Pure Anada

Kilka dni temu pisałam o zestawie kosmetyków, jaki udało mi się wygrać. Nie spodziewałam się, że tak szybko będę mogła go przetestować.

Dzisiaj otrzymałam paczuszkę, a w niej 3 pełnowymiarowe produkty o wartości prawie 60$. Cieszę się ogromnie i już nie mogę się doczekać testów.

Na szybko wrzucam jedną fotkę, lecę dalej, a wieczorem (lub w nocy 😉 ) uzupełnię posta dodatkowymi zdjęciami i opisami. Za kilka dni będę mogła pokusić się o recenzję tych kosmetyków.

Póki co mogę jedynie napisać, że są … ogromne 🙂 Ładne, estetyczne opakowania, subtelny, sympatyczny zapach.




Green Tea & Grapeseed Lotion:

Cena 19.5$ za 60 ml. Lekki lotion nawilżający na bazie hydrolatu z neroli, oleju z pestek winogron, ogórka i zielonej herbaty. Przeznaczony jest do skóry normalnej, tłustej, mieszanej.

Skład: Aqua (Water), Citrus Aurantium (Neroli) Distillate, Aloe Barbadensis Leaf, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, (Olivem®1000), Cucumis Sativa (Cucumber), Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate (Geogard® Ultra Preservative)

Główne zadania tego lotionu to nawilżanie, a jednocześnie delikatne ściąganie i napinanie skóry, by uzyskać efekt zwężenia porów i wygładzenia, napięcia skóry. Dodatek ogórka wygładza i łagodzi, natomiast zielona herbata ma działanie antyoksydacyjne (przeciwutleniacz)

Kosmetyk ma postać lekkiej emulsji, bez problemów rozprowadzającej się na skórze i dość szybko wchłaniającej się, bez pozostawiania tłustej warstwy. Pachnie świeżo (ze słodką nutą w tle), dość sympatycznie. Czy nadaje się pod minerały przy takich upałach jak obecnie? Mam zamiar to sprawdzić jutro 😉

dopisano 5 lipca:

nie podejrzewałam, że tak polubię ten zwyczajny, niczym specjalnym nie wyróżniający się kremik. I właściwie nie umiem nawet określić, czy lubię go dlatego, że nie szkodzi mojej cerze (a jak już wielokrotnie pisałam, to naprawdę niezły wyczyn), czy też dlatego, że coś tam jednak robi, ale tak dyskretnie, iż nie umiem stwierdzić, co takiego 🙂 Faktem jednak jest, że używam go od kilku tygodni pod minerały i mam wrażenie, że jakoś tak lepiej moja skóra wygląda. Subtelna różnica, być może efekt placebo (bo bardzo chciałam polubić te kosmetyki), ale jednak używam ze sporą przyjemnością. Wchłania się dość szybko, nie pozostawia tłustej warstwy, minerały rozprowadzają się na nim przyzwoicie (choć ja i tak w duecie z serum z SN albo Joppy stosuję rano), skóra jakby mniej się przetłuszcza, makijaż w upale nie spływa mi tak szybko.

Ale uwaga – wiem, że osoby wrażliwe na aloes powinny go omijać szerokim łukiem. Testowany właśnie na takiej osobie wywołał buraka na twarzy i podrażnienie skóry.

Czy kupię ponownie? Raczej nie. Zużyję z przyjemnością, sporą przyjemnością, ale za taką cenę raczej się nie skuszę ponownie. Jednakże gdybym miała go ponownie otrzymać w prezencie, nie narzekałabym 🙂 Lub gdyby był w nieco przyjaźniejszej cenie – być może skusiłabym się jeszcze kiedyś.

(mając do wyboru w takiej cenie tą emulsję a serum retinolowe z Joppy – wybieram ten drugi produkt; BTW- muszę w końcu wystawić mu (Retinol Plus Serum) recenzję, bo to naprawdę fajne serum… Może nie działa jakoś wyjątkowo błyskawicznie i radykalnie, ale z pewnością jego działanie mogę zaliczyć do bardziej udanych. Pomału, delikatnie, ale skutecznie robi to, co ma robić 😉 Chociaż właściwie pierwsze efekty są widoczne dość szybko, a że nie tylko mnie nie zapycha, ale wręcz powoduje poprawę stanu skóry – to ja zdecydowanie jestem na „TAK” dla tego produktu)


Fruit Enzyme Exfoliating Cleanser:

Cena 19,5$ za 240 ml. Preparat z drobinkami peelingującymi (jojoba beads) i owocowymi enzymami służący do złuszczania naskórka. Przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry, z wyjątkiem

Składniki: Aqua, Helianthus annuus (Sunflower) Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Citrus aurantium (Orange Fruit), Ananus communis (Pineapple Fruit), Citrus paradise (Grapefruit), Decyl polyglucoside, (sugar based surfactant), Jojoba wax spheres, Vegetable Glycerin, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate (Geogard® Ultra Preservative)

