Niech no się już skończy!

Eh, ten rok zdecydowanie do najbardziej udanych nie należy…

Ciągle wiatr w oczy i same przeszkody z każdej strony. Nic nie idzie tak, jakbym sobie tego życzyła. Teraz dopadło mnie ostre zapalenie spojówek i przymusowy odwyk od komputera przez długi czas. I tym samym brak możliwości naskrobania nowych postów.

Zdjęć też nie miałam jak porobić żadnych. Więc dzisiaj tak kompletnie z innej bajki 🙂
Mój minerałowy apetyt został chyba solidnie nasycony, bo już dawno nie spotkałam nic, co by mnie kusiło w tym temacie. Naprawdę. Żaden kosmetyk mineralny nie wzbudza obecnie mojego zainteresowania (całe szczęście, że zapasów mam sporo do opisania, bo blog by umarł śmiercią naturalną 😉 )

Za to jest kilka rzeczy, którym wiem, że się nie oprę i prędzej czy później znajdą się w moim posiadaniu.

Oto rzeczy, które są obecnie na mojej liście zakupowej :

(wszystkie zdjęcia zaczerpnięte ze stron producentów z pozostawieniem odnośników do miejsc, skąd zostały pobrane.)

I tak na wszelki wypadek dopiszę, że wszystkie opinie są moje, nie jestem sponsorowana przez żadną markę/firmę/osoby prywatne w celu wygłaszania komentarzy ani promowania konkretnych produktów – czyli dokładnie tak, jak zawsze )

 

1. Dermarollery ze sklepu Kosmetyki Naturalis :

 

DERMAROLLER DTS - 540 cienkich igiełek - WYSTARCZY 7 MINUT  Cena: 185.00 złDERMAROLLER DTS WĄSKA GŁOWICA - PIELĘGNACJA OKOLIC OCZU

 

Właściwie to najchętniej nabyłabym wszystkie trzy (tak ładnie wyglądają), ale póki co ograniczę się chyba tylko do rolki z wibrującą głowicą. Podobno jej stosowanie jest znacznie bardziej komfortowe, gdyż ból jest nieporównywalnie mniejszy i praktycznie całkiem wyeliminowany. Do tego można za połowę ceny dokupić głowice o różnej długości igieł i mieć komplet do różnorakich zastosowań.

Zdecydowanie rozważam zakup 🙂

 

 

2. Pędzle Pixie Cosmetics w nowej szacie graficznej.

Co prawda dopiero co skończyłam wystawianie aukcji i pozbywanie się nadmiaru pędzli (sprzedałam 43 sztuki, a nadal mam ich całkiem sporo, więc to chyba najlepiej świadczy o tym, jak bardzo przeholowałam z zapasami 🙂 ), ale te nowe pędzle są tak urocze, że nie wiem, czy uda mi się im oprzeć.

Dodatkowo, oprócz estetycznej szaty graficznej, wg opisu posiadają gęstsze włosie, dzięki czemu aplikacja makijażu jest nie tylko jeszcze przyjemniejsza i bardziej precyzyjna, ale również powoduje, że zwiększa się krycie podkładu, jaki używamy.

3. Paleta cieni NYX z kolekcji NYX 10 Color Shadow Runway Collection , Caviar & Champagne

Mimo tego, że używam głównie mineralnych cieni, to palety cieni tradycyjnych wciąż w mojej kolekcji są i nie mam zamiaru się ich pozbywać (na szczęście z tradycyjnych cieni nie musiałam zrezygnować tak, jak z drogeryjnych podkładów czy różów). Mało tego, mam zamiar w końcu nieco nadrobić zakupy w tym temacie i wiem, że na pierwszy ogień pójdzie właśnie ta paletka.

