Lumiere – rozświetlacze


Dzisiaj postanowiłam opisać wszystkie róże/rozświetlacze, jakie mi pozostały z Lumiere.

Jak widać, pozbywam się znacznej części tego, co mi w szafkach tylko miejsce zajmuje i zostawiam sobie to, czego naprawdę używam. Ze sporą ilością rozstałam się już kilka miesięcy temu i choć decyzje o rozstaniu nigdy nie są łatwe (wiem, że to śmieszne, ale jakoś przywiązuję się do swoich kosmetyków 😉 ), to jednak pora najwyższa usunąć ze swoich zbiorów i tą resztę, której już nie używam.

Z Lumiere zostawiłam sobie 4 produkty zaledwie 😉

Tu jeszcze zdjęcie z początku roku, gdzie widać resztki lumierowej kolekcji.

Ten post dotyczyć będzie tych odcieni, które znajdują się w kategoriach:

  • Face & Body Enhancers
  • Silk Radiance
  • Bronzers

Pozostałe odcienie widoczne na zdjęciu, w kolejnym poście.


Innocence -opisywałam go już tutaj i właściwie nic więcej do dodania nie mam 😉 Sympatyczny, delikatny, niezbyt rzucający się w oczy rozświetlacz. Nie jestem jednak pewna, czy Innocence (ang. niewinność) to dla niego dobra nazwa. Na zdjęciu grupowym wyraźnie widać, że jest chyba najmniej niewinny ze wszystkich. Posiada drobne iskierki, które mało widoczne w świetle dziennym, są jednak wyłapywane przez lampy i inne sztuczne oświetlenie. W każdym bądź razie – jasny beż idący raczej w chłodnym kierunku.

Nude Bronzer – baaardzo przyzwoity jasny bronzer. Żadnej pomarańczy, żadnego ostrego, nienaturalnego brązu, żadnych czerwonawych tonów. Delikatny opalony jasny brąz, który co prawda ma drobinki, ale po nałożeniu na skórę, w jakiś dziwny sposób znikają. Jeden z częściej używanych przeze mnie odcieni w makijażu codziennym (generalnie mało widoczny, a jednocześnie dyskretnie „ulepszający” 😉 ) Aha, no i prezentowałam go już wcześniej 😉

Sun Kissed – kolejny odcień, który już kiedyś prezentowałam TU. Ot, taki zwykły, dość naturalnie wyglądający odcień jasnego, wielbłądziego brązu. Sympatyczny (choć nadal nie wiem, czemu na pudełku opisany jako Sunkissed, natomiast na stronie Lumiere jako Sun Kissed 😉 )

Winter Silk (Warm French vanilla glow). Dość trudny dla mnie do określenia odcień mlecznego jasnego różu. Bardzo go lubię. Mało efektowny, na pewno nie daje spektakularnego rozświetlenia, ale wywiązuje się ze swojego zadania doskonale. Subtelnie podkreśla kości policzkowe sam pozostając praktycznie niewidoczny.

Island Sands –  Odcień jasnego beżu z różem. Zdecydowanie w czołówce. Idealne wyważenie kolorów, intensywności, połysku. Ani drobinkowy, ani za różowy, ani za płaski… Trudno chyba sobie nim krzywdę zrobić. Nawet nałożony w solidnej ilości nie ma skłonności do brzydkiego podkreślania porów. Nie bez powodu to jeden z najpopularniejszych odcieni Lumiere 😉

Bare Skin – kolejny z moich ulubieńców i właściwie nie wiem, dlaczego.  Daje bardzo, bardzo delikatny brzoskwiniowy glow, bez żadnych nachalnych drobinek, bez efektu lśniącej błyszczącej i widocznej tafli. Dyskretne rozświetlenie, które nawet w makijażu dziennym nie razi ani trochę. Nadaje skórze takiej świetlistości, promienistości.


Soft Radiance – dość trudno uchwycić na zdjęciu tą odrobinę, jaka mi została. Jasny odcień różu, lekko błyszczącego. Na mojej skórze niewidoczny. Gdzieś znika i w żaden sposób nie mogę namierzyć, gdzie się podziewa 😉 Więc nic więcej o nim nie powiem.

Sundew – wspominam go z sentymentem tylko dlatego, że to był jeden z pierwszych mineralnych kosmetyków, jakie testowałam.  Używałam go jako rozświetlacza i bardzo lubiłam. Do czasu, gdy odkryłam, że świat rozświetlaczy może być znacznie ciekawszy i znacznie bardziej interesujący. Nie twierdzę, że Sundew jest brzydki. Absolutnie nie. Delikatny kremowy, złotawy odcień który lekko rozpromienia skórę. Przyzwoity, ale … jakoś nie „mój” chyba już 😉

