Pomadki z Silk Naturals… i nasza Celia na koniec ;)

Uświadomiłam sobie, że mam sporo pomadek z Silk Naturals, których również tutaj jeszcze nie pokazywałam. Z racji tego, że były one już używane, to oszczędzę Wam widoku używanych kosmetyków (sama nie cierpię oglądać takich zdjęć, na których widać wyraźne ślady użycia, a wierzcie mi, na tych pomadkach widać). Jako iż nie prezentują się one na tyle dobrze, by móc zrobić ich zdjęcia (były noszone w torebkach, kosmetyczkach i innych miejscach, co spowodowało powycierania się napisów na etykietkach i nie wygląda to zbyt estetycznie – myślę nawet nad pozdzieraniem tych etykietek i zastępieniu ich czymś, ale póki co jeszcze tego nie zrobiłam).

Do rzeczy… Pomadki z SN lubię. Może nie rzucają na kolana ani trwałością, ani jakością, ale moim skromnym zdaniem są całkiem przyzwoite. Na tyle, by przy każdych zakupach praktycznie wrzucać jakiś odcień do koszyka. I tym oto sposobem w moim posiadaniu znalazły się:

(część była tu już wcześniej opisywana, ale żeby uporządkować to jakoś, to wstawię tu zdjęcia wszystkich posiadanych obecnie przeze mnie odcieni)

Na zdjęciach : Skinny Dip, Sweet Nothing, Seedy, Autumn Ember, Winter Rose, Mirabelle, Cultured, Bisou, Ceylon Spice, Maiden, Birthday Suit, Negligee, Bombshell

(inne odcienie, np. Precious, Pout, Bloom ktore posiadałam niestety gdzieś wcięło. Najprawdopodobniej są w jakiejś letniej torebce albo kosmetyczce, ale z racji tego, że po przeprowadzce sporo rzeczy wciąż w kartonach gdzieś spoczywa, to nie jestem w chwili obecnej w stanie ich namierzyć; ale przynajmniej 2 z tych zaginionych ocieni na pewno gdzieś na blogu się znajduje)

Ciekawym jest to, że ust nie maluję prawie nigdy, a pomadki jakoś ciągle kupuję.. Tylko po to, by się chwilę nimi pozachwycać, pooglądać i wrzucić gdzieś do którejś torebki 🙂 A i tak od lat wierna jestem jednym – Artdeco Gourmet Gloss oraz Artdeco Glossy Lip Care. Niestety, są one coraz trudniej dostępne i zastanawiam się, co będzie, gdy ich zabraknie…

Za co lubię pomadki Artdeco? Gourmet Gloss to seria zapachowo-smakowych pomadek nawilżających pozostawiających delikatny połysk na ustach i bardzo delikatny, transparentny kolor, dająca efekt lekko wilgotnych ust. Idealna do szybkich makijaży, do poprawek w ciągu dnia bez użycia lusterka. Nie wysusza, nie ściąga, jest dość trwała jak na tego typu kosmetyk no i przede wszystkim jej smak nie przeszkadza nawet mężczyznom, którzy generalnie nie przepadajają za szminkami na ustach kobiet 🙂 Dostępna w 8 kolorach, każdy w innym smaku (z filtrem SPF8) Moje ulubione to Champagne Fizz (bezbarwna z subtelnymi drobinkami o smaku i zapachu szampana) oraz Blackberry Mousse (delikatna jeżyna)

Z kolei Glossy Lip Care to 8 pomadek bardzo nawilżających, w delikatnych, przejrzystych odcieniach, bardziej pielęgnacyjne niż koloryzujące. Uwielbiam je za delikatny efekt i fakt, że nie sposób sobie nimi zrobić krzywdy. Rozprowadzają się mięciutko, gładko, idealnie równo pokrywają usta taflą lśniącego odcienia, a po zniknięciu zostawiają skórę ust bardzo delikatną i miękką. Niestety, mój ulubiony odcień z tej linii (glossy raspberry pink) jest praktycznie nie do zdobycia 😦 Ale za to nr 18 (medium beige) też nie jest zły. Podobnie jak 36 (Medium Rose), który jest chyba najbardziej uniwersalnym odcieniem.

Obecnie pomadki są trudne do zdobycia, a jeżeli już, to w bardzo okrojonej gamie kolorystycznej. Z pewnością wciąż można je kupić w Kremotece

Ostatnio na blogu Reni przeczytałam o nowych pomadkach naszej rodzimej Celii, co było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż nie mam zbyt pozytywnych skojarzeń z tą marką (może dlatego, że wciąż pamiętam PRL-owski niezbędnik każdej kobiety, czyli szminki Celii w brązowej oprawie i koszmarnym zapachem w komplecie 😉 :

(zdjęcie nie jest moją własnością, pochodzi ze strony http://www.spodlady.com – swoją drogą, wszystkim osobom 30+ zdecydowanie polecam zerknąć do tego sklepu, przywołanie wielu wspomnień gwarantowane; niewykluczona również łezka w oku 🙂 )

Wracając jednak do teraźniejszości… Celia proponuje nam linię nowych nawilżających pomadek łączących w sobie zalety pomadki i błyszczyka o właściwościach pielęgnujących. Brzmi ciekawie. Jak wygląda w rzeczywistości? Recenzja już za jakiś czas, gdyż oczywiście nie mogłam sobie odmówić i zamówiłam kilka odcieni 🙂

 

 

Na koniec kilka innych ujęć pomadek Silk Naturals :

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s