Polecam zakup ze strony, do której prowadzi obrazek, gdyż cena tam jest znacznie przyjaźniejsza niż na Allegro (w chwili obecnej niecałe 24 zł, gdy na Allegro osiąga koło 50-ciu ten konkretny zestaw). a poza tym wysyłka jest dość szybka i tańsza niż z Cherry Culture (i nigdy, odpukać, mi jeszcze nie zaginęła, czego nie mogę powiedzieć o zakupach z CC)

Dlaczego właśnie te cienie? Bo cieszą się chyba największą popularnością ze wszystkich rodzajów z tej kolekcji. Podobno są idealne do dziennego makijażu, pięknie się rozprowadzają, dyskretnie rozświetlają oko i są generalnie całkiem dobrej jakości (a z NYX-em  jak wiadomo, różnie bywa – część kolorów jest bajeczna, natomiast część to kompletna pomyłka, czyli generalnie spora loteria).

Czy tak jest rzeczywiście? Mam zamiar już niebawem się przekonać 😉

 

4. Kolejna paletka na mojej liście "muszmieciów" to jedna z najbardziej poszukiwanych  obecnie paletek amerykańskiej marki z niższej półki (cena za cienie ok. 15 zł w przeliczeniu z $).

Mowa o Wet n Wild Color Icon Night Elf Palette

(na zdjęciu paleta w odcieniu Pride, gdyż Night Elf na stronie producenta już nie ma 😦 )

 

Paletka wygląda dość niepozornie, ale po swatchach wyraźnie widać, że kolory są nie tylko dość nietypowe jak na markę drogeryjną (czerwień w paletce plus cień duochrome), ale również mocno napigmentowane i całkiem dobrze się blendujące. Nie robiła na mnie jednak większego wrażenia, dopóki nie obejrzałam kilku makijaży z jej użyciem.

A zakochałam się w niej i szczerze zapragnęłam po obejrzeniu filmiku z makijażem nią zrobionym w wykonaniu Candie

Niestety, to limitowana edycja świąteczna i nie wiem, czy uda mi się ją gdzieś zdobyć 😦

5. Rebel Nails czyli coś, co kompletnie do szczęścia potrzebne mi nie jest, ale łazi za mną od jakiegoś czasu i podejrzewam, że się nie odczepi, dopóki nie kupię 😉 Rebel Nails to tańszy odpowiednik Minx Nails, które chyba są dostępne jedynie w salonach kosmetycznych i ich ceny nie są zbyt przyjazne. (Minx Nails to cienkie kawałki foli pokryte warstwą kleju od spodu, które przymocowuje się do paznokcia za pomocą ciepła. Nie niszczą paznokci, nie odpryskują podczas zmywania, kąpieli i innych codziennych zajęć), a trzymają się do 10 dni (na stopach dłużej). Oczywiście nie jest to propozycja skierowana do fanek samodzielnego zdobienia pazurków, ale dla takich lewych łap w tym temacie jak ja, zdecydowania kusząca.

Rebel Nails oferuje mnóstwo wzorów, choć mnie osobiście najbardziej kuszą te metaliczne – złote bądź srebrne 😉

(BTW – temat Minxowych paznokci był wielokrotnie poruszany na wielu forach i swego czasu budził wiele kontrowersji – że pójście na łatwiznę, że mało oryginalne, że lepiej samemu popracować przy paznokciach. Ok, pewnie, że tak (choć ja i tak do cyrkonii i innych udziwnień pt tipsy się nigdy nie przekonałam). Ale co mają zrobić osoby z kompletnym brakiem talentu w tej dziedzinie i w dodatku z brakiem czasu na latanie do kosmetyczki? (niech mi ktoś znajdzie taką, która przyjdzie do mnie o 23- ciej, kiedy mam w końcu chwilę, by usiąść i odsapnąć i zrobi mi manicure 😉

Jak wyglądają Rebel Nails (oczywiście tylko jeden z wybranych typów) można zobaczyć m.in.

