Lepiej późno niż wcale… chyba :)

Jak zwykle u mnie – z lekkim poślizgiem obiecane swatche i zdjęcia cieni Silk Naturals z kolekcji Fall 2010 Tweeds

Niestety, aura niesprzyjająca robieniu dobrych zdjęć, więc zdjęcia jakie są – każdy zobaczy 🙂

Jedna mała uwaga – nie mam pojęcia, dlaczego zapomniałam o polskich podpisach … Kompletnie bez sensu, ale szczerze mówiąc, nie mam już sił tego poprawiać.

Więc dla ogólnej wiadomości 😉

– with no eyeshadow primer = bez bazy, cień nałożony na gołą skórę

– with MEOW i-prime = cień został nałożony na bazę pod cienie MEOW

Doszłam jednak do wniosku, że nie wypada już dłużej zwlekać z pochwaleniem się tym, co dostałam, więc… voila! –  jesienna kolekcja cieni Silk Naturals.

Pierwszy z nich to York. Dziwny odcień. Naprawdę. Właściwie znajdziemy w nim wszystko, czego chcemy się dopatrzeć. Z definicji to szary z kapką niebieskości i jasnym beżem w tle podbity złotymi refleksami. Brzmi nieźle, ale w rzeczywistości on taki jakiś… ja wiem? niewydarzony 🙂 (BTW – ciekawe jak translator google przetłumaczy to zdanie, aż z ciekawości zajrzę później :D)

Taki trochę rozmyty, nieśmiały i jakiś taki jakby niedokończony. Jakby nie mógł się zdecydować, jakim odcieniem tak naprawdę chce być. A do tego wyjątkowo niefotogeniczny.

Kolejnym odcieniem, jaki do mnie przywędrował jest Inverness. Nie mam pojęcia czemu nie mogę go odnaleźć na stronie SN. Po swatchach kolekcji na stronie SN wyraźnie widzę, że nic nie pomieszałam i on rzeczywiście wchodzi (-ł?) w skład Fall 2010 Tweeds. Obecnie go jednak nie widzę i wyszukiwarka też go nie znajduje. Dziwne. W każdym bądź razie Inverness to kolejny odcień zdecydowanie niejednoznaczny i mało wibrujący. Stonowany, lekko zszarzały, przekwitły już bez i zatopione w nim złote iskierki, które ocieplają i przełamują chłód tego koloru.  Ale to na swatchach i po nałożeniu na skórę. W słoiczku wygląda całkiem jak nie bez 🙂 Do każdego odcienia mu bliżej niż do fioletu do czasu, gdy nałożymy go na skórę. Wtedy pojawia się zdziwienie, bo „on taki niepodobny” 🙂 Mnie samej trudno uwierzyć, że to te same odcienie… Dziwna, naprawdę dziwna sprawa z tym cieniem 😉

Następny w kolejce jest Berwick, czyli cień, który ja bardzo lubię, a który ani trochę nie lubi mnie. Ubolewam nad tym za każdym razem, kiedy próbuję go oswoić i zaprzyjaźnić się z nim. Piękna chłodna śliwka zatopiona w mlecznej czekoladzie ze złotawym wykończeniem. Oczyma wyobraźni widziałam jak pięknie będzie wyglądał na oku… Do czasu, kiedy pacnęłam się nim po raz pierwszy. Z moich złudzeń nie zostało kompletnie nic. Próby okiełznania tego odcienia skończyły się lookiem a la mala dziewczynka, która korzystając z nieobecności mamy dorwała się do jej mazideł i wysmarowała się wszystkim, co mama w kosmetyczce miała. Dokładnie tak ja wyglądam w tym odcieniu. Nie wiem dlaczego – za dużo? za bogato? tonacja nie moja? Nie pozostało mi nic innego jak pogodzić się z tym i od czasu do czasu delektować się jego towarzystwem w postaci kreski na dolnej powiece. Ale to nie to samo …

Aha, no i nie bójmy się otwarcie przyznać, że bez bazy i na sucho jest po prostu brzydki 😉

Harris to przykład cienia, jakich mam pełno i nigdy, dosłownie nigdy nie używam. Ciepłe brązowe złoto z miedzianymi tonami. Niestety, ani nie lubię takich odcieni, ani nie wyglądam w nich jakoś specjalnie. Nic więcej w temacie Harrisa nie mam do dodania 🙂

Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem kiedy widzę to zdjęcie, to mam wrażenie, że to trociny drobno zmielone, a nie proszek 😉



Bristol – iskrzący opalony beż z delikatną nutą brzoskwini gdzieś daleko w tle.  Często stosuję go na całą powiekę z  odrobina ciemniejszego brązu w zewnętrznym kąciku, a przy nieco bardziej wyraźnym i intensywnym makijażu – pod łuk brwiowy (choć dla osób z bardzo jasną cerą zdecydowanie się nie będzie do tego nadawał, gdyż będzie po prostu za ciemny do tego).

