I znowu nie zdążyłam…

Od dwóch dni przymierzam się do opisania zestawu z Yves Rocher, a dzisiaj na jednym z moich ulubionych blogów co widzę? Właśnie recenzję maseczki z tej serii… Oczywiście zapraszam do Hexxany po jej opis, ale skoro już porobiłam zdjęcia, to wstawiam i swojego posta dotyczącego Tradition de Hammam, czyli bardzo zmysłowej linii pielęgnacyjnej YR.

(zdjęcia fatalnej jakości, ale robione nocą przy ledwo zipiących bateriach)

Ja oceniam wersje testerowe czyli po 30 ml – zdecydowałam się na zakup takich właśnie przed kupnem dużych opakowań

Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską

 

Słowo od producenta:

Skóra oczyszczona i gładka. Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską. Peeling o działaniu złuszczającym, zawiera glinkę marokańską, puder z orzechów z drzewa arganowego i pestek moreli, olejek arganowy bio oraz wodę różaną. Zapach orientalny, ciepły, otulający

Skład: Aqua, Glycerin, Rosa Damascena Distillate, Prunus Armeniaca Seed Powder, Moroccan Lava Clay, Mehylpropanediol, Coco-Caprylate/Caprate, Argania Spinosa Oil, Argania Spinosa Shell Powder, Ammonium Acryloyldimehyltaurate/VP. Copolymer, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Parfum, Xanthan Gum, Methylparaben, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Ceteareth-33, Ethylparaben, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Propylparaben, Sodium Hydroxide, Tetra-Sodium EDTA.

Cena : 65 zł / 150 ml

(zdjęcie pełnowymiarowego produktu ze strony Yves Rocher)

Moim zdaniem :

Jeden z tych peelingów, do których z pewnością wrócę jeszcze nie raz. Piękny, orientalny, bogaty i dość długo utrzymujący się na skórze to oczywiście nie jedyna zaleta tego kosmetyku, ale na tyle mocno zauważalna, że osoby wrażliwe na zapachy powinny wziąć ją pod uwagę. Zapach z gatunku tych, które nie pozostawiają chyba nikogo obojętnym i wiem, że znajdą się osoby, dla których będzie mocno drażniący. Latem również może być mniej sympatyczny, ale zimową porą spisuje się na medal.

Peeling jest dość delikatny, drobinki spore i mało ostre, ale  mimo to pozostawia skórę niesamowicie gładką i miękką. Żadnego uczucia ściągnięcia, wysuszenia, najmniejszego nawet dyskomfortu. Użycie balsamu po zastosowaniu peelingu nie jest konieczne, gdyż na skórze pozostaje delikatny, lekko wyczuwalny film, dzięki dodatkowi oleju, który jest zresztą wyraźnie zauważalny w peelingu. Drobinki nie znikają, nie rozpuszczają się (czego ja osobiście nie cierpię), a do samego końca spełniają swoją peelingującą rolę.

Mimo pewnych obaw związanych z gliceryną dość wysoko w składzie (a jak już wielokrotnie wspominałam, jestem jedną z nielicznych osób, którym ona wyjątkowo nie służy), zdecydowałam się nawet na zastosowanie peelingu na twarzy. I sprawdził się równie dobrze (w  duecie z maseczką). Skóra była gładka, oczyszczona, bez podrażnień. Szkoda tylko, że już następnego dnia zaliczyłam dwie podskórne gule (ale znałam ryzyko takiego eksperymentu i liczyłam się z takim skutkiem ubocznym 😉 )

Co prawda cena regularna jest mało zachęcająca – uważam, że YR trochę przesadził życząc sobie za 150 ml tego kosmetyku 65 zł, ale niestety (dla mojej kieszeni), za moment skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie tego peelingu, gdyż plasuje się w on w mojej TOP5. Z drugiej strony przyglądając się bliżej składowi – jestem w stanie wybaczyć mu cenę. A poza tym są przecież rozmaite promocje w YR (i karta stałego klienta:) )

Czy kupię ponownie?

Zdecydowanie TAK.

Moja ocena 7/10

Maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów


Słowo od producenta:

Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekologicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy. Wskazówki dotyczące stosowania: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.

Skład : Aqua, Moroccan Lava Clay, Kaolin, Rosa Damascena Destillate, Alcohol Denat., Zea Mays Starch, Magnesium Aluminium Silicate, Glycerin, Argania Spinosa Oil, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Ceteth-20, Mica, Parfum, Cellulose Gum, Methylparaben, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cocamidopropyl Betaine, Allantoin, Ethylparaben, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, Tetrasodium EDTA, Cl 77491, Cl 77492, Cl 77499, Cl 77891, Cl 77163

Cena 50 zł / 100 ml

(zdjęcie pełnowymiarowego produktu ze strony Yves Rocher)

Moim zdaniem :