TUTAJ

albo

TUTAJ

albo obejrzeć filmiki na YouTube:

TUTAJ

. A wszystko przez Viollet!, czyli mam winowajcę mojej kolejnej pozycji na liście zakupowej 🙂 Tak pięknie rozwodziła się na temat miodowych nut w Ginestet – Botrytis, że zapragnęłam go mieć. I to jeszcze zimową porą, coby go należycie docenić (bo jakoś takie zapachy z upalnym latem mi się średnio pozytywnie łączą)

Co prawda trochę mnie zniechęca prawdopodobne podobieństwo do Escady Collection, ale może ja się go jednak w tym zapachu nie doszukam? Z tą nadzieją pakuję Botrytisa na listę zakupową 😉

 

A Wy? Macie swoje listy zakupowe na następny miesiąc/rok?

A może próbowałyście już czegoś z mojej listy i macie swoje zdanie na ten temat?

Reklamy

36 thoughts on “Niech no się już skończy!

  1. 🙂 pędzelki rzeczywiście ładne, kto wie może i ja się na nie skuszę 🙂 Co do prezentów to już perfumowy sobie zrobiłam, więc do końca tego roku ;P koniec z zakupami. Czekam na Nowy Rok 😉

  2. @Aneta
    ja podobnie 🙂 jeszcze kilka ostatnich prezentów do kupienia, więc szaleństw z zakupami dla siebie do końca roku nie przewiduję.. Na szczęście Nowy Rok już całkiem niedługo. A i Mikołaj pewnie w międzyczasie osłodzi jakoś okres oczekiwania na nowe zakupy, więc myślę, że da się wytrzymać 😉

  3. witaj Kasiu 🙂 pędzelki Pixie kuszą mnie od chwili ukazania się na allegro, boskie są :inlove: a zapach opisany przez Violę też mnie kusi 😉 oj kusi…

  4. bidulko Ty :*

    co do Twojej listy kusi mnie rolka oczywiście 🙂 nawet miałam ja kupić w grudniu ale koszty spore i nadal mam problemy z cera więc nie rolowałabym się.
    Ale kiedyś kupię 🙂

    Mnie teraz wciągnęły bb kremy, minerały na razie poszły w odstawkę 🙂

    Te paletki które wkleiłaś wyglądają bosko

  5. @Aga
    Aguś :*
    W Twoich ostatnich makijażach nie widać absolutnie żadnych problemów z cerą. Wyglądasz pięknie (ale już to Ci pisałam, więc nie będę słodzić za każdym razem :P)
    Zazdroszczę Tobie i wielu osobom, że możecie używać BB kremów 😦 Ja sama w okresie zimowym chętnie bym odstawiła minerały na rzecz jakiegoś otulającego podkładu albo chociaż właśnie bb kremów 😦 Niestety, skład każdego z nich nie dla mnie. I próby zaprzyjaźnienia się z nimi skończyły się dokładnie tak, jak podejrzewałam 😦
    Podkłady – dokładnie taka sama historia… Eh ;/

    A paletki.. no cóż.. mimo mojej miłości do minerałów i sypkich cieni, paletki wciąż mnie kuszą. I przybywają 😉

  6. Hej Kasiu:) Kolo tej paletki z Nyxa kręcę sie juz z 2 miesiace:)Po Twojej zachęcie skusze sie na pewno, pedzelki Pixie tez świetne, a rolka najbardziej mnie ciekawi…hmmmm:)

  7. kochana Ty moja :*
    no mam wciąż problemy ze skóra, od lipca tego roku :/ dlatego rolki nie kupiłam bo nie chcę tego roznosić po całej twarzy.
    Co do cieni, to znam ten ból. O ile uwielbiam minerały to aplety prasowańców wielbię miłością wielką.

