Ale jestem z siebie dumna :)

Jak w tytule, czyli w końcu udało mi się zacząć porządki w moich szufladach z kosmetykami.

Szuflady z podkładami znacznie ogołocone – część oddana, część sprzedana i choć wciąż zostało mi jeszcze sporo bigowych pudełek (myślę nad pozbyciem się jeszcze kilku), to już mogę pokazać swoje „podkładowe” zbiory. Zostawiłam sobie tylko te podkłady, których używam mniej lub rzadziej, w zależności od stanu cery, pogody, pory roku itd 🙂

A są to :

Zdjęcie pierwsze : Aromaleigh Voile 2YL, Aromaleigh Voile 3YL, Coastal Scents Honey Beige Medium, LureBeauty N3 (zostawiłam, bo choć jako podkład jest do…, to całkiem niezły z niego rozświetlacz 😉 ; Coastal Scents (tu połówka) Silk Cover 1.2, EGM Vella (już poszedł w inne ręce), Lumiere VV Light Medium Golden, Pixie Tinkerbell 3 Cover Me, LaurEss Pure Fawn elemental, LaurEss Radiant Gold Minimalist, LaurEss Soft Gold Elemental, Radiant Fawn Elemental,

Zdjęcie drugie : LaurEss Pure Fawn Ethereal, Lucy Minerals Creamy Bisque, Lucy Minerals Light Medium, Lucy Minerals Creamy Bisque, Adorned with Grace Minerals F2, F4, F5, Blusche Cappuccino Sheer Satin (już poleciał w inne ręce), Blushe Cappuccino Original Matte, MEOW Purrfect Puss 3- Naughty Korat

Zdjęcie trzecie :  MEOW Flawless Feline 3- Naught Abyssinian

I resztki podkładów EDM (zostawione „na wszelki wypadek”, gdyby kiedyś moja skóra jednak znowu zaczęła lubić EDM 🙂 ), czyli Winged Butter o glo, Light Martian intensive,  Fairly Summer intensive, Fairly Summer O glo,  Light Neutral intensive, Winged Butter semi matte, Light O glo, Light intensive, Light Almond i Sweet Almond (te dwa nie załapały się na zdjęciu 😉 )

I tyle. Reszty się pozbyłam i nie żałuję. Chyba. Nie no, nie żałuję. Mam przecież jeszcze zapas na jakiś czas, prawda? 🙂

Teraz tylko jeszcze muszę zrobić porządki w cieniach, różach, bronzerach, rozświetlaczach i innych rzeczach 😉

PS. Proszę się nie sugerować tym, że zostawiłam sobie te odcienie właśnie – nie wszystkie z nich są podobne. Po prostu nie chce mi się co jakiś czas szukać nowego odciania, bo moja skóra zmienia kolor w zależności od wielu czynników (latem – opala się na brudnawy brąz, gdy piję dużo soków marchewkowych – pomarańczowieje i nabiera złotawego odcienia, gdy unikam słońca i nie odwiedzam solarium – robię się blada i zupełnie pozbawiona żółtych tonów).

Dlatego też zostawiłam sobie tak różne odcienie jak np. Pure Fawn z Lauressa, Creamy Bisque z Lucy czy Cappucino z Blushe ( wszystkie trzy to kompletnie inna bajka kolorystyczna, a wszystkich zdarza mi sie używać i są idealne w zależności od tego, o czym pisałam wcześniej 😉 )

Reklamy

5 thoughts on “Ale jestem z siebie dumna :)

  1. @pilar
    ale moje aukcje wciąż są na Allegro (na dwóch kontach nawet :D) I będą jeszcze w ilościach hurtowych przez cały listopad, tylko na pogodę czekam, coby jakieś sensowne foto porobić 🙂 Tak więc – zapraszam 😉

    @amber
    Dziękuję 😉

    @Kayako
    No Blusche akurat sprzedane w Satin Sheer, ale dumam jeszcze nad pozbyciem się OM, chociaż wciąż nie wiem, czy chcę, czy też nie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s