko muszę światło dobre wyczaić, gdyż w tym, jakie dzisiaj miałam, mój apartat nie chciał wyłapać pewnych drobnych szczegółów 😉
     

  8. patrycja711  – zgadzam się z Tobą całkowicie. Podejrzewam, że dla sporej grupy osób ceny tych kosmetyków niestety są nie do przeskoczenia. Ja sama jestem ciekawa, czy uznam je za adekwatne do jakości i działania tych produktów, czy też wręcz przeciwnie. Ale dopiero za jakiś czas będę mogła się podzielić z Wami tą informacją 😉
    Jeżeli rzeczywiście są tak dobrej jakości, jak by wynikało z cen oraz opisów, to myślę, że i ceny można przełknąć. Gorzej, gdyby się okazało, że nie robią kompletnie nic. Choć to wszystko i tak zależy od indywidualnej reakcji skóry. Mam jednak nadzieję, że o jakichkolwiek efektach będę mogła napisać 😀

  9. witaj Kasiu :* jestem ogromnie ciekawa jakie są Twoje wrażenia po testach Celii 🙂 u nas kosztują nie całe 10 zł a w drugiej 11 zł jak widać co drogeria to inna cena 😉 isClinical może i ciekawe mają kosmetyki ale ceny masakra

  10. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź! Niestety pędzle to moja słabość, którą staram się okiełznać 😉 Obecnie wolę się upewnić przed zamówieniem i zadać sobie samej pytanie: czy ja tego na pewno potrzebuję, skoro mam co 5 pędzli do minerałów: 2 flat topy, 3 kabuki ("kłujący" estee lauder + malutki do poprawek w torebce eccotools + sephorowy (nie lubię go…)?
    Ale skoro mówisz, że warto…. 😀
    Co do zdjęć, Cathy – jak dla mnie wszystko jest na nich widoczne. I chyba nikt nie oczekuje, że będziesz wrzucać zdjęcia "super makro", wprost z komory bezcieniowej 🙂 Uściski.

  11. Reniu – u mnie zawsze wszystko droższe 😦 W jakimś dziwnym miejscu widać mieszkam 😦 Całe szczęście, że w przypadku Celii to 1-2 zł różnicy tylko 🙂
    Recenzja lada dzień 🙂
    iC Clinical ceny rzeczywiście mają niezachęcające do zakupów w ciemno. Zgadzam się z tym całkowicie. Ja sama bym pewnie nigdy się na to nie zdecydowała, bo nie stać mnie, żeby paręset złotych ot tak sobie wyrzucić w przypadku, gdyby się okazało, że produkt nie spełnia moich oczekiwań. Na szczęście mam możliwość testów z czego się ogromnie cieszę i na pewno niebawem zdam uczciwą i sumienną recenzję z używania tych preparatów 😉

  12. Stepha – kłujący estee lauder niech idzie do kąta i czeka na łaskawsze dla niego dni, eccotools jest fajny ale właśnie do poprawek, sephorowy (jeżeli o tym samym mówimy), to macałam swego czasu nawet, ale nie skusił mnie jakoś (mimo całego mojego uzależnienia pędzlowego). Niestety, nie chcę Cię martwić, ale… chyba czas na zakup nowego pędzla 🙂 Na szczęście na rynku obecnie spory wybór, więc z pewnością znajdziesz coś dla siebie 😛
    Przykro mi, ale w temacie pędzli to ja się wypowiadać nie powinnam. Ba, nie powinno się mnie zadawać pytania o pędzle nawet 😀 Moja odpowiedź zawsze będzie taka sama – pędzli nigdy dość 🙂
    A co do zdjęć – dzięki :* Nawet jakbym dorobiła się porządnej komory bezcieniowej, to i tak swatche na łapie lustrzanką trzymaną w jednej ręce cieżko by było samej sobie zrobić 😀 A tą moją durną cyfrówką lepsze nie będą wychodzić, choćbym na uszach stanęła 😉 (BTW – swego czasu próbowałam nawet sobie zrobić light boxa domowym sposobem.. hmm.. nie był to dobry pomysł. Po 2 dniach walki wszystko wylądowało w koszu 😀 )

  13. Niedawno zafascynowana minerałami trafiłam na twojego bloga 🙂 to prawdziwe kompendium wiedzy 😛
    Co do notki sugerującej wpis na blogu to ja mam taki problem z minerałami, że nie mogę nakładać ich pędzlem bo…podrażniają mi naczynka (a mam mięciutkie pędzle, Sunshade minerals, odpowiednika EDM). Więc mieszam na ręce minerały z kremem z filtrem tylko się zastanawiam czy to nie zmniejsza jego ochronych właściwości…Jakbyś znała jeszcze jakieś bezpędzlowe metody nakłdania to byłabym bardzo ciekawa …
    Do tego mam standardowy dla poczatkujących problem z doborem koloru – twarz ma odcień różowawy (także przez naczynka), szyja jest żółtawa a dekolt dużo jaśniejszy. Mam teraz EDM Fairy Light Neutral i na wewnętrznej stronie przedramienia i szyi jest Ok ale na twarzy i dekolcie nie bardzo…
    Tak mi się marzy taki sklep stacjonarny w Warszawie, gdzie mozna by przyjsc, ktoś namaluje ci te kreski testowe na policzkach a za trzy godziny wrócisz i kupisz swój idealny odcień minerałków ;-)))
    pozdrawiam cieplutko

  14. Nie mogłam się powstrzymać przed zamówieniem próbek Lily Lolo, mimo iż mam swój ulubiony podkład. To tak jak z Adornet with Grace – też ostatnio kliknęłam próbki. To chyba już faktycznie choroba. Potrafię zrobić kilka zamówień w trzy dni.
    Gdybyś mogła napisać czy poprawiasz w ciągu dnia makijaż? Jeśli tak czy nosisz przy sobie proszek, masz masz prasowańca, czy może tylko Finisher? Mam z tym problem, bo nie wiem jaki sposób może być najlepszy na poprawki poza domem. AwGM ma taki pędzel z pojemniczkiem i zastanawiam się czy go nie kupić.
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s