    ściskam

  8. @nef
    hej Nef :* Ja też się kręcę, co jest zupełnie bez sensu, bo cena nie jest przecież zbyt wysoka, a dumam, jakbym przynajmniej samochód kupowała 🙂 Już kilka razy miałam ją w koszyku, a potem jakoś tak do tego koszyka się naładowało tyle (przypadkiem:D), że czym prędzej uciekałam stamtąd 😀
    Ale wiesz co? Paletka już niebawem będzie moja i nie zawaham się jej użyć w celu kuszenia 😀
    Rolki też 😛

  9. Kosmetykami Wet&Wild zachwycałam się 10 lat temu, kiedy jeszcze były na polskim rynku. Nie mogłam odżałować, kiedy zniknęły – teraz sporadycznie dostaję jako prezent z USA.

  10. @Jola
    ja pamiętam je jeszcze z naszych sklepów, ale jakoś nie zagościły u mnie w kosmetyczce. I mimo iż widuję je w różnych filmikach czasem na YT, to do czasu Night Elf jakoś mnie nie kusiły… A teraz chcę całą limitowankę na święta 2010 ..:) Cenowo wypadają śmiesznie, gorzej z dostępnością…

  11. Biedna moja…witaj w klubie umierających na zapalenie czegoś 🙂 ja od kilku dni paraduję z połową twarzy spuchniętą, bo mam zapalenie dziąseł i ząbek napupcza mnie do utraty świadomości momentami 🙂 aż trudno dowlec się do laptopa 😛
    te pędzle z Pixie są cudne, chyba sobie sprawię po nowym roku, bo są tak śliczne, że aż grzech nie mieć ❤
    trzymaj się cieplutko i zdrowiej!

  12. @diggerowa
    :-(( :hugleft: To niedobrze. Bardzo niedobrze… Ból zęba to jedna z najgorszych dolegliwości… Oby to szybciutko minęło i święta były już niczym niezakłócone :*
    Co do pędzli Pixie zgadzam się – grzech nie mieć 🙂 A nałogowym pędzlomaniaczkom wręcz nawet nie wypada 🙂

  13. Zakochałam się w tej paletce NYX już jakiś czas temu, ubolewam jednak, że mam uczulenie na cienie perłowe, a z tego co mi wiadomo, kolory które najbardziej mi się podobają, są właśnie niematowe :-/
    Cathy, świetny jest Twój blog i ogromnie dużo mu zawdzięczam jeśli chodzi o moją przygodę z minerałami:)

  14. Cathy, Botrytisa lepiej przetestuj przed zakupem. On bywa piękny, ale bywa też…. Niepiękny. 😉
    Zapytaj na wizażowych Perfumach., Tam dużo dziewczyn go ma, na pewno się podzielą. ja niestety nie posiadam nawet próbki do oddania, poszła w świat natychmiast po testach.

  15. @kokolina
    Uczulenie na perłowe cienie? Oj, nie zazdroszczę ani trochę. Ja sobie życia tylko i wyłacznie z matami nie wyobrażam 😉 A swoją drogą – nie wiedzialam nawet, że można mieć uczulenie na taki rodzaj kosmetyków 😉
    Dziękuję i cieszę się, że mogłam choć troszkę pomóc :*

  16. @Sabbath
    Telepatia jakaś czy co? 🙂 Właśnie sobie czytałam Twój ostatni wywiad z Martine i Geoffreyem, gdy dostałam powiadomienie o nowym komentarzu na blogu 🙂 BTW – wywiad świetny, ale najbardziej zdziwiła mnie informacja, że nikt wcześniej nie połączył jaśminu i wanilii jako głównych nut…
    A co do Botrytisa… Dziękuję za uprzedzenie. Niepiękny powiadasz… To ja mam kilka takich właśnie (tylko z nich wychodzą tak fizjologiczne wręcz nuty, że mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie ich nosić). Myślałam, że tylko takich powinnam się wystrzegać. Miodek taki bezpieczny się wydawał.. Taki nikomu-krzywdy-nie-mogący-zrobić.. A tu proszę. Dziękuję i może jednak nie kupię w ciemno flakonika :*

  17. Cathy jezeli jeszcze nie mialas okazji poznac Botrytisa to z checia wysle na testy i dodam Royal Muska:D Nie dopatruje sie w nim podobienstwa do Escady Collection ale goraco namawiam do testow!

