Espresso Liner i pędzle Lucy Minerals

O tym, że Lucy Minerals to marka, która plasuje się niezmiennie w czołówce moich ulubionych mineralnych firm, pisałam już niejednokrotnie. O tym, że podkład Lucy to jeden z moich faworytów, też pisałam nieraz.

Dzisiaj nie o podkładach, ale o cieniach i pędzlach. W swoim ostatnim zestawieniu ulubionych produktów stycznia 2011 wymieniłam cień Lucy – Espresso Liner. Jak nazwa wskazuje, nie tyle jest to cień, co liner, ale ja z powodzeniem używam go w roli cienia i nie wyobrażam sobie, żeby mogło go zabraknąć w mojej kosmetyczce. Jest tak uniwersalny, tak piękny i tak niezłej jakości, że gdyby nie jego ogromna wydajność, to z pewnością nabyłabym już kolejny, na zapas 🙂

Co właściwie sprawia, że zwykły brązowy liner stał się moim hitem ostatnich miesięcy? Tak naprawdę to trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Odcień pięknego, czekoladowego brązu ze złotymi drobinkami. Polecany głównie do oczu niebieskich. Ja niebieskich zdecydowanie nie mam, a i tak ten liner stał się moim ulubionym kosmetykiem. Na zdjęciach nie udało mi sę uchwycić nawet połowy jego uroku.

Stosuję go częściej jako cień, w przeróżnych kombinacjach. W parze z jasnym odcieniem brązu, samodzielnie na całą powiekę, do zaakcentowania dolnej powieki i zewnętrznego kącika. Równie dobrze spisuje się w połączeniu z innymi odcieniami. Rozprowadza się miękko, konsystencja jest bardzo przyjemna w aplikacji – miękka, wręcz kremowa, żadnej pylistości czy kredowego efektu. Niesamowicie napigmentowany – wystarczy odrobina na pędzlu, by uzyskać efekt, jaki chcemy. Trwałości nie oceniam, bo u mnie na bazie wytrzymuje cały dzień, a bez bazy nie używam żadnych cieni, więc nie wiem, jak ten się spisze na gołej powiece.

Skład: mica, titanium dioxide, zinc oxide, magnesium stearate, iron oxides

Cena: 7$ za 5 gramowy słoiczek z sitkiem

Zdjęcia fatalnej jakości, jeżeli mi się uda w najbliższym czasie zrobić lepsze, to je wymienię. Dzisiaj mimo słonecznej pogody, nie udało mi się załapać na dobre światło dzienne i zdjęcia robiłam już przy zachodzącym słońcu, co niestety widać 😦

Cienie Lucy Minerals w sztucznym świetle z lampą:

Światło dzienne, zdjęcie bez użycia lampy:

 

Myślę, że warto też wspomnieć o dwóch pędzlach z serii Ultimate Brush:

Shadow Brush (7,5$) – pędzel do nakładania cienia na całą powiekę. Jeden z moich ulubionych pędzli do aplikacji cienia – płaski, elastyczne włosie, idealnie chwyta cień (świetnie współpracuje z miękkimi cieniami Lucy), sprawia, że mniej się osypuje, gdyż pyłek w jakiś magiczny sposób przyczepia się dość mocno do pędzelka.

Wet or Dry Shadow Brush (7,5$) – pędzelek do nakładania cieni na sucho lub na mokro. Jest dość podobny do Shadow Brush, z tym, że włosie jest krótsze. Krótsza jest też jego rączka, przez co mi osobiście jest nim zdecydowanie łatwiej operować (zwłaszcza bez soczewek, mając nos przyklejony prawie do lusterka 😉 ). Właściwie mogłabym tu napisać dokładnie to samo, co przy jego bracie, czyli – świetnie chwyta cienie, sprawia, że się mniej osypują.

Obu pędzli używam również do podkreślania dolnej powieki, gdyż przez to, że włosie jest bardzo elastyczne, sprężyste, a końcówki pędzli płaskie, to świetnie się do tego celu nadają. Mam je od zeszłego lata (jakoś tak) i naprawdę je lubię. Co prawda często o nich zapominam, bo przez swoje krótkie rączki, giną mi w gąszczu innych pędzli 🙂 ale gdy tylko wpadną mi w oko (i w ręce), to z przyjemnością ich używam.

 

Miałam dzisiaj jeszcze zrobić zestawienie kilku odcieni podkładów Lucy Minerals, ale przypomniałam sobie, że pożyczyłam koleżance do testów pudełko z odcieniem Ligh Medium, więc gdy tylko z powrotem do mnie dotrze, to z pewnością takie zestawienie się pojawi.

