Post rolkowy :)

Oj długo się zbierałam do napisania tego posta, długo.

Myślę, że spowodowane to było nie tylko brakiem czasu (którego rzeczywiście mi w ciągu ostatnich kilku miesięcy brakowało), ale przede wszystkim faktem, iż temat rolkowy u mnie się lekko zdeaktualizował. Tak, to prawda. Byłam wielką fanką nakłuwania się, wieczornych tortur, a nawet stosowania takich metod, o jakich nie śmiem głośno mówić, gdyż przyznawanie się publiczne do hardcorowych eksperymentów na swojej skórze szczytem mądrości nie jest. Ostatnie kilka miesięcy to jednak niekończąca się gonitwa w poszukiwaniu odrobiny wytchnienia, oddechu i złapania chwilki wolnego czasu, więc i na rolkę, siłą rzeczy, czasu zabrakło.

Ale jako iż obiecałam (dawno, dawno temu) opisać moją rolkową pielęgnację, to niniejszym to uczynię.

Skąd w ogóle pomysł wbijania sobie igieł w skórę? Nie, nie posiadam żadnych dziwnych skłonności i przyjemności w zadawaniu sobie bólu również nie znajduję, ale swego czasu naczytałam się na LU o igłach, a potem na YT obejrzałam mnóstwo filmików poświęconych temu tematowi, zapoznałam się z dziesiątkami opinii na różnych forach, zdjęciami itd. i pewnego dnia nadarzyła się okazja, by móc powiedzieć "ok, jestem gotowa".

Przyznaję, pierwszy kontakt z rolką, to dość dziwne doświadczenie. Myślałam, że jestem odporna dość na takie rzeczy (pobieranie krwi nigdy nie robiło na mnie wrażenia), ale gdy zobaczyłam te igły i pomyślałam, że mam sobie tym po twarzy przejechać, to gdzieś zakiełkowała myśl "no way, za jakie grzechy?".

Ale coby nie wyjść na zbyt dużego cykora, wieczorem, po otrzymaniu rolki dzielnie przygotowałam się do rolkowania i wiecie co? Nie taki diabeł straszny jak się wydawał. Serio. Nie no, z przyjemnością to niewiele ma wspólnego, ale da się przeżyć.

To może teraz nieco teorii o tym, co to w ogóle jest rolka igłowa i po kiego grzyba sobie tym po twarzy jeździć :

Metoda nakłuwania skóry (skin needling) polega na zrywaniu starych włókien kolagenowych podczas wprowadzania igieł pod skórę pod odpowiednim kątem. Podczas rolkowania tworzą się mikrokanaliki w warstwie rogowej naskórka. Dzięki temu uzyskujemy znacznie zwiększone wnikanie aktywnych związków wgłąb skóry.

Regularne stosowanie igieł znacznie pomaga widocznie zredukować (a wręcz usunąć):

  • blizny i przebarwienia skórne (także potrądzikowe)
  • celulit
  • rozstępy
  • zmarszczki
  • ujędrnia, napina, wygładza skórę, zmniejsza pory
  • pobudza porost włosów przy problemach z łysieniem

W internecie znajdziemy mnóstwo różnych rolek – różne wielkości igieł, ilość rzędów, różna jakoś wykonania. Zdecydowanie ważne jest, by zakupić rolkę dobrej jakości i mimo iż nie są one tanie, to jednak kiepskiej jakości rolką możemy sobie narobić więcej szkody niż korzyści, więc w sytuacji, gdy chcemy zbytnio oszczędzać, lepiej chyba w ogóle zrezygnować z zakupu.

Ja od siebie z czystym sumieniem mogę polecić rolki Dr Roller.W oficjalnym sklepie ich ceny to ok. 70$ czyli ok. 210 zł plus koszt wysyłki (za jedną sztukę). Na allegro możemy znaleźć również szeroki wybór rolek, ale przed zakupem polecam przejrzeć forum LU, gdzie dziewczyny dzielą się opiniami dotyczącymi niektórych z nich. Myślę, że zdecydowanie nie warto próbować zaoszczędzić 50 zł i kupić rolkę, której igły są zbyt grube, przez co szarpią i rozrywają skórę, szybciej się tępią, a nawet na którymś z zagranicznych for czytałam o rolkach z igłami, które… zardzewiały po tygodniu.

Po co kupować kilka różnych rolek o różnych długościach igieł? Ano dlatego, iż każda z nich ma nieco inne zadanie:

  • igły 0,25 mm – ułatwienie produktom do pielęgnacji skóry lepszego wnikania
  • igły 0,5 mm – stosujemy przy zmarszczkach mimicznych , a także jako profilaktykę przed pojawieniem się oznak starzenia
  • igły 1 mm – do walki ze zmarszczkami, bliznami, rozstępami, a także przy niezbyt zaawansowanych zmianach celulitowych
  • igły 1,5 mm – przy bardzo głębokich zmarszczkach i bliznach, a także przy zaawansowanym celulicie.