  18. @Hexxana
    Hex, ale kusisz…Będę się jednak uśmiechać ładnie w takim razie do Ciebie po powrocie:P I poproszę grzecznie o jakieś sugestie, czego jeszcze nie próbowałaś, a co mogę mieć 😉 Dziękuję Ci bardzo, z ogromną chęcią potestuję przed zakupem (i szczerze liczę, że jednak nie pójdę z torbami na samym początku nowego roku 😀 )
    Dziękuję Ci bardzo :*

  19. Cathy w takim razie czekam na namiary 🙂 i podesle Ci roznosci do testowania:-)Zawsze to inaczej niz kiedy planuje sie strzal w ciemno i pozniej czeka sie z napieciem na przesylke.
    Naprawde nie oczekuje nic w zamian,wiem jak to jest kiedy czegos sie szuka a trzeba sobie pomagac:)poza tym moje chciejstwa pojawiaja sie fazami 😀

  20. @Astro
    Miałam kupić w styczniu, ale … kurczę no, wyprzedaże w Sephorze i centrach handlowych zawsze mnie wykańczają 😀 Jak zwykle zaszalałam kupując dziesiątki rzeczy:) Ale nie odpuszczam tematu rolki i bardzo, ale to bardzo chętnie poznam Twoje zdanie na jej temat :*

  21. @Marta
    😦 Współczuję w takim razie. Wrażliwość na ból to bardzo indywidualna kwestia i ja właściwie przy żadnej długości igieł testowanych nie mogłam powiedzieć, że boli jakoś bardzo. Że czuć, owszem. Że miłe nie jest – z pewnością. Że boli – pewnie, że trochę tak. Ale na szczęście u mnie ból jest na znośnym poziomie.
    Ale jako iż bez bólu mogę się obejść 😉 to wiem, że na pewno prędzej czy później wypróbuję tą rolkę z wibrującą głowicą 😉

  22. Dziewczyny doszła dzisiaj moja rolka i … pierwsze wrażenia to „wow” – miałam przedtem rolkę MTS taką zieloną, ale DTS to niebo a ziemia. Igiełki są dużo cieńsze i faktycznie ich nie czuć. W moim starych zielonym rollerze czuć było strzykanie skóry (okropne uczucie) a tutaj tego nie ma. Takie wrażenia po pierwszym zabiegu.

  23. no i musiałaś? 😛 kurczę no, ja resztką sił się opieram… Rozsądek podpowiada, żeby nie w tym miesiącu (bo przecież jeszcze wyprzedaże trwają i w L’Occitane niebawem promocja i w Sephorze tyle rzeczy do kupienia eh.. 😉 ), ale kusi ta rolka, oj kusi… A jeszcze po takich słowach… Przy moich rolkach też było słychać ten przerażający dźwięk przebijanej skóry 😀
    Dziękuję Ci za podzielenie się wrażeniami. I chętnie bym śledziła dalsze wrażenia z użytkowania 😉

  24. Zrobię fotki i podeślę Ci na maila, zrobię też może filmik jak to wygląda w praktyce, bo naprawdę nie ma strzykania skóry, a może jest ale przez te wibracje tej rolki tego nie słychać :fingersxd: Jutro sama siedzę w domku więc się zroluję jeszcze raz.

  25. Super! :* Będę bardzo wdzięczna. A właśnie, nasunęłaś mi pytanie, bo zastanawiam się, na jakiej zasadzie działa wibracja… Baterie? Głośne to jest, czy to raczej niezauważalne ciche buczenie? Szczerze mówiąc, nie zastanawiałam się nad tym do tej pory 😀
    To ja czekam z niecierpliwością na maila od Ciebie :*

  26. Kasiu, narobiłaś mi smaka tymi rolkami 😀 Chcę tą wibrującą 0,5 i wymienną 0,25 tylko nie widzę nigdzie informacji, że wymienna wkładka jest za pół ceny. Czy może już się skończyła ta promocja?