Moje pierwsze zetknięcie z tą maseczką nie należało do zbyt udanych. Kupiłam ją właściwie z zamiarem używania na włosach, ale zadanie to okazało się nie tyle trudne, co kompletnie bezsensowne. Maseczka wsiąka we włosy i dość ciężko się ją rozprowadza (a przy tym jest to szalenie mało ekonomiczne, bo ja na włosy średniej długości zużyłam całą tubkę 50 ml). Może i bym była w stanie wybaczyć jej te wady, gdyby nie fakt, że nie tylko nic dobrego nie robi z włosami, ale wręcz im szkodzi. Po zmyciu włosy okazały się być matowe, splątane i zupełnie pozbawione życia. Choć za to z pięknym zapachem 🙂

Maseczka pachnie bardzo podobnie jak peeling do ciała (choć w peelingu wyczuwam jeszcze jedną, ostrzejszą nutę). Aplikacja na twarzy nie sprawia żadnych problemów – maska jest na tyle gęsta, że nie spływa, a jednocześnie na tyle płynna, że daje się bez problemu rozprowadzić na skórze. Zasycha znacznie wolniej niż znane mi maseczki z glinką (choć przy podanym przez producenta czasie jej trzymania, czyli 5 minutach, w ogóle nie odnotowuję zasychania na skórze (z tym, że ja nakładam ją w solidnej ilości)

Po zmyciu skóra jest miękka, ładnie oczyszczona, promienna, wygładzona i w moim przypadku absolutnie niepodrażniona.

Niestety, nie mogę jej używać zbyt często ze względu na PG w składzie. Mimo iż dość daleko, to jednak i tak podstępnie mi szkodzi 😦 Gdyby nie ten dodatek, byłaby to jedna z moich ulubionych maseczek do twarzy. Osobom mniej wrażliwym na glicerynę i propylene glycol – zdecydowanie polecam.

Czy kupię ponownie?

Prawdopodobnie TAK.

Moja ocena 6/10

 

Reklamy

10 thoughts on “I znowu nie zdążyłam…

  1. witaj Kasiu :-)) (i wzajemnie 😀 ) kiedyś uwielbiałam YR, ale to było wiele lat temu, teraz kiedy jestem świadoma (dzięki wizażowi) unikam YR jak ognia, wystarczy poczytać skład :razzmad: a szkoda bo mogły by to być fajne kosmetyki 😉

  2. @reniakicia
    Hej Reniu :*
    Ja co do składów nie jestem aż taką zwolenniczką ich analizowania. Sprawdzam je tylko i wyłącznie pod kątem tego, co mi szkodzi. A że jakiś składnik generalnie nie jest zbyt przyjazny skórze, to już dla mnie drugorzędna sprawa 🙂 Szampony bez SLS się u mnie kompletnie nie sprawdziły, tylko i wyłącznie naturalna pielęgnacja dała mojej skórze nieźle w kość. Ja nawet do podkładów drogeryjnych chętnie bym czasem wróciła, gdyby nie powodowały u mnie wysypu 😦
    Dlatego też jeżeli coś u mnie fajnie działa, to mimo kilku niezbyt przyjaznych skórze składników – używam 😉
    A co do YR – ja wpadam tam głównie po perfumy, bo odkąd wycofali mój ulubiony żel pod prysznic, to nic mnie od nich nie kusi. A te produkty nabyłam podczas wizyty w Krakowie i zajrzeniu do YR z naszą kochaną Asią 🙂 I cieszę się, że mnie tam zaciągnęła 😉

  3. Mam podobne podejście – chociaż zajmuję się na blogu analizą składu, to staram się nie dać się zwariować pościgowi za wyłącznie nieszkodliwymi substancjami w kosmetykach. Wbrew pozorom takie hartowanie twarzy może nam nawet czasem pomóc ją uodpornić. Ale to moje zdanie oczywiście 😀

  4. @siulka
    I dlatego bardzo lubię Twojego bloga 😀 (ale lizusostwo 😉 )
    Z przyjemnością tam zaglądam, gdyż wiem, że każdy produkt zostanie rozebrany na czynniki pierwsze pod względem składu (i ciekawych rzeczy się często dowiem 🙂 )
    A co do tematu – myślę, że zdrowy rozsądek zalecany jest w każdej dziedzinie. Ja wbrew swojemu blogowi nie żyję tylko i wyłącznie kosmetykami w 100% naturalnymi i nie maluję się tylko prochami, jak niektórzy podejrzewają 🙂 Wybierając kosmetyki dla siebie kieruję się przede wszystkim tym, jak się zachowują na mojej skórze i czy mi służą czy też nie. Cała reszta to kwestie drugorzędne 😉

  5. @cammie
    Cammie – Asia to Asia 🙂 Obecnie nieco rzadziej bywa w sieci, znacznie rzadziej korzysta z komputera, ale można ją czasem, spotkać np. na Allegro, gdzie pozbywa się wielu fajnych rzeczy 😉 I miejmy nadzieję, że wkrótce do nas wróci również online (z pędzlami czy też bez nich). Przekażę jej, że martwi Was jej nieobecność :*