Moich 10 uwag odnośnie rolkowania :

1. Zawsze, ale to zawsze wyjątkowo dbaj o higienę podczas zabiegu. Należy pamiętać o tym,  iż tworzymy sobie na skórze mikroranki, które nie tylko mają pomóc w regeneracji skóry, ale stanowią bardzo kuszące pole dla bakterii i drobnoustrojów, które tylko czekają, by zaatakować zakażeniem i paskudnymi historiami. Tak więc – dezynfekcja nie tylko igieł, ale i stanowiska pracy, rąk i dokładne oczyszczenie skóry to absolutna konieczność.

2. Nigdy, przenigdy nie dotykać igłą miejsc, które wyglądają na stany zapalne, czyli wszelkiego rodzaju ropne pryszcze, wypryski, podskórne gule, otwarte rany itp. są zdecydowaną przeszkodą do stosowania nakłuwania. W przypadku pojedyńczego wyprysku możemy spróbować ominąć to miejsce, ale w przypadku większej ilości niepożądanych zmian na skórze, lepiej sobie rolkowanie odpuścić i poczekać na wygojenie się zmian, chyba,  iż mamy ochotę roznieść sobie te paskudztwa po całej twarzy.

3. Po zabiegu rolki nie przecieramy żadnymi wacikami, gazą ani innymi wynalazkami, gdyż może to prowadzić do uszkodzenia igieł. Wystarczy zdezynfekować którymś z płynów do dezynfekcji (spirytus w ostateczności) i nie kombinować za dużo.

4. Przed pierwszym samodzielnym zabiegiem dobrze jest zapoznać się z filmikami na YT (wyszukując np. "skin needling", "dermaroller", "dr roller" itd.), ale jednocześnie wziąć poprawkę na to, iż zabieg tam przeprowadza najczęściej kosmetyczka bądź osoba przeszkolona w tym zakresie i gwarantuję, że nasz pierwszy zabieg nie będzie wyglądał tak sprawnie jak na filmiku. Ja osobiście też nie jestem przekonana do tak gwałtownych ruchów podczas rolkowania – sprawdziłam na sobie i takie przeoranie twarzy wcale dobrze u mnie się nie kończy.

5. Często w obronie przed bólem próbujemy oszukać same siebie udając, że rolkujemy się porządnie, gdy tak naprawdę przypomina to bardziej głaskanie rolką, niż porządne nakłuwanie. Jeżeli nie jesteśmy w stanie znieść bólu (a boli, owszem, zwłaszcza w okolicach oczu), możemy pomyśleć o środkach znieczulających miejscowo, choć ja nigdy nie miałam potrzeby ich stosowania. Wg mnie ból ten można porównać do średniego bólu głowy – owszem boli, owszem przyjemne nie jest, ale można wytrzymać. Wydaje mi się, że lepiej odpuścić sobie całą zabawę, jeżeli wiemy, że nie jesteśmy w stanie wykonać zabiegu poprawnie ( z różnych powodów)

6. Osoby bardziej wrażliwe mogą mieć problem z zaakceptowaniem nie tylko bólu, ale również odgłosów i wrażeń, jakie towarzyszą zabiegowi. Często przy rolkowaniu słychać dźwięki dziurawionej skóry. Nie jest to miłe, ale po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja i wręcz wie, że solidnie się przykłada do rolkowania 🙂

7. Moje osobiste doświadczenia wskazują, iż lepsze efekty daje rolkowanie skóry oczyszczonej z nałożonym aktywnym preparatem (substancje, które chcemy wprowadzić w głąb skóry), a potem, po zabiegu jeszcze potraktowanie jej czymś odżywczym, niż rolkowanie suchej skóry.

8. Należy pamiętać o tym, że przed i po zabiegu NALEŻY UNIKAĆ KONTAKTU SKÓRY ZE WSZELKIMI SZKODLIWYMI SKŁADNIKAMI TAKIMI JAK KONSERWANTY, BARWNIKI, ŚRODKI ZAPACHOWE  i inne substancje, które najczęściej znajdują się w gotowych preparatach do pielęgnacji skóry. Dlatego też przy rolkach dobrze jest zaopatrzyć się w mazidła, których skład znamy dobrze, bo a/ jest on bardzo prosty b/ukręciłyśmy je same

9. Rolkowanie najlepiej jest wykonać wieczorem, po demakijażu, gdyż po nakłuwaniu przez kilka (a nawet kilkanaście) godzin utrzymuje się zaczerwienienie skóry. Rano możemy nałożyć nawet makijaż drogeryjny  (pod warunkiem, że nakłuwanie było igłami mniejszymi niż 1,5 mm). Skora na drugi dzień po zabiegu może być lekko rozpulchniona, albo wręcz przeciwnie – obkurczona, napięta i nieco jędrniejsza.