Właściwie to go lubię 😉

Baileywielbłądzi złotawy brąz  z delikatną pomarańczową brzoskwinią w tle. Generalnie nie przepadam za brzoskwiniowymi tonami w cieniach ostatnio, ale ten wyjątkowo mi odpowiada. Bardzo ładnie rozświetla i rozpromienia spojrzenie, nadaje jakiejś takiej lekkości i blasku całemu makijażowi. Często stosuję go jako kolor bazowy plus odrobina ciemniejszego brązu w zewnętrznym kąciku i to wystarcza za cały makijaż.

Odcień na powiece (przynajmniej mojej) jest niewiele widoczny, właściwie wygląda jakby nic tam nie było, ale powieka wygląda zdecydowanie lepiej. Idealny do makijażu typu „nude”, gdzie chcemy wyglądać jakbyśmy nie miały makijażu, a wyglądały idealnie 🙂

Nigdy bym nie przypuszczała, że tak będzie mi odpowiadał, zwłaszcza, że to ta sama rodzina kolorystyczna, co Harris… No, może bardzo daleki kuzyn. Albo kuzyn kuzyna 🙂 W każdym bądź razie oba mają wspólną bazę, a efekt na moim oku zupełnie różny. Niby taki mało efektowny i zaskakujący, ale jakoś dziwnie przypadł mi do gustu. A jeszcze lepiej wygląda na mojej koleżance z niebieskimi oczami,  którą niedawno malowałam. Tak jej się spodobał , że pół mi zabrała 😀


Regent – opisany jako prawie całkiem neutralna szarość z delikatną nutą turkusu w tle (czyli niebieskawej zieloności) . Przyznaję, że zaskoczył mnie ten cień. Po obrazku ze strony SN spodziewałam się nie tyle szarości z turkusem, co zieleni. I owszem, ta zieleń jest, choć nie w takim wydaniu, jak podejrzewałam.

Bardzo uniwersalny a jednocześnie kompletnie zaskakujący odcień. Nałożony na sucho wygląda rzeczywiście jak ciemna szarość z delikatną nutą ciepłej  ciemnej zieleni a nawet , ale na tyle niewybijającą się, że np. moi znajoma oceniająca ten odcień na moim oku oceniła go na ciemną szarość 🙂   Natomiast w przypadku nałożenia go na mokro, bądź na odpowiednią bazę – zmienia się nie do poznania. Przechodzi właściwie całkowitą metamorfozę i z ciepłymi tonami robi się zdecydowanie zimnym kolorem. Szarość gdzieś znika, zostaje piękny odcień chłodnej butelkowo- świerkowej zieleni.

Zdjęcia grupowe  😉

Podsumowanie :

Zestaw, jak pisałam wcześniej, dostałam od SN gratis, do zrecenzowania i obfocenia i przetestowania. I mimo iż doceniam gest, mimo iż uwielbiam cienie SN, to ta kolekcja jakoś średnio mi przypadła do gustu. Głównym zarzutem jest jednak fakt, iż odcienie po prostu do mnie nie pasują (w większości) i nie czuję się w nich dobrze. Co do samych produktów jak zwykle nie mogę się przyczepić. Chociaż moim pobożnym życzeniem jest, by drobinki w cieniach SN zyskały cudowne właściwości nie pozwalające im spadać podczas malowania, to jednak ten problem dotyczy większości drobinkowych cieni, więc tu marudzić nie będę.

I nie wiem, czy to było celowe czy też nie do końca, ale mam wrażenie, że cała kolekcja Fall 2010 Tweeds jest rozmyta i niezbyt wyraźna,  ale jednocześnie (nie wiem, czy to możliwe), dość mocna, surowa, pozbawiona zbytecznych odzobników i nieco za bardzo ugrzeczniona … Właśnie jak tweed..

Skończone. Ja o jesiennej kolekcji, a za oknami zima w całej okazałości. Mroźno, wietrznie, śnieżnie i … pięknie pod warunkiem, że widoki oglądam stojąc sobie w ciepłym mieszkaniu i wyglądając przez okno 🙂



Advertisements

3 thoughts on “Lepiej późno niż wcale… chyba :)

  1. Doczekałam się! :clap: :victory: Dzięki za fajne opisy i zdjecia chociaż na temat cienia który mnie najbardziej interesuje akurat jest najmniej (Bailey) ale nic to, na fotce zbiorczej akurat widzę że jest tym, czego mi trzeba – ładnym cieniem bazowym, średnio widocznym na oku. Po opisach ze strony spodziewałam się że będzie tam znacznie mniej drobinek ale i tak mi się podoba!

  2. @Aga
    A proszę bardzo 😉 Opis Bailey’a uzupełniłam i ja osobiście jestem za tym, żeby chociaż spróbować się z nim zaprzyjaźnić (to prosta przyjaźń, bo on mało wymagający jest 😉 A co do drobinek – u mnie na powiece jakoś giną 😉

    @vexgirl
    Bo beże i brązy to bardziej trafione odcienie z tej kolekcji 😀 Przynajmniej dwa z nich (trzeci doceniam, owszem, ale niekoniecznie na swoim oku 😉 )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s