Znajdą się tam : Light, Cream, Bisque, Creamy Bisque, Creamy Olive, Light Medium, Shell Beige, Medium Olive, Medium, Tan Olive, Golden Medium, Soft Beige

Reklamy

15 thoughts on “Espresso Liner i pędzle Lucy Minerals

  1. A wiesz, że ile razy wyciągam Plum, to sobie myślę "hmm… on mógłby Hexxanie się spodobać" ? 😀 Serio.. Ale nie kupuj go 😛 Pędzle luśkowe to inna sprawa… Co prawda seria Ultimate dostępna w wielu firmach, ale zważywszy na koszt wysyłki, wydaje mi się, że właśnie w Lucy warto się im przyjrzeć… Choć szczerze przyznam, iż jeden z serii Ultimate zdecydowanie nie przypadł mi do gustu i  poleciał szybko w świat 😉

  2. Kasiu ja do podkładów Lucy wracam co jakiś czas i jakoś nie możemy się polubić 😦 a taką fajną mają konsystencję 🙂 Espresso liner mam i przyznaję, że jest piękny  😀 zainteresowały mnie pędzle, ale w tym miesiącu już zamówiłam zestaw pędzli do malowania oczu, więc na razie "nie widziałam żadnych pędzli" 😉

  3. Reniu, Lucy to najbardziej  kapryśne minerały jakie znam 🙂 Śmiem nawet zaryzykować stwierdzenie, że one żyją swoim własnym życiem i na nic nasze starania i kombinacje 🙂
    Znam osobę, na której Luśka wyglądała źle. Naprawdę źle. Aż pewnego dnia koleżanka poprosiła mnie, bym zakupiła jej pudełko Lucy, bo nagle okazało się, że ta spojrzała na nią łaskawszym wzrokiem i zaczęła wyglądać świetnie. I do dzisiaj nie wiemy, co się stało 🙂
    Może i na Tobie pewnego dnia Luśka pokaże na co naprawdę ją stać 😉
    Pędzle? Jakie pędzle? Pochwalisz się, co kupiłaś? 😀
     

  4. Eh…z tymi moimi komentarzami to sama się pogubiłam. Mój komputer wariował i pokazało mi, że napisałam ci 5 komentarzy.:) A teraz widzę że ich nie ma…:D
    A możesz zdradzić co to za olejki?? Bo włosy piękne
    Mnie dwa miesiące temu naszło żeby zafarbować i teraz tylko czekam, żeby się wypłukał ten kolor.(Moje naturalne to taki mysi blond a zafarbowałam na rudy blond, może różnica nie duża ale odrosty widoczne;/) Jestem pewna,  że to moje pierwsze i ostatnie farbowanie..Niby super farba z odżywką a moje włosy zareagowały tragicznie…zamiast loków i fal po przefarbowaniu miałam wiewiórczą szopę:D Powoli je odbudowałam(masło shea, witaminy A+E…).
    Chyba masz racje z tymi pędzlami. Znając siebie to większości bym nie używała. A co polecasz do różu, rozświetlacza i wszelkich prac około policzkowych…?(A propo's rozświetlacza zakochałam się w Cherub Glow SN)
    Espresso wygląda cudnie.  Niestety w tym miesiącu już go  chyba nie wcisnę do wydatków ale przy  najbliższej okazji kupię na pewno!!
    Na razie poluję na mój lakierowy ideał :Tickle my France-y 🙂
    Pozdrawiam cieplutko.

  5. normalnie padam CI do nóg dziś siedziałam pół dnia myśląc który kolor cienia/linera wybrać a tu wchodzę do Ciebie i co widzę? Zdjęcia tych koloró [dokłądnie tych samych!] nad którymi pół dnia dumam. Szok! W myślach czytasz? Zdecydowałam się ostatecznie na Espersso linier, chociaż niby dla mnie jest Plum linier [bo mam zielone oczy] ale Espersso będzie bardziej funkcjonalny. Dziękuję za zdjęcia, bardo pomogły 😉

  6. Reniu – w takim razie życzę Ci tego z całego serca :* Z kolorem jest o tyle fajnie, że nawet jeżeli nie znajdziemy idealnego dla siebie, to zawsze można poprosić Annie o zrobienie jakiegoś mixa dla nas 🙂
    Pędzli Zoeva niestety nie znam, ale za to mam na swojej liście jakieś kredki do oczu tej marki 🙂 Mam nadzieję, że podzielisz się opiniami na temat pędzli jak już do Ciebie dotrą :*