Sposób użycia – nanosimy cienką warstwę kosmetyku na twarz i masujemy delikatnie zmywając wilgotną ściereczką.

dopisano 5 lipca:

z tą recenzją mam spory problem. Po otrzymaniu tego kosmetyku użyłam go 2 razy i odstawiłam w kąt. Poza zapachem, dość sympatycznym, niedrażniącym i przyjemną kremowo- tłustawą konsystencją, nie odnotowałam większych zalet tego produktu. Kilka dni temu sięgnęłam po niego ponownie, chcąc dać skórze odpocząć od Camphor Souffle z LB (by nie dopuścić do przyzwyczajenia się skóry do niego). I nie wiem, co się zmieniło, ale naprawdę miło mi się go używa. Co prawda o efekcie peelingu raczej tu mówić nie można, gdyż drobinki są na tyle delikatne i w tak niewielkiej ilości, że właściwie muszę je ganiać po całej twarzy, żeby na którąś w końcu trafić i ją poczuć, ale jako kosmetyk do zmywania makijażu spisuje się nieźle. Dobrze oczyszcza, pozostawia skórę miękką, czystą, delikatną, gładką i lekko nawilżoną, bez uczucia ściągnięcia i wysuszenia. Myślę, że chętnie do niego wrócę w chłodniejszym okresie, gdy moja skóra będzie wołała o litość po letnim słońcu, a i przetłuszczać będzie się nieco mniej. Na razie zostawiam do dalszych testów.


Marine Mineral Mist:

Cena 19,5$ za 240 ml. Tonik z dodatkiem minerałów morskich i mgiełka odświeżająca w jednym. Zamyka pory, odświeża, przywraca skórze właściwe pH, usuwa pozostałości po demakijażu. Polecana do skóry dojrzałej, zniszczonej przez słońce, tłustej, normalnej i mieszanej. W składzie m.in aloes, krasnorosty morskie, ekstrakty z alg, kwas hialuronowy.

Składniki: Aloe barbadensis (Organic Aloe) Leaf Juice, Ascophyllum Nodosum (Organic Kelp) Extract, Aphanizomenon Flos Aquae (Organic Blue Green Algae) Extract, Hyaluronic Acid, Salix nigra (Black Willowbark) Extract, Sodium Chloride (Dead Sea Salt), Citric Acid

Sposób użycia: należy spryskać twarz bezpośrednio po demakijażu, po czym delikatnie usunąć za pomocą wacika nadmiar toniku i ewentualne zanieczyszczenia. Można również spryskiwać się w ciągu dnia, by dostarczyć skórze porcji nawilżenia. Kolejne zastosowanie ( i ja właśnie w taki sposób planuję tego używać), to rozpylenie mgiełki na twarzy po nałożeniu podkładu mineralnego, by go utrwalić a dodatkowo nawilżyć.

Butelka jest plastikowa, mimo swojej wielkości dość poręczna. To, co mi się bardzo podoba, to fakt, że rozpyla przyzwoitą mgiełkę, a nie pryska strumieniem po twarzy 🙂 Do tego długość rurki w środku – mam pewność, że produkt wykorzystam do ostatniej kropli.

Mimo iż w opisie podane jest, że produkt jest bezzapachowy, to pozwolę sobie się z tym nie zgodzić 😉 Zapach jest słabo wyczuwalny, ale jednak jest. I ciężko mi go opisać i określić, gdyż nie kojarzy mi się z niczym znanym. Ulatnia się dość szybko, a do tego jest z gatunku tych raczej neutralnych – ani ładny, ani brzydki.

Wrzuciłam dzisiaj mgiełkę do torebki i spryskałam się kilka razy w ciągu dnia – świetnie odświeża i nie odnotowałam żadnych podrażnień ani problemów. Tyle na dzisiaj 😉

dopisano 5 lipca:

mogę już ocenić tą mgiełkę. I szczerze mówiąc – cena ponad 60 zł w tym przypadku wydaje mi się nieco przesadzona. Owszem, lubię ją, używam dość często (spryskując rano makijaż mgiełką zamiast hydrolatem, a także w ciągu dnia do odświeżania w upalne dni), jest wydajna, atomizer dokładnie taki jak lubię (czyli mgiełka, nie strumień wody), zapach średni, nie obraziłabym się, gdyby pachniała sympatyczniej, ale… No właśnie. To „ale”. Brak mi jest w niej czegoś, co przekona mnie do tego, że warta jest wydania prawie 70 zł. Gdy jej zabraknie, z powodzeniem wrócę do hydrolatów i wody termalnej. Ale na pewno zużyję do końca, bo wad nie widzę większych (może poza faktem, iż czasem, nie zawsze, ale jednak, potrafi mnie lekko zaszczypać skóra po spryskaniu nią twarzy; mija to dość szybko, nie pozostawiając podrażnienia ani buraka, ale jest to lekki dyskomfort, którego przy tej cenie wolałabym nie odnotowywać)


Reklamy

3 thoughts on “Pure Anada

  1. Pingback: BRADLEY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s