Famous Flamingo czyli ogromne rozczarowanie Essence

Raz na jakiś czas umieszczam recenzje kosmetyków, które z minerałami albo naturalnością mają niewiele wspólnego. Dzisiaj padło na Essence. Kilka tygodni (a może to już miesięcy? nie pamiętam, szczerze mówiąc), w drogeriach pojawiła się limitowana edycja Essence Return To Paradise. Mi w oko wpadła tylko jedna pozycja z tej serii – rozświetlający puder w pudełeczku wzrorowanym (żeby nie nazwać tego dosadniej) na Beneficie i jego kosmetykach. Nie ukrywam, że wygląd opakowania ma dla mnie duże znaczenie i choć nie jestem pewna swoich odczuć co do "wzorowania się" na innych markach (jak np. E.L.F. na NARS-ie, czy ostatnio NYX na Too Faced), to pudełko jednak moją uwagę zwróciło.

Gdy już się go naszukałam (bo oczywiście w mojej Naturze cała limitowanka została przebrana w ekspresowym tempie) i wpadł w moje łapy, szczęśliwa pognałam z nim do kasy.

I tyle było mojego szczęścia. Już po pierwszym teście paluchem wiedziałam, że chyba się nie polubimy jedak. Rozświetlacze lubię, bardzo nawet. Pod warunkiem jednak, że są kompletnym przeciwieństwem tego pudru 😦

Pewnie się narażę wielu fankom tego rozświetlacza, ale jak dla mnie ten kosmetyk to totalne nieporozumienie (choć nie spotkałam się z żadną negatywną opinią na jego temat na wizażu :D, wręcz przeciwnie, gdzie się nie obejrzę, to wszędzie same pieśni pochwalne na temat tego kosmetyku. Gdyby podrabiano Essence, byłabym pewna, że nabyłam podróbę 🙂 )

Mało tego, na wszystkich blogach czytałam jego pozytywne recenzje. Więc widocznie kolejny potwierdzam to, co już kiedyś pisałam – jeżeli wszyscy dookoła coś zachwalają, to ja powinnam się trzymać od tego z daleka. Na bank się u mnie nie sprawdzi 🙂 Moja skóra jest widocznie inna niż reszty świata 😛

Przede wszystkim konsystencja – kosmetyk jest dość luźno sprasowany (co z pewnością wpłynie na jego wydajność, ale ja tego nie sprawdzę, bo zaraz pewnie znajdzie nowy dom;) ) i przez to przy próbie nabrania go używanym przeze mnie pędzlem typu duo fibre (Lumiere) pyli i fruwa dookoła. Zdecydowanie lepiej sprawdza się tu inny rodzaj pędzla – bardziej zbity i gęstszy. Po nałożeniu na moją skórę nie wygląda dobrze. Nie stapia się ze skórą, nie chce ładnie osiąść, nie daje ładnego efektu glow, a jedynie widoczne (choć dość drobne) brokacikowe błyskotki, które może nie dają tandetnego efektu bombki choinkowej, ale z pewnością daleko im do subtelnego rozświetlenia. Ciężko mówić też o stopniowaniu intensywności w przypadku tego pudru, gdyż próba nałożenia kolejnej warstwy kończy się katastrofą… Jedna, nałożona bardzo lekkim ruchem wygląda znośnie (choć w moim przypadku niewidocznie niemalże) i jestem w stanie uwierzyć, że może się podobać. U mnie jednak ta lekka warstwa jest na tyle niezauważalna, że kompletnie bez sensu jest używanie tego .. no właśnie, czego? różu? pudru? rozświetlacza?

Być może, gdyby był opisany jako róż, moja ocena nie byłaby tak surowa. Bo w przypadku jasnych karnacji jako róż wygląda nieźle. Naprawdę nieźle. Ale jeżeli na pudełku widzę "shimmer powder", to niech to będzie rzeczywiście puder rozświetlający, a nie róż. Bo jasnoróżowych róży nie lubię i już 😉

 

Advertisements

10 thoughts on “Famous Flamingo czyli ogromne rozczarowanie Essence

  1. No widzisz, wykazałaś się większym rozsądkiem niż ja 🙂 Ja na opakowanie głównie poleciałam 😀 A serio – po dobrych doświadczeniach z AOH z Essence miałam nadzieję, że i tym razem będę zadowolona…