  7. zen – 😀 Ja komentarzy nie usuwam (zdarzyło mi się do tej pory to tylko raz, ale komentarz nie dotyczył ani mojej osoby ani tego bloga ) poza spamem oczywiście (choć w większości robi to za mnie Askimet 🙂 , więc to najprawdobniej rzeczywiście jakieś zawirowania ze strony Twojego komputera 😉 One tak mają 😀
    Co do olejów – niebawem planuję zrobić osobnego posta im poświęconego (ale mogę zdradzić, że chodzi o Amlę plus mieszanki różne. z tym, że np. Amla z jaśminem działa kompletnie inaczej – czyli nie działa w ogóle 😉 – niż zwykła Amla 🙂 )
    Na zniszczone włosy zdecydowanie polecam właśnie mieszanki olejowe, tylko niestety, tu wskazana jest ogromna cierpliwość i systematyczność. I znalezienie oleju dla swoich włosów 😉
    Jeżeli chodzi o pędzle, to będę nudna już, bo ciągle powtarzam to samo, ale najlepszy pędzel, jakiego kiedykolwiek używałam do różu/rozświetlacza, konturowania to Angled Fiber Optic z Lumiere (opisywałam go TUTAJ) . Nie sposób, po prostu nie sposób zrobić sobie nim krzywdę. Kosmetyki nakłada w sposób idealnie wyważony – nie za mocno, nie za lekko, wręcz bajkowo proste staje się nałożenie różu czy rozświetlacza tym pędzlem. Zdecydowanie polecam! 😉
    Espresso Liner zdecydowanie wart jest kupienia. Biorę za to pełną odpowiedzialność i właściwie, jeżeli nawet nie przypadnie Co do gustu, to jestem skłonna go od Ciebie odkupić 😉 O ile będziesz chciała oddać 😀
    Co do Tickle my France, to hm.. musiałam wspomóc się Google, żeby zobaczyć, co to 🙂 Ja z lakierami średnio na bieżąco jestem, a już jeżeli chodzi o ich nazwy, to jeżeli sobie gdzieś nie zanotuję, to nie ma szans, żebym zapamiętała 😀 W ten sposób od kilku miesięcy nie mogę znaleźć lakieru, który mi się gdzieś na jakimś blogu spodobał. Nie pamiętam ani na jakim blogu to było, ani jak się nazywał 😀 Mam tylko w głowie jego obraz 🙂
    PS. Cherub jest przepiękny 😉

  8. Wronia (choć teraz widzę zmienione na "Kosmetyczne Ja" :D) – nie masz pojęcia, jak się cieszę w takim razie, że udało mi się trafić z dzisiejszym postem i pomóc choć odrobinę
    Ja też mam zielone oczy (na ogół :D) i choć Plum Liner jest piękny, to ja osobiście lepiej się czuję w Espresso. Polecam 🙂 Mam nadzieję, że i u Ciebie spisze się równie dobrze. Nie tylko jako liner, ale jako cień. Patrząc na Twoją kolekcję cieni Sweetscents, to pomysłów do łączenia Espresso z innymi odcieniami z pewnością Ci nie zabraknie 😉

  9. Ja to dopiero zaczynam, gromadzę prochy i pędzle i dobre rady 😉 Dużo muszę się jeszcze nauczyć, moje opadające powieki mnie dobijają bo mam oczka jak migdały przez to a powieki mało co widać 😉
    Szkoda że Ci gdzieś pudełko z Light Medium wyszło 😉 Bo waham się między Light Medium i Medium… Na teraz dobre jest dla mnie Light tylko chciałam od razu 2 zamówić i mieć ciemniejszy na cieplejszy okres 😉 A na zdjęciach szczerze to nie potrafię dostrzec różnicy pomiędzy Light Medium i Medium

  10. Aniu – ja też mam opadające powieki. I też mnie to dobija, bo z wielu rzeczy muszę zrezygnować (np. z kreski typu jaskółka, generalnie ciężko jest u mnie z kreskami na powiece, bardzo niewiele jej form wygląda w miarę dobrze).. I do makijażu muszę się bardziej przyłożyć niż osoba o innym kształcie oka 😦 Więc doskonale Cię rozumiem 😉
    Light Medium powinnam jutro wieczorem odzyskać, ale nie ma sensu robić wieczorem zdjęć, bo odcienie i tak przekłamane wyjdą. Najwcześniej we wtorek mogę spróbować poratować jakimiś zdjęciami (choć z tego, co piszesz wywnioskowałam, że jesteś w trakcie składania jakiegoś zamówienia, więc pewnie wtorek to już za późno będzie). Ale tak czy inaczej zdjęcia niebawem się pojawią 😉

  11. Pingback: Kosmetyki mineralne » W skrócie

  12. Czemu nie kupowac?:P
    W takim razie musze przyjrzec sie pedzlom blizej,w sumie juz kilka razy bylam bliska kupna i…w moje rece wpadlo cos innego;)

  13. Hexxana – aaa…bo nie kupuj 😀 Za jakiś czas przywędruje do Ciebie do testów, tylko jak już nazbieram więcej takich rzeczy, które gdzieś tam przykuły Twoją uwagę :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s