  6. I trafiłam na kolejną pozytywną opinię maski marokańskiej. Samo mówi, za siebie- trzeba będzie kupić z jakimś fajnym mamusinym kuponikiem 😉 Bo cena regularna odstrasza ;P
    Buziaki :*

  7. Uwazam,ze nie tylko YR ma takie a nie inne sklady-trudno uogolniac na podstawie kilku serii czy wybranych produktow poza tym skladu tez nie mozna analizowac jednostkowo badz wybiorczo,to taka mala dygresja bo bardzo nie lubie jak sie okresla dana firme czy produkt bez podania konkretow.Popieram tez zdanie Siulki:-)

    Przyznam,ze nie wiedzialam,ze sa pojemnosci testerowe jakos nie interesowalam sie ta seria jak pojawila sie na rynku i pozniej przy okazji Wizazowej wymiany poznalam maske i peeling.Teraz jeszcze tylko marza mi sie perfumy o takim zapachu i bylabym zaspokojona:)
    Peeling jest przyjemnym zdzierakiem:-) a do tego zostawia bajeczny efekt na skorze.

    Pozdrawiam:*

  8. @Iwetto
    cena regularna rzeczywiście do sympatycznych nie należy i wg mnie nie jest chyba aż tyle warta (zwłaszcza kupiona z zamiarem stosowania na włosy). W cenie promocyjnej jednak warto przetestować – działa przyzwoicie (choć cudów oczywiście nie ma, to gabinetowy zabieg, tylko maseczka domowa 😉 ). Na tyle przyzwoicie, że nie wykluczam skuszenia się na nią kiedyś ponownie w jakiejś promocyjnej cenie 😉

    @Hexxana
    Ja często spotykam się ze zdziwieniem czytelniczek bloga w mailach, które piszą, że są zaskoczone tym, że używam czegoś tam, a przecież to zupełnie nienaturalne i konserwanty i barwniki i inne świństwa ma w składzie. Ale jak już wielokrotnie pisałam – przy mojej durnej skórze ważniejsze jest dla mnie to, żeby kosmetyk mi służył i nie szkodził widocznie niż sama jego naturalność czy zgodność z jakąś tam ideologią (nie masz pojęcia jak trudne dla mnie jest znalezienie jakiegokolwiek kremu do twarzy, który nie powoduje u mnie wysypu. Propylene glycol i gliceryna występują niemalże we wszystkim. A ja na nie muszę bardzo uważać). Więc martwienie się o skład jeszcze pod kątem jego poprawności – to dla mnie już za dużo 🙂 Oczywiście to nie tak, że mam w nosie całą resztę. Absolutnie nie. Po prostu myślę, że często się demonizuje i wyolbrzymia pewne rzekomo szkodliwe działania poszczególnych składników i nie ma co przesadzać.
    Ale się rozpisałam…
    Do rzeczy :;) Czy wersje testerowe są jeszcze, to nie mam pojęcia. Ja kupowałam je, gdy ta seria wchodziła do oferty YR i wtedy można było nabyć takie małe 50 ml tubki. Ale przyznam się, że podczas ostatniej wizyty w YR ich nie widziałam.
    Perfumy? :> A to akurat jedna z nielicznych sytuacji, gdy różnimy się w kwestii zapachowej 😛 Myślę, że na dłuższą metę ten zapach by zadusił i zamęczył w testach całościowych. Ale tak na nadgarstku do zaciągnięcia się 😀 raz na jakiś czas – pewnie, chętnie 😉

    Dzięki, że znalazłaś chwilkę, by zatrzymać się u mnie i skrobnąć kilka komentarzy :* Ja w weekend też spróbuję zrobić przegląd ulubionych blogów, bo póki co, to tylko szybkie zerknięcia, gdy czytnik google mi na startowej wyrzuca info o nowych wpisach 😉

  9. Tutaj sie zgodze,ze do globalnego uzytku nie bylyby przyjazne na dluzsza mete ale np.na typowo mrozne zimowe dni otulajaca mgielka :inlove: bylaby idealna.

    Jeszcze tak odnosnie skladow doloze trzy grosze;)Czasami irytujace bywa to,jak wiele osob sledzi szczegolowo sklady itd.pozniej pojawiaja sie komentarze badz maile/pw roznej masci ale kiedy pytam sie o styl zycia/zywienia to…pojawia sie zdziwienie.
    Owszem,sa skladniki ktorych unikam badz minimalizuje ich uzywanie ale to glownie z tego powodu,ze znam swoja cere oraz jej reakcje.Duzo czasu mi to zajelo ale oplacalo sie;)Jednak w calym szalenstwie trzeba pamietac,ze nie tylko wokol kosmetykow Nasze zycie sie kreci;)bo wystarczy popatrzeca na sklad zywnosci,chemii domowej itd.
    I dlatego w pelni popieram Twoje zdanie 🙂

    Mam wyrzuty sumienia bo choc czytam Cie regularnie to ciagle jakos brakuje czasu na wpisy :shame:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s