Kremowe róże Silk Naturals, czyli skarby nieodkryte przez pół roku :)

Jak już wczoraj pisałam, nadszedł czas, by zrobić porządek z toną kosmetyków i ich próbek zalegających w szafkach, szufladach i innych miejscach. Kosmetyków, które leżą i czekają na to, by w końcu je przetestować. Do nich należą właśnie 3 próbki różów w kremie Silk Naturals, które zakupiłam … latem ubiegłego roku i do wczoraj nie znalazłam ani czasu ani chęci, by je przetestować. Nadszedł w końcu jednak czas, by zdecydować – wyrzucić i zapomnieć czy … No właśnie. I o tym będzie w dalszej części dzisiejszej notki.

Silk Naturals Creamy Blushes – kremowe róże z Silk Naturals

Co mówi sama Karen o tym produkcie?

The cream blushes are very very pigmented.  All you need is a tiny little dot to do the job.  They blend easily with your fingers, and work perfectly with our mineral foundations.

You'll receive a 2 gram pot of blush- it's a ton- really.  You'll be begging me for smaller packaging in about 6 months.  Technically there is an indefinite shelf life, but because cyclomethicone evaporates- I'm going to say a year, maybe a little more. Samples are a few drops in a pod- it's not an exact amount, but it's enough to give it a try for a few days.

Co w dowolonym tłumaczeniu na język polski oznacza mniej więcej :

Kremowe róże są bardzo, bardzo napigmentowane. Dosłownie odrobinka wystarczy, by osiągnąć pożądany efekt. Z łatwością możemy aplikować je za pomocą palców i świetnie współgrają z naszymi mineralnymi podkładami. Otrzymasz 2 gramowy słoiczek różu – to naprawdę ogromna ilość. Za około pół roku będziecie prosić o mniejsze opakowania 🙂 Technicznie rzecz biorąc, termin ważności jest nieokreślony, ale z powodu ulatniania się cyklometikonu – przyjmijmy, że jest to około roku, może nieco więcej. Próbki to kilka kropli w pudełeczku – nie jest  to wielka ilość, ale z pewnością wystarczająca na kilka dni testów

Tyle od producenta tego kosmetyku. Jak to wygląda w praktyce?

Do różów w kremie podchodzę jak pies do jeża. Nie mam przekonania jakoś. Najpierw oglądam, kombinuję, zastanawiam się, a potem zawsze kończy się tym samym – nie chcę, nie umiem, nie będę. Zawsze wydawało mi się, że nałożenie czegoś takiego to wyższa szkoła jazdy, do której ja niestety jeszcze nie dorosłam. I pewnie tak jest. Nie mniej jednak, w przypadku kremowych róży z Silk Naturals, nałożenie ich na skórę okazuje się dziecinnie proste. Nawet ja, kompletne beztalencie w tym temacie, nie tylko nie zrobiłam sobie plam, smug i innych mało atrakcyjnych wpadek, ale wręcz zdziwiłam się, z jaką łatwością operujemy takim kosmetykiem.

Wystarczy odrobina nabrana na palec (ja testowałam próbkę, więc pozwoliłam sobie zrobić to paluchem z racji tego, że i tak jej więcej nie użyję, ale w przypadku pełnowymiarowego opakowanie niezbędne chyba będzie znalezienie innego sposobu aplikacji) i wklepana w skórę delikatnymi ruchami, wręcz opukując ją tylko delikatnie opuszkami palców, leciutko, naprawdę leciutko rozcierając równomiernie róż w różnych kierunkach, dała tak fajny efekt, że nabrałam ochoty na więcej testów..

Bałam się nieco aplikacji na podkład mineralny, bo powszechnie wiadomo, że kremowe/płynne kosmetyki lepiej jednak jest nakładać na podkład tradycyjny, ale okazało się, że niepotrzebnie. Nic się nie pościerało, nie rozmazało. Myślę, że sekret tkwi w bardzo delikatnej i lekkiej aplikacji – żadnego mocnego rozcierania, odrobina kosmetyku i dużo leciutkiego i szybkiego wklepywania.

Po całodziennym noszeniu zaskoczona jestem tym, że nic nie spłynęło, róż utrzymał się praktycznie w niezmienionym stanie, nie miałam konieczności poprawek.

Niestety, róże te mają jedną, poważną dla mnie wadę – skład 😦 Woski w składzie to nie jest to, co ja lubię najbardziej, Z tego też powodu, nawet jeżeli się zdecyduję na zakup pełnowymiarowego opakowania, to różu takiego używać będę sporadycznie. Również Cyclomethicone (silikon) w składzie może być przeszkodą nie do pokonania dla niektórych. Dla mnie nie, moja skóra na silikony nie reaguje w żaden sposób, więc cyklometikon mi osobiście zupełnie nie przeszkadza. Olej kokosowy z kolei … Hmm.. fanką nie jestem, ale też na mojej liście "UNIKAĆ!" się nie znajduje 😉

Z racji składu, otrzymujemy również termin ważności – ok. roku, może trochę dłużej. To zdecydowanie zbyt mało, jak na pełnowymiarowy produkt. Niemożliwym jest praktycznie zużycie takiej ilości różu w tym czasie (choć oczywiście "dla chcącego …."). Z tego też powodu poważnie zastanawiam się nad zakupem. Z jednej strony efekt jest naprawdę śliczny – delikatny, dziewczęcy rumieniec niesamowicie ożywiający karnację i dodający takiej zdrowej świeżości, a z drugiej – skład i pojemność …

Próbka spokojnie wystarcza na kilka – kilkanaście aplikacji (ja użyłam na oba policzki, zrobiłam kilka różnych maźnięć na ręce, a ubytek naprawdę niewielki). Otrzymujemy ją w zamykanym płaskim pojemniczku (charakterystycznym dla Silk Naturals). Wydaje się być odrobinką, która do niczego się nie przyda, ale jej wydajność jest zadzwiająco spora. Zdecydowanie jest to ilość wystarczająca, by się przekonać, czy odpowiada nam taka forma kosmetyku, czy też nie.

Skład : Fractionated Coconut Oil, Cyclomethicone, Candelilla Wax.  Also contains:  Mica, Iron Oxides, Titanium Dioxide, Tin Oxide

Cena : próbka 0,99$, 2 gramowe pudełeczko 6,5$

Odcienie :

  • Forever – kremowa wersja Stardust (choć Karen dodaje, że to najbliższa wersja Stardusta jaką udało jej się osiągnąć, z racji tego, że mokre i suche pigmenty zachowują się kompletnie inaczej). Opisywany jako błyszczący róż z odrobinką brzoskwini.
  • Cherish – to brat Genuine (pomadka SN z serii Vegan Kisser Slicker- Gloss Stix). Odcień błyszczącej róży, nie za jasny, nie za ciemny, po prostu idealna świeżość różanego koloru. Ja do róży od siebie dodałabym jeszcze kapkę wiśniowych tonów, które dostrzegam w tym odcieniu (ale być może to luźne skojarzenie z pierwszymi literami słowa "cherish" zasugerowały mi zobaczenie takich tonów ;D)
  • Devoted mój zdecydowany faworyt z całej trójki. Odcień błyszczącego, lekko różowego korala. W pudełeczku wygląda nieco przerażająco, ale roztarty na skórze, wcale już taki nie jest. Nadaje za to niesamowitej świeżości, lekkości. Wspaniale likwiduje oznaki zmęczenia na twarzy i sprawia, że nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, twarz nabiera zdrowego i promiennego wyglądu.

Zdjęcia (robione w słoneczny dzień, w świetle dziennym w słońcu, bez użycia lampy)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s