Kilka zdjęć prezentujących te odcienie na skórze. Niestety, z racji tego, że są one transparentne i z oczywistego powodu nie mogą być mocno napigmentowane, swatche są dość niewyraźne. Aparat niestety nie wychwycił wszystkiego, co bym chciała, żeby wychwycił. Ale może komuś się przyda i pomoże w wyborze idealnego odcienia dla siebie (choć ja uważam, że większość z nich jest bardzo udana)

Winter Silk (Warm French vanilla glow). Dość trudny dla mnie do określenia odcień mlecznego jasnego różu złamanego nutą bardzo jasnego beżu. Bardzo go lubię
Reklamy

5 thoughts on “Lumiere – rozświetlacze

  1. Sun dew zawsze kojarzy mi sie z bardzo podobnym efektem jaki zostawialy u mnie meteoryty Beige Chic:)za to Innocence musze wyciagnac bo dostalam go przy okazji wymiany i…wyladowal w zbiorczym pudle 😎
    Ciekawe zestawienie!

  2. Pingback: Kosmetyki mineralne » Lumiere – róże

  3. @Hexxana
    Naprawdę? Nigdy bym nie wpadła na takie skojarzenie 😉 Innocence wart jest chociaż przetestowania. Nawet ponownego. Ja ostatnio mam tak, że odkrywam na nowo wiele rzeczy, które kiedyś odłożyłam z etykietką „nieciekawe” 🙂 I odwrotnie… To, co lubiłam i czego używałam przez długi czas nagle okazuje się wcale nie być dla mnie takie interesujące już 😉
    I coraz częściej zerkam w stronę niekoniecznie mineralnych półek… Kuszą. Głównie ten Benefit (ale to już wiesz :D)
    Dziękuję za komentarz :*

  4. @simply_a_woman
    Z tym terminem przydatności kosmetyków mineralnych to dość skomplikowana sprawa, więc Twoje pytanie nie jest ani odrobinę „głupie” 😉

    Wygląda to następująco : kosmetyki mineralne nie mają (a przynajmniej nie powinny mieć) w składzie konserwantów, olejków, wosków, substancji zapachowych i innych ulepszaczy, są produktami bez zawartości wody i tłuszczu, dlatego też ich trwałość jest znacznie przedłużona.
    Przyjęło się twierdzić, że właściwie mają nieograniczony termin ważności (oczywiście mówimy tu o czystych minerałach właściwie przechowywanych i używanych).
    Jeżeli jednak przyjrzymy się składom kosmetyków „mineralnych” dostępnych w drogerii np.

    Revlon : ColorStay Mineral Foundation SPF 10

    Active ingredients: Titanium Dioxide (0.9%). Other Ingredients: Talc, Silica, Nylon-12, Polymethyl Methacrylate, Trimethylsiloxysilicate, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Perfluorononyl Octyldodecyl Glycol, Grapeseedate, Polyethylene, Mother of Pearl, Topaz, Quartz, Serica, Cymbidium Grandiflorum (Orchid Flower) Extract, Lactobacillus/Eriodictyon Californium Ferment Extract, Lilium Candidum (Lily Bulb) Extract, Malva Sylvestris (Mallow) Extract, Dimethiconol, Dimethicone/Silsesquioxane Copolymer, Triethoxycaprylylsilane, Lecithin, Alumina, Lauroyl Lysine, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Mica, Titanium Dioxide, Iron Oxides, Bismuth Oxychloride.

    czy

    Clinique Mineral Makeup

    titanium dioxide 6.30% ingredients: talc, mica, octyldodecyl stearoyl stearate, zinc sterate, zinc laurate, dimethicone, bentonite, hdi/trimethylol hexyllactone crosspolymer, silica, hydrolyzed soy protein, glycerin, lauryl lysine, astrocaryum murumuru seed butter, squalane, cetearyl dimethicone crosspolymer, lecithin, triethoxycaprylylsilane, tocopheryl acetate, tetrahexyldecyl abscorbate, magnesium myristate, coconut acid, water, tetrasodium eta, chlorphensin, potassium sorbate, titanium dioxide, iron oxides, bismuth oxychloride

    (to tylko dwa przykłady z wielu)
    to wyraźnie widać, że tu nie bez powodu producent podaje ich termin ważności, który jest znacznie krótszy niż w przypadku kosmetyków mineralnych o prostszym składzie.

    Dla porównania, skład kosmetyków mineralnych o prostym składzie:
    LaurEss, Minimalist Mineral Foundation
    Titanium Dioxide, Mica, Zinc Oxide, Iron Oxides.

    Dużą rolę odgrywa też sam „mineralny” skład takiego kosmetyku. Np. stearynian magnezu często spotykany w takich kosmetykach ma trwałość określaną na 2 lata od daty zakupu.
    Podobnie sprawa wygląda z jedwabiem czy pudrem ryżowym, które również mają podany termin ważności.
    I kolejna sprawa – producenci kosmetyków mineralnych w USA nie mają stawianych wymogów odnośnie terminu trwałości takich kosmetyków. W Europie (w tym oczywiście i w Polsce) jest to już inaczej uregulowane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s