Styczniowe wyprzedaże, czyli zakupy bez wyrzutów sumienia ;)

Styczeń to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. Nie dość, że początek Nowego Roku zawsze nastraja mnie optymistycznie i z nadzieją patrzę w kolejne miesiące, to jeszcze jak wiadomo – rozpoczyna się wyprzedażowe szaleństwo.

I właściwie nie ma większego znaczenia, że podczas wyprzedaży kupuję głównie rzeczy, które wcale przecenione nie są 🙂 Chodzi o sam fakt. Jakoś tak łatwiej zerknąć na koniec miesiąca na konto, bo przecież „wyprzedaż była, więc to OKAZJA, nie mogłam nie kupić” 🙂 I w takim drobnym oszustwie udaje mi się zazwyczaj przetrwać cały styczeń 🙂

Jako iż światło dzienne wciąż pozostawiające wiele do życzenia (czy u Was też tak ciągle pochmurno, deszczowo, szaro i ciemno?), to po dwóch nieudanych próbach zrobienia jakichkolwiek swatchy i zdjęć proszkowych kosmetyków, odpuściłam i dopóki nic się nie zmieni, to moje recenzje dotyczyć będą kosmetyków, przy których uchwycenie odpowiedniego odcienia nie jest sprawą najważniejszą.

Wszystkich zakupionych rzeczy z pewnością nie uda mi się zrecenzować, ale pojawi się kilka wpisów z moich ostatnich zakupów.

Na początek :

JOHN FRIEDA

Brilliant Brunette, Liquid Shine Iluminating Conditioner

(Odżywka dodająca włosom blasku)

O ile mgiełki do włosów i odzżywki z klasycznej serii JF kompletnie nie przypadły mi do gustu, o tyle całą serię dla brunetek po prostu uwielbiam. Moim hitem jest nabłyszczacz do włosów (one naprawdę błyszczą), ale lubię równie mocno i szampony i odżywki z tej serii. Kilka dni temu kupiłam coś, czego jeszcze nie znałam (do tej pory kupowałam głównie te w brązowych opakowaniach), czyli właśnie odżywkę nadającą włosom blasku.

No i przepadłam.

Jeżeli chodzi o właściwości  pielęgnujące, to średnio, bardzo średnio (ale ja stosuję kurację olejową, czyli amlę pod różnymi postaciami i od niej oczekuję pielęgnacji szczególnie), ale za to, w jakim stanie pozostawia włosy, jestem w stanie wybaczyć jej ten brak mocniejszego nawilżenia (tu lepiej spisuje się klasyczna odżywka z serii Brunette).

Odżywka jest dość lekka, łatwo się spłukuje, nie obciąża moich włosów, pozostawia je miękkie, łatwe do rozczesania i baardzo błyszczące.Nuta zapachowa charakterystyczna dla serii dla brunetek (choć nieco rozproszona jakby), utrzymuje się jakiś czas na włosach, ale dość subtelnie i na pewno nie męczy.

Co mówi producent na opakowaniu?

Odżywka liquid shine z formułą Crystalline Complex rozjaśnia włosy i umowżliwia włosom lepsze odbicie promieni światła. Wnika w matowe włosy, nawilża je przywracając blask i zapewniając elastyczność. Każdego dnia Twoje włosy są nasycone krystalicznie brązowym blaskiem.

I tu nie wiem, czy to polski dystrybutor się nie popisał z tłumaczeniem, czy rzeczywiście tak niegramotnie sformułowany jest opis tego produktu 😉

„Rozjaśnia włosy”? Oby nie. Mam nadzieję, że jednak chodzi o wizualne nie tyle rozjaśnienie, co taką świetlistość (uzyskaną dzięki drobinkom, które jak odkryłam po jakimś czasie- znajdują się w odżywce. Są na tyle drobne i praktycznie niewidoczne, że zupełnie nie wiedziałam, że tam się znajdują). Rozjaśnienia włosów na szczęście nie zaobserwowałam i mam nadzieję, że nic takiego miejsca mieć nie będzie.

dopisano:

no dobrze, przeprowadziłam małe śledztwo w postaci zerwania polskiej naklejki, żeby zobaczyć, jak to jest z tym „rozjaśnianiem”. Nie wiem, być może dla kogoś rozświetlanie to dokładnie to samo, co rozjaśnianie, ale dla mnie zdecydowanie nie. Przynajmniej nie w przypadku włosów. O ile rozjaśniania sobie nie życzę, o tyle rozświetlaniem nie pogardzę 😉 I wolałabym, by jednak tłumaczenie, które otrzymuje polski klient, pokrywało się z tym, co przedstawia producent kosmetyku.

Z tym nawilżaniem to też spora przesada. Może nie wysusza, ale co do jego właściwości nawilżających to bym mocno polemizowała. Na szczęście nie to miało być jego głównym zadaniem (osoby kupujące ten produkt dla nawilżenia powinny się mocno zastanowić, gdyż raczej nie spełni ich oczekiwań).

Zalety :

  • robi dokładnie to, co obiecuje, czyli nabłyszcza w dość widoczny sposób
  • nie obciąża włosów
  • estetyczne opakowanie
  • spora pojemność, duża wydajność
  • gęsta, kremowa konsystencja, nie spływająca z włosów, ani nie wsiąkająca
  • cena
  • przyjemny, dyskretny zapach utrzymujący się  na włosach przez jakiś czas

Minusy:

  • nie nawilża ani trochę, nie pielęgnuje, nie odżywia (choć nie wiem, czy ująć to w minusach, bo przecież producent wcale tego nie obiecuje i nie temu ma służyć ta odżywka)
  • brak jednoznacznej odpowiedzi, czy firma testuje swoje kosmetyki na zwierzętach (JF figuruje zarówno na listach marek, które testują, jak tych, które nie testują, na opakowaniu brak charakterystycznego znaku, więc podejrzewam, że niestety, jednak tak)

Cena : ok. 40 zł za 250 ml (do nabycia m.in w Sephorze)

Reasumując :

Moja ocena to mocne 8/10 (Dałabym więcej, gdyby nie kompletny brak jakichkolwiek właściwości pielęgnujących)

Czy kupię ponownie?

Na pewno tak. W duecie z Shine Shock High Shine Perfecting Glosser tworzą zestaw idealny dla osób chcących zniwelować matowość włosów i nadać im życia i blasku.

Reklamy

3 thoughts on “Styczniowe wyprzedaże, czyli zakupy bez wyrzutów sumienia ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s