    Na razie też mam nie za ciekawy stan cery (gule :-/ ), ale to przez moje wieczne majstrowanie przy twarzy, postaram się to w miarę szybko zaleczyć i będę działać :laugh:

    Pozdrawiam

    • Ja też go chcę… W tym miesiącu udało mi się nie skusić, ale w lutym pewnie polegnę jak nic 😀
      A co do połowy ceny.. Może źle to ujęłam. Chodzi o to, że wibrujący dermaroller kosztuje 250 zł z wybranymi przez nas igłami w komplecie, a potem możemy dokupić sobie inną długość igieł za 130 zł (czyli już połowę ceny właśnie dermarollera, nie ma potrzeby kupowania drugiego w momencie, gdy chcemy tylko igły zmienić. I to jest super rozwiązanie moim zdaniem)
      A gule.. ja nie majstruję, tylko eksperymentuję 😀 Nie wiem, co gorsze 🙂
      Jeżeli skusisz się wcześniej niż ja na rolki, to błagam o opinie :*

  27. Aha, tak później pomyślałam, że właśnie o to Ci chodziło 😉

    Cholernie mnie kusi, nie wiem czy się oprę gdy dostanę styczniową wypłate 🙂

    Ja w temacie rolek jestem kompletnie zielona, byłaby to moja pierwsza i nie wiem czego się spodziewać 😀 Najbardziej zależy mi na zmniejszeniu przebarwień i delikatnych blizn potrądzikowych i zmniejszeniu porów. I mimo, że jest na stronie Kosmetyki Naturalis poradnik co używać „pod” rolki to i tak nie wiem co wybrać 😀 Fajnie byłoby żeby jeszcze zmniejszyło się przetłuszczanie skóry, ale chyba żaden składnik nie ma tego wszystkiego…Można je może mieszać? 🙂

    Dzięki Tobie pozbyłam się trądziku, no może nie całkiem, bo od czasu do czasu coś tam wyskoczy, ale nie mam już całej buzi usianej zaskórnikami, szczególnie na policzkach :victory:
    Okazuje się, że mamy bardzo podobną cerę i dużo „zgapiłam” z Twojej pielęgnacji (szczególnie krem, chyba zapychają mnie te same rzeczy co Ciebie) i jest o niebo lepiej niż po kilku latach porad dermatologów 🙂

    Pozdrawiam

    • 🙂 Mnie też kusi i walczę z sobą dzisiaj cały dzień 😀 Tłumaczę sobie, żeby na razie nic nowego nie wprowadzać, nie kombinować i dać skórze odpocząć, ale większość racjonalnych argumentów zostaje obalona natychmiast i toczę naprawdę ciężkie walki na tym polu 😀
      Jeżeli nie próbowałaś jeszcze rolek, to myślę, że taka właśnie wibracyjna będzie idealnym rozwiązaniem, bo przynajmniej nie zniechęci Cię ból towarzyszący jednak mimo wszystko, zwykłym rolkom. A co do składników przed i po rolce – myślę, że spokojnie możesz poradzić się Pani Agnieszki:) Albo próbować samodzielnie coś znaleźć przeglądając np. wątek na LU.
      Cieszę się ogromnie, że mogłam choć odrobinę przyczynić się do poprawy stanu Twojej skóry i że komuś moje wpisy pomagają odnaleźć swój sposób na pielęgnację. Właśnie dzięki takim komentarzom wiem, że warto i przypominam sobie, dlaczego to robię 😀 (no dobrze, oczywiście, że też dlatego, że PO PROSTU LUBIĘ 😀 ).
      A zdradzisz, co teraz jest w Twoim zestawie pielęgnacyjnym? Mój się ciągle zmienia i modyfikuję go nieustannie (choć nie zawsze z korzyścią dla swojej skóry :D). Ale na pewno u mnie również jest duuuużo lepiej niż kilka lat temu. To tylko dowodzi tego, że warto posłuchać tego, co mówi nam nasza skóra i nie robić jej na przekór 😉
      Pozdrawiam ciepło 😉

