Świat się kończy, czyli podkład drogeryjny na mineralnym blogu :)

Usłyszałam, że świat się kończy. Ja, przeciwniczka wszelkiego rodzaju tradycyjnych podkładów nabyłam takowy. I to nie żadna górna półka. Zwykły sephorowy podkład…

No cóż, słowem sprostowania – to nie tyle ja jestem przeciwniczką drogeryjnych podkładów, co one za bardzo nie chcą ze mną współpracować i wręcz robią ( i robiły) wszystko, żeby mi dokopać. Nic nie poradzę na to, że zarówno gliceryna jak i propylene glycol (a czasem i butylene) szkodzą mojej skórze. I nic nie poradzę na to, że producenci podkładów uwzięli się chyba i pakują te składniki dosłownie do każdego swojego wyrobu…

Odkąd odkryłam minerały przestałam rozpaczać z tego powodu. Owszem, co jakiś czas testowałam nowości, próbowałam, jak zachowują się na mojej skórze i co na to moja skóra, ale nie znalazłam nic, po czym nie miałabym na twarzy wysypu niczym biedna nastolatka borykająca się z zaawansowanym trądzikiem.

Niedawno podczas jakiś zakupów w Sephorze w pakiecie próbek otrzymywanych gratis znalazłam próbkę podkładu.

Moją uwagę przykuło zwłaszcza – nie zawiera parabenów i nie jest komedogenny.



W składzie silikony, owszem, ale ja silikony lubię (do dzisiaj nie wiem, jak to możliwe, że mi krzywdy nie robią, a zwykła gliceryna tak).

Przystąpiłam do testów ze sporą dozą nieufności, po podkładzie sephorowym nie spodziewałam się zbyt wiele.

I tu spotkała mnie miła niespodzianka – podkład jest dość lekki, nie daje efektu maski, a jednocześnie tuszuje drobne niedoskonałości sprawiając, że skóra jest ujednolicona i wygląda całkiem przyzwoicie. Konsystencją przypomina mus, piankę, jednak nie tak leciutką jak np. podkład E.Arden w piance (który dawno, dawno temu używałam), ale jednak nieco bardziej gęstą. Pozostawia matowe wykończenie, które jednak dla osób borykających się z problemem nadmiernie świecącej się skóry może być za słabe i zbyt krótkotrwałe. Dla mnie jednak wystarczające. Brak efektu maski i fakt, że jest dość trwały (choć brudzi ubrania) sprawiły, że po zużyciu próbki poleciałam po pełnowymiarowy produkt.

Co prawda bałam się, że będę miała problem z doborem odcienia, bo próbkę testowałam w kolorze nr 30 (u mnie stworzył efekt pięknej, wzorcowo pomarańczowej solaryjnej opalenizny plus przeholowanie z sokiem marchwiowym jednocześnie 😉 ), a wybór odcieni drogeryjnych jak wiadomo nie rozpieszcza, ale na szczęście z pomocą przyszła mi Siulka przekonując mnie, że odcień nr 25 jest zbliżony do podkładu Lucy Minerals Light Medium. To mi wystarczyło 🙂

I tym oto sposobem nabyłam  pierwszy podkład niemineralny od prawie 2 lat:)

Skład :

Dimethicone, Aqua (Water), Isododecane, Hydrogenated Didecene,Polymethyl Methacrylate, Lauryl PEG-8 Dimethicone, Tribehenin, Dimethicone Crosspolymer, Disteardimonium Hectorite, Polymethylsilsesquioxane, Glycerin, Silica Dimethyl Silylate, Benzyl Alcohol, Sodium Dehydroacetate Disodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Methicone, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Dehydroacetic Acid, Sodium Hyaluronate.
+/-: Cl 77891 (Titanium Dioxide), Cl 77491/Cl 77492/Cl 77499 (Iron Oxides).
Cena : 55 zł / 30 ml
Plusy:
  • skład (nie zawiera parabenów, a dodatkową zaletą dla mnie jest fakt, że nie zawiera również glikolu propylenowego, a gliceryna jest na dalekim miejscu w składzie)
  • lekkość, fakt, że nie jest to gęsta, pastowata i tłusta maź jak np. Vichy Dermablend (mój ulubiony kiedyś podkład, brr…)
  • cena
  • łatwość aplikacji, podkład nie tworzy smug, nie zostawia plam, rozprowadza się miękko, gładko i równomiernie
  • matowe wykończenie
  • ujednolicenie cery, przykrycie drobnych niespodzianek
  • dość naturalny wygląd jak na podkład drogeryjny (czyli w domyśle – wypada jednak gorzej niż dobrze dobrany proszek 😉 )