10. Na efekty należy niestety nieco poczekać. Po 1 czy 2 zabiegach możemy liczyć jedynie na delikatny wizualny efekt. Na trwałe i bardziej oczekiwana efekty należy nieco poczekać…

Jakich preparatów używać przed i po zabiegu?

Tutaj właściwie nie mam nic do dodania, poza podaniem linka do fantastycznego zestawienia przygotowanego przez sklep NATURALIS. Znajduje się tam świetnie zrobiony spis składników, które mogą być używane przed/w trakcie i po z uwzględnieniem rodzajów cery i problemów skórnych.

To, czego ja, oprócz standardowych składników takich jak witamina C czy peptydy, używałam łącznie z rolką zdecydowanie nikomu o zdrowych zmysłach nie polecam 🙂 Dlatego też nie za bardzo mogę tutaj przedstawić swoje subiektywne odczucia dotyczące najlepszych preparatów do łączenia z rolką (LHA w silnym stężeniu i inne wynalazki raczej nie są wymieniane na liście bezpiecznych wspomagaczy)

Moja opinia o rolkowaniu.

Rolka jaka jest, każdy widzi:) Ani to sympatycznie nie wygląda, ani tanie zbyt nie jest, a do tego ten ból (nie oszukujmy się, osoby dość wrażliwe mogą mieć problem z zaakceptowaniem tej formy poprawy urody). Więc po co? Ano po to, by naprawdę po jakimś czasie zauważyć różnicę. Właściwie delikatna poprawa skóry zauważalna jest już na 2-3 dzień po zabiegu (u mnie na drugi dzień jednak skóra wciąż była nieco "rozpulchniona" po wieczornym zabiegu, ale już następnego dnia mogłam się cieszyć nie tylko gładszą, ale ogólnie lepiej wyglądającą skórą – bardziej jędrną, zwartą, z jakby mniejszymi porami i makijażem dłużej się utrzymującym). O redukcji zmarszczek się nie wypowiem, gdyż generalnie jakoś ich jeszcze nie posiadam, a tam, gdzie zaczyna się coś dziać, czyli pod oczami, rolkami przeze mnie używanymi ciężko jeździć. Może kiedyś się dorobię takiej mniejszej…
Co ciekawe, po kilku zabiegach z igłami, zmiany na mojej skórze dostrzegałam nie tylko ja, ale i mój mężczyzna, który rzadko komentuje takie moje zabiegi (najczęściej wzdycha "no i po co Ty znowu coś majstrujesz przy skórze, hę"). Chyba i on jednak dostrzegł pozytywne działanie rolki, gdyż nawet nie marudził za bardzo, kiedy zaczęłam mu o niej opowiadać, a potem wspomniałam o planowanych zakupach 😀

Żałuję, że musiałam zaprzestać używania rolki, ale z pewnością, gdy tylko stan skóry mi się poprawi, wrócę do niej szybko. Niestety, przy gulach podskórnych (ech, ta moja skłonność do eksperymentowania.. kiedy do mnie dotrze, że jeżeli moja skóra nie lubi glikolu propylenowego, to go nie lubi i już), rolka zdecydowanie odpada.

Reklamy

28 thoughts on “Post rolkowy :)

  1. O rany…z ciekawości wpisałam w google i wyskoczył filmik na You Tube. Straaszne… 😦 Jestem ciekawa Twojej opinii. Naprawdę tego używasz?? 🙂 lukrecja222

  2. O rany…z ciekawości wpisałam w google i wyskoczył filmik na You Tube. Straaszne… 😦 Jestem ciekawa Twojej opinii. Naprawdę tego używasz?? 🙂 lukrecja222

  3. Nasze praprapraprababki wciskały się w gorsety, które masakrowały im narządy wewnętrzne, żeby mieć talię osy, to my możemy w imię pięknego wyglądu rolkować się igłami 🙂 Jestem za!

  4. Nasze praprapraprababki wciskały się w gorsety, które masakrowały im narządy wewnętrzne, żeby mieć talię osy, to my możemy w imię pięknego wyglądu rolkować się igłami 🙂 Jestem za!

    • Aga – :* Uzupełniam prawie równie szybko jak go tworzyłam 🙂 Ale ja już tak mam widocznie 🙂
      Ja myślę o rolce również, ale nieco innej i też mi brak na to funduszy (choć właściwie jak policzę, ile na perfumy wydaję … )

  5. coraz częściej myślę o rolce choć od lipca walczę z brzydką skóra i wieloma niespodziankami wiec póki co nie mogę się rolować 😦 a jak Twoje rolowanie? Jak efekty?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s