  28. Weszłam sobie przed chwilą na KosmetykiNaturalis pooglądać znów te dermarollery i czytając ich hasło „Ten sklep pokocha Twoje ciało” to pierwsza myśl jaka przyszła mi na myśl to…”i zrujnuje Twój portfel” 😀

    Czekam na wypłatę i chyba zamówię 🙂 Czytam o tych składnikach aktywnych „pod” i widzę, że „Witamina A – podstawa zabiegów z DTS Rollerem” – nie zapcha mnie to? Bo mnie tak jak Ciebie zapycha większość rzeczy 🙂 I myślę, że do zmieszania dokupię KWAS ALFA-LIPONOWY i Cynk PCA lub Wierzbownica, może będę jeszcze dodawać żel hialuronowy 1% z BU lub olej EMU z Lure Beauty.
    Jeśli używałaś, któregoś z wymienionych przeze mnie składników i uważasz, że może zapychać – koniecznie mi o ty napisz 😀

    Aktualna moja pielęgnacja. Nic specjalnego, myję twarz żelem Babydream z Rossmanna (ale czekam na ten z kwasem glikolowym z LB :)), hydrolat aloesowy, krem JOPPA z Acai Berry, czasem mieszam krem z żelem hilauronowym 1%, olejem EMU, olejkiem z drzewa herbacianego… Czasem też stosuję OCM. I na razie boję się coś zmieniać, bo moja cera dawno nie wyglądała tak (stosunkowo) dobrze więc dlatego tak wypytuję o te składniki, bo nie chcę mieć znów jednej wielkiej kaszki na twarzy ;(

    Pozdrawiam Iwona

  29. @iwona200
    😀 Okropne są te sklepy, zgodzę się z Tobą. Z każdej strony czyha tyle pokus i tyle niebezpieczeństw dla naszych biednych portfeli 😀
    Jeżeli chodzi o witaminę A, to ja bardzo ją lubię. Podobnie jak kwas alfa-liponowy. Z tym, że wspominałam już kiedyś, że jeżeli o niego akurat chodzi, to ja nie do końca trzymam się zaleceń dotyczących jego stosowania 😉 Ale oba te składniki są przeze mnie dość często używane (witamina A praktycznie nieprzerwanie. Choć przyznaję, że nie stosowałam tej z Naturalisa, bo witaminę A mam w ulubionym serum retinolowym z Joppy a ostatnio w mniej ulubionym serum z Derma e;)

    Przyznam, iż z wymienionych przez Ciebie rzeczy nie stosowałam tylko wierzbownicy i nie miałam z tym styczności. Aż z ciekawości zaraz pogrzebię i sprawdzę, co to, bo jak widać kompletnie do tyłu:) Byłabym pewna, że to jakieś zioło do picia, bo nie wiem czemu, ale tak mi się kojarzy 🙂
    Cynk PCA z kolei miałam tylko do testów odrobinę i nie zdążyłam sobie wyrobić o nim opinii. Na pewno mi nie zaszkodził, bo to bym pamiętała zdecydowanie 😀 Niestety, nic więcej nie umiem o nim powiedzieć.

    Ja niebawem też będę wybierać ponownie zestaw pod rolkę 😉 Bo chyba na razie dam mojej skórze odpocząć od testów rozmaitych (co kończy się wysypem w 90% przypadków :D) i podleczę ją na tyle, bym mogła do rolki wrócić. Bo jakoś mnie ciągnie znowu…
    Zwłaszcza, że kilka dni temu na jednym z blogów, jakie obserwuję pojawił się taki wpis:

    http://galelovescolors.blogspot.com/2011/02/derma-roller-diary-progress-1st-6th.html

    Chętnie bym się dowiedziała, co tam było pod rolkę używane 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s