Minusy:
  • skład ( ale problemem będzie on głównie dla osób nietolerujących silikonów)
  • mały wybór odcieni (zaledwie 6.. phi, po wyborze w firmach mineralnych wydaje mi się to być wręcz kpiną 😉 )
  • krycie niewystarczające by zatuszować większe niedoskonałości (ale od tego korektor i podkład, który nie ma w nazwie „light” 🙂
  • raczej nie na upalne dni, bo nie wiem, być może to wina mojego proszkowania się od dłuższego czasu, ale nie wyobrażam sobie silikonów i takiej konsystencji kosmetyku w cieplejsze pory roku
  • bardzo brudzi jasne ubrania – na jasnym szarym golfie przy zdejmowaniu zostawił mi ślad, który nie zszedł w zwykłym praniu i musiałam się uciec do nieco bardziej radykalnych metod jego zlikwidowania
Reasumując:
Naprawdę przyzwoity podkład w przyzwoitej cenie. Dla mnie główną zaletą pozostaje fakt, że nie szkodzi mojej skórze i jednocześnie używając go nie wstydzę się wyjść do ludzi, bo wygląda bardzo naturalnie. Myślę, że warto spróbować i nie skreślać go tylko dlatego, że podpisuje się pod jego produkcją marka Sephora 😉
Czy go kupię ponownie?
Podejrzewam, że nie 😀 Ale już wyjaśniam dlaczego – na co dzień jednak zostaję przy podkładach mineralnych. Ten traktuję jako odskocznię i urozmaicenie ciągłego rytuału machania co rano pędzlem i nakładania prochów na twarz 🙂
Pewnie nawet nie zdążę go zużyć, zanim skończy się jego termin przydatności (12 miesięcy od otwarcia). Ale przyznaję, że to dość sympatyczna alternatywa w sytuacji, gdy np. wszystkie 10 pędzli do podkładu nam nie zdążyło wyschnąć i nie mamy czym nałożyć podkładu mineralnego 😉 Albo po prostu wtedy, gdy skóra wysuszona/odwodniona niezbyt dobrze chce współpracować z sypkimi podkładami..
Moja ocena:
7/10 (nieco naciągana, bo dodałam jeden punkt ze względu na brak glikolu propylenowego w składzie)
Zdjęcie odcienia nr 25 – Medium (Beige) na skórze jak tylko dorwę odpowiednie światło.

dopisano: dziękuję za zgłoszenie błędu w opisie. Już został poprawiony 😉 Przynajmniej wiem, że ktoś dokładnie czyta to, co napiszę 😀
Reklamy

3 thoughts on “Świat się kończy, czyli podkład drogeryjny na mineralnym blogu :)

  1. Dojrzalam ten podklad na blogu Siulki,teraz piszesz o nim i TY:D to jest…kusicielstwo do potegi n-tej ale juz niebawem go przetestuje.Mam nadzieje,ze spodoba mi sie tak samo jak Tobie:-) bo lubie tradycyjna kolorowke i musze przyznac,ze troche znuzyly mnie same proszki (mam na mysli podklady)a przez ostatni czas sporadycznie do nich siegalam;)

  2. wiesz, ja nie kuszę nim tak bardzo 😛 Serio, ja wybrałam go głównie ze względu na skład i fakt, że nie wpakowali tam glikolu propylenowego ani nic innego (a to już dla mnie wystarczy :)) Gdybym jednak miała z czystym sumieniem polecać go komuś, to sugerowałabym najpierw zapoznanie się z próbką 😉 Bo WOW nie ma na pewno 😉 Jest dobrze. Przyzwoicie. Nieźle 🙂 Na tyle, żeby spróbować i na tyle w moim przypadku, by używać od czasu do czasu:) A jak niektórzy mogli zauważyć, mi proszki zdradzić dość trudno :D)

  3. No wiesz;) sklad ma przyzwoity i zaserwowalas swietna recenzje,w ciemno kupowac na pewno nie bede i wkrotce testy takze okaze sie.Jednak szukam czegos lekkiego,co delikatnie wyrowna koloryt cery.Jezeli nie sprawdzi sie to wroce do kremu tonujacego Galenica i korektora-wiem,ze moze jeszcze za wczesnie ale jak tylko temperatury zrobily sie bardziej do przyjecia to w kat poszedl Pharmaceris czy MF 😎
    Mineraly pokazaly mi inna droge w makijazu ale nie potrafie wyrzec sie tradycyjnej kolorowki :-)) i stad od czasu do czasu ciagaty w jej kierunku bo w razie wpadki mam do czego wrocic:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s