  2. Ja go uwielbiam, ale rzeczywiście jako róż (do bardzo jasnej karnacji) 😀
    Pylenie jest denerwujące i mógłby mieć mniejsze drobinki, ale mu to wszystko wybaczam, bo z moją cerą super współpracuje:) To kosmetyk z serii niby nic nie robi, a jednak twarz wygląda pięknie:)

  3. Wyobrażam sobie, że na bardzo jasnej karnacji może wyglądać pięknie jako róż właśnie.. Mi niestety nie dane było uzyskać nim tego efektu, dlatego też bez żalu się z nim rozstaję 😉

  4. Szkoda,ze u Ciebie sie nie sprawdzil…ale tak to czasem juz bywa:(
    Bardzo go lubie w formie rozu badz mieszam z brazerem-ujal mnie glownie kolorem.
    AOH u mnie dosc szybko wylecial-spodziewalam sie czegos innego;)

  5. @Hexxana nie rozpaczam jakoś specjalnie nad tym 🙂 Ale wiesz co? Rzeczywiście nie wpadłam na to, żeby go z bronzerem spróbować ujarzmić. To może dam mu jeszcze jedną szansę? 🙂
    A z AOH u mnie było dość dziwnie – na początku byłam wściekła (bo widoczny, bo za bardzo błyszczący, bo nie taki, jak chcialam), potem go pokochałam, a pewnego dnia się go pozbyłam 🙂 I zaczęłam za nim tęsknić… Ale nie na tyle, by go desperacko poszukiwać. Wspominam go jednak generalnie bardzo miło (choć teraz mnie ciągnie w kierunku nieco innych rozświetlaczy)

  6. O widzę, że kolorek sliczny. Jestem bladolica więc może u mnie się sprawdzi. Ostatnio pokruszył mi się ulubiony maczek Clinique i szukam czegoś innego 🙂 Nie zapchał Cię ten różo-rozświetlacz? Ciekawe czy go jeszcze dostanę…

  7. iwona200 – jako bladolica masz spore szanse pokochania tego kosmetyku 🙂 Mnie nie zapchał, bo nie dałam mu szansy. Nie miałam go na sobie ani jednego razu tak naprawdę, bo każda próba nałożenia go kończyła się zmyciem makijażu 😦
    Swoją drogą wkurza mnie brak  informacji o składzie na opakowaniu kosmetyku. Niby ten nieszczęsny znaczek sugeruje, że powinniśmy znaleźć informacje o tym na dołączonej ulotce, ale w praktyce wygląda to tak, że nawet Panie w Naturze nie dysponują takimi ulotkami 😦 Mało tego, na samej stronie producenta w pliku ze składami (TUTAJ ) na próbżno szukać Shimmer Powder 😦
    A jeżeli chodzi o dostępność- podejrzewam, że będzie dość trudno go znaleźć, bo już nowe limitowanki się pojawiły, natomiast myślę, że mniejszych drogeriach na półce z przecenionymi rzeczami warto pogrzebać (ja na takiej półce znalazłam kredkę z limitowanki, o której wcześniej słyszałam w tej samej drogerii, że już nie ma ani jednej sztuki, bo się sprzedały.. inna sprawa, że kredka do kosza poleciała, bo beznadziejna była 😀 ) Tylko pytanie, czy warto się trudzić, żeby go znaleźć 😉 Wg mnie nie, ale patrząc w jakiej cenie jest ten kosmetyk na Allegro (i cena minimalna nieosiągnięta!) to widzę, że mam odmienne zdanie od reszty 😀
     
     

  8. Cathy,sproboj a moze akurat sie sprawdzi:)
    Lubie sobie tak czasami pokombinowac jak nie do konca pasuje mi dany kosmetyk,pozniej latwiej zapada decyzja-wylatuje czy zostaje:D
    Mnie swojego czasu wpedzalo w zdumienie jakie ceny osiagal fuksjowy roz z serii CaH,do tej pory nie pojemuje tego fenomenu :DDD

  9. Potestowałam, pokombinowałam i podjęłam decyzję – leci w inne ręce 😉 Pewnie za jakiś rok zapragnę go desperacko, ale trudno 😀 a fenomenu fuksjowego różu do dzisiaj nie ogarniam… Zwłaszcza, że zakupiłam jeszcze przed szałem na niego i wydałam bez żalu